Zimno, coraz zimniej...

Odczuwanie zimna to najlepsza rzecz, jakiej możemy doświadczyć w upalne dni. Jednak zimno ma niejedno oblicze. Bywa przyjemne lub zdradliwe, przyjazne lub niebezpieczne. MH radzi, jak je sobie podporządkować, by nam służyło, a nie szkodziło.
Ase 2011/shutterstock.com
fot. Ase 2011/shutterstock.com
W 2001 roku lekarzom udało się przywrócić życie zamarzniętej 13-miesięcznej dziewczynce, której serce nie biło przez dwie godziny.
 7.


Jakie ubranie chroni lepiej przed upałem: białe czy czarne?

REKLAMA

Stara prawda mówi, że ciemne ubrania są "gorętsze" od białych, bo w przeciwieństwie do nich w większym stopniu pochłaniają promieniowanie świetlne. Stąd latem zaleca się wkładanie jasnych ubrań. W takim razie, czy Beduini ubrani w czarne stroje w gorącym klimacie są szaleńcami? Nie.

Co prawda czarne ubrania łatwiej się nagrzewają, ale tylko do pewnej granicy. Poza tym, bardzo łatwo tę energię oddają, dzięki czemu szybko ustala się równowaga termiczna i temperatura nie wzrasta. Ubrania jasne pobranej ze słońca energii nie są w stanie oddać i magazynują ją w postaci ciepła. Noszenie ciemnych ubrań latem, szczególnie jeśli są przewiewne, nie jest więc pozbawione sensu.

 8.


Czy mróz może poprawić samopoczucie?

Od -100 do aż -185 stopni Celsjusza to temperatury stosowane w krioterapii. Wyższe przy jej odmianie całościowej (kiedy wchodzi się do komory), niższe przy miejscowej. Ostatnio odkryto, że oprócz korzystnego wpływu tak niskich temperatur na cierpiących na schorzenia reumatyczne i ortopedyczne, krioterapia poprawia także stan psychiczny przez działanie na układ nerwowy. W kriokomorach można poprawić m.in. krążenie krwi, przyspieszyć przemianę materii i pracę nerek oraz pogłębić oddech. Zabieg miejscowy niszczy komórki przez ich kontrolowane zamrożenie.

 9.


Czy hibernacja to science fiction?

Stan permanentnego, a jeszcze dosadniej, wiecznego oziębienia zafundujesz sobie już za ok. 150 tys. dolarów. Problem w tym, że po swojej śmierci. Za taką sumę możesz kazać zamrozić swoje ciało w Fundacji Przedłużania Życia Alcor w Arizonie, bodajże jedynym na świecie tego typu ośrodku na świecie. Jeśli takich pieniędzy nie masz, wystarczy 80 tys. dolarów. Problem w tym, że tylko na zamrożenie mózgu, z głową lub bez niej. Z punktu widzenia pracowników Alcora, to w nim znajduje się ośrodek stanowiący tożsamość człowieka.

Idea, jaka przyświeca fundacji, to przetrzymanie zamrożonego ciała do czasu, gdy medycyna znajdzie sposób, by przywrócić je do życia. Ale proces hibernacji nie jest prosty. Nie warto więc kombinować z własną zamrażarką. Ciało nie tylko musi być mocno zamrożone, ale także konieczne jest usunięcie krwi i zastąpienie jej antyzamarzaczem. Cały proces musi odbywać się bardzo szybko, by, jak mówią przedstawiciele fundacji, zminimalizować uszkodzenia komórek.

Zła wiadomość jest taka, że w kolejce po nowe życie nie będziesz stał za Waltem Disneyem. Według najnowszych dowodów, twórca Myszki Miki nie został zahibernowany. Plotka o jego zamrożeniu mogła powstać wskutek zbiegu okoliczności. Jego śmierć najprawdopodobniej skojarzono z informacją o powstaniu Kalifornijskiego Stowarzyszenia Kriotycznego (prekursorzy hibernacji). Oba wydarzenia miały miejsce mniej więcej w tym samym czasie.

Według stanu na koniec 2010 roku, Alcor przechowuje ciała 102 pacjentów, a dalszych 932 osób jest członkami, co oznacza, że po śmierci zostaną poddani krioprezerwacji.

Warto wiedzieć, że nauka zna przynajmniej kilkadziesiąt przypadków ludzi, którzy wbrew własnej woli zostali poddani czemuś na kształt hibernacji i udało się ich później ożywić. Jednym z ciekawszych przykładów jest przypadek 13-miesięcznej Eriki Nordby, która w marcu 2001 roku niemal zamarzła na kość, kiedy pewnej mroźnej nocy, wykorzystując nieuwagę rodziców, wydostała się z domu ich przyjaciół w Edmonton. Jej serce przestało bić, gdy temperatura ciała spadła do 16 stopni Celsjusza, i dziecko zapadło w stan śmierci klinicznej.

Choć nic nie wskazywało na to, że dziewczynkę uda się przywrócić do życia, po dwóch godzinach walki o Erikę lekarze ze zdumieniem stwierdzili, że aparatura medyczna znów sygnalizuje akcję serca. Następnego dnia szpital szturmował już tłum dziennikarzy, którzy mogli zobaczyć, jak dziecko bawi się beztrosko w łóżeczku otoczone mnóstwem zabawek.

Poza tym naukowcom już w 2005 roku udało się doprowadzić do ożywienia celowo zahibernowanego organizmu. Co prawda, hibernacja trwała tylko 6 godzin, badacze jedynie 10-krotnie spowolnili procesy życiowe, a nie zatrzymali je zupełnie, a do tego królikiem doświadczalnym była mysz, a nie człowiek, ale przeprowadzający ten eksperyment dr Mark Roth z Fred Hutchinson Cancer Research Center in Seattle uważa, że to ważny krok ku w pełni odwracalnej hibernacji.

 

Dziękujemy doc. dr. hab. Andrzejowi J. Zaleskiemu z Instytutu Niskich Temperatur PAN we Wrocławiu i dr. Wojciechowi Dziewiszkowi z wrocławskiej Akademii Medycznej za pomoc.

MH 07-08/2003

1 2 3
STRONA 3 z 3

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA