[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Suplementy diety: czy warto je stosować?

Doskonalenie własnego ciała i umysłu wymaga ciężkiej pracy i cierpliwości. A cierpliwość to dziś cecha deficytowa. Chcemy efektów tu i teraz. Dlatego tak chętnie sięgamy po pigułki. To łatwiejsze niż żmudne ćwiczenia, dieta czy nauka koncentracji. Ale czy skuteczne? 

Zdrowie zaklęte w tabletkach: iluzja łatwego sukcesu fot. David Orcea 2015/shutterstock
2. U mnie wszystko w porządku. Chyba...

Ofiara nr 2: „Jestem zadowolony”

Imię: Marek

Wiek: 28 lat

Zawód: student

Problem: kłopot z nawiązywaniem głębszych relacji

Przyczyna: psychiczne uzależnienie od substancji psychoaktywnych.

Rozwiązanie na skróty: extasy

Rozwiązanie prawidłowe: Odstawić narkotyki i nauczyć się od nowa budowania relacji, bez oczekiwania natychmiastowego spełnienia.

Marek jest studentem już siedem lat. Nie ma wielkich ambicji, wybiera więc kierunki, które nie wymagają zbyt dużo pracy. Jedne studia już skończył, mógłby zacząć pracować, ale nie potrafi zrezygnować ze studenckiego stylu życia. Pozwala się utrzymywać rodzicom i spędza miło czas.

Gdy zaczynał studia, wystarczało mu piwo i dobre towarzystwo, żeby się świetnie bawić. Dziś alkohol stanowi tylko przykrywkę – coś wypada mieć w ręku w klubie. Szampański nastrój załatwia sobie innymi substancjami, mniej lub bardziej legalnymi.

Pali marihuanę, chętnie sięga po amfetaminę i extasy, zdarza mu się też eksperymentować z mniej popularnymi narkotykami. Jak sam mówi: „ogólnie nie narzeka”. Uważa, że życie jest krótkie i trzeba z niego czerpać, ile się tylko da. Jednak mówi to chyba tylko siłą rozpędu. Jego uśmiech jest sztuczny, a entuzjazm jakby udawany. Czy jest szczęśliwy?

Chyba jednak nie. „Mniej więcej dwa lata temu, po obronie pierwszej magisterki, zauważyłem, że nie mam przyjaciół. Zawsze ich było pełno dokoła, ale nagle zniknęli – mówi. – Temu urodziło się dziecko, tamten wyjechał do Anglii, jeszcze inny wrócił do miasteczka, z którego pochodzę...

Dziewczyny owszem, miewam, ale to tylko przygody. Te, które znam, nie nadają się na żonę. One są takie same jak ja – dla nich liczy się tylko zabawa, a w rodzinie chyba nie o to chodzi, prawda?” Prawda. Marek się po prostu zagapił. Przegapił moment, w którym wypadało nieco przystopować i pomyśleć o przyszłości.

Teraz będzie mu trudniej, bo będzie musiał najpierw pokonać złe nawyki. Jest dawnym sobą tylko, gdy coś weźmie. Gdy jest „czysty”, nie ma ochoty gadać z ludźmi, tylko godzinami gra na komputerze. Miewa coraz częściej kłopoty z pamięcią, ale tak naprawdę jego niepokój budzą napady lęku. Zdarza mu się wstawać kilka razy w nocy, żeby sprawdzić, czy wszystkie okna i drzwi są zamknięte, jest też wtedy kłótliwy i agresywny.

Lekarze nazywają to psychozą amfetaminową i przestrzegają, że jej skutki mogą być opłakane, gdyż pacjent traci kontrolę nad swoimi poczynaniami i może być niebezpieczny dla otoczenia i dla siebie samego. Tomek tego właśnie boi się najbardziej. Nie chce być wariatem i dlatego przymierza się do zerwania z nałogiem. Jeszcze nie wie, czy mu się uda.

REKLAMA
 

1 2 3 ... 4
STRONA 2 z 4

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij