Testosteron wraca na salony – czy to dobrze?

Testosteron działa jak nitro w samochodach wyścigowych. Dodaje nam mocy – zwiększa odwagę, siłę i popęd. Jednak zapas tego doładowania z czasem się wyczerpuje i faceci, u których następuje spadek testosteronu, czują się trochę tak jak czułby się Mustang z silnikiem Poloneza. Nic dziwnego, że legalne uzupełnienie testosteronu z zewnątrz staje się ostatnio bardzo popularne.

sterydy anaboliczne, testosteron shutterstock.com

Człowiek ma taką konstrukcję, że instynktownie szuka dróg na skróty. Gdy mężczyźni dowiedzieli się, że uzupełnienie testosteronu może w prosty i bezbolesny sposób przywrócić energię, chęć do życia i figlowania, rzucili się do lekarzy  po recepty na ten mityczny eliksir sił życiowych. Jednak  nie zawsze to najlepszy pomysł. Dostarczenie hormonów z zewnątrz ma swoje konsekwencje: przede wszystkim zmniejsza lub wręcz hamuje ich własną produkcję.

REKLAMA

Przewiń dalej:

Testosteron to nie tylko większe mięśnie

Ciężki czas w życiu nie sprzyja testosteronowi

Testosteron ma wady

Sen, dieta, trening – to pomaga

Poziom testosteronu nie jest stały

Co jest wrogiem testosteronu?

Kiedy wprowadzić farmakologię?

Przeczytałeś przed chwilą, że poziom testosteronu zmniejsza się z wiekiem, więc mogłeś odnieść wrażenie, że dotyka tylko mężczyzn po pięćdziesiątce, a może nawet po siedemdziesiątce. Jednak to działa trochę inaczej. Obniżenie poziomu testosteronu poniżej wartości krytycznej, to znaczy taki spadek, który mężczyzna zaczyna już zauważać, może nastąpić praktycznie w każdym wieku, nawet tuż po trzydziestce, kiedy według wszelkiego prawdopodobieństwa poziom tego hormonu powinien być co najmniej wysoki. Może się zdarzyć, że mając trzydzieści kilka lat, poczujesz się, jakby odcięło Ci zasilanie i zaczniesz się zaokrąglać. Najpierw zapewne uznasz, że to przemęczenie, zaniedbanie i że samo przejdzie.

Gdy nie przejdzie po kilku miesiącach, albo się przyzwyczaisz, albo zaczniesz niepokoić. I pójdziesz do lekarza, który prawdopodobnie uzna, że to „tylko stres”, zalecając zmianę diety i zwiększenie aktywności. O dziwo, w pewnym sensie będzie miał rację, ale o tym za chwilę. Tymczasem jest jedno badanie, które może rozjaśnić sytuację, ale faceci przed „40” zwykle go nie robią. To badanie poziomu męskich hormonów.

Zdaniem endokrynologów, prawidłowy poziom testosteronu u zdrowego mężczyzny powinien się mieścić w zakresie 264 do 916 nanogramów na decylitr krwi. Jeśli spadnie dużo poniżej dolnej granicy, opisane wyżej objawy są bardzo prawdopodobne. I co wtedy? Otóż jest na to sposób. Bardzo prosty. Wystarczy uzupełnić testosteron, a oprócz samego poziomu również wszystko inne wróci do normy. Przynajmniej teoretycznie.

Lubimy proste i wygodne rozwiązania problemów, więc faceci na całym świecie rzucili się do lekarzy po testosteron. W Stanach Zjednoczonych, gdzie to się zaczęło, ilość mężczyzn korzystających z hormonalnej terapii zastępczej zwiększyła się w ciągu ostatnich 20 lat aż trzykrotnie. Tym samym testosteron przestał być domeną zawodowych sportowców i chłopaków, którzy chcą być zbudowani jak Schwarzenegger. I chcą efektów szybko, tu i teraz. Z zakamarków szatni „teściu” wyszedł na światło dzienne. Stało się to możliwe również dzięki temu, że najnowsze badania wykazały, iż wbrew wcześniejszym doniesieniom stosowanie zewnętrznego testosteronu nie zwiększa ryzyka raka prostaty.

Ten gwałtowny wzrost zainteresowania terapią testosteronową sprawił, że jak grzyby po deszczu zaczęły się pojawiać firmy oferujące terapię hormonalną online. Forma online przyciąga milenialsów. Średnia wieku pacjentów przyjmujących testosteron w USA to 53 lata, natomiast średnia wieku pacjentów firm online to zaledwie 39 lat.

Testosteron to nie tylko większe mięśnie

Pomysł uzupełnienia testosteronu nie jest nowy. Już w 1889 roku francuski fizjolog Charles-Édouard Brown-Séquard opisał eksperyment z czymś, co nazwał „płyn jądrowy”. Mikstura przygotowana była z krwi pobranej z żył w jądrach, nasienia i ekstraktu z jąder tuż po ich obcięciu zwierzętom. Uczony Brown-Séquard przyznał, że po „płynie jądrowym” potrafi sikać dalej niż wcześniej, że czuje wielkie ożywienie w umyśle i myśli mu się tak samo, jak w młodości. Zastrzegał jednak, że efekty szybko przemijają – prawdopodobnie był to więc tylko efekt placebo. Ale reklama zadziałała: wkrótce taką terapię zaczęło stosować tysiące facetów.

Później, gdy udoskonalono metody pozyskiwania testosteronu, był on wykorzystywany głównie do tego, żeby zwiększyć mięśnie i ich siłę. Ale ten męski hormon ma wpływ nie tylko na ciało. Działa też na umysł. „Testosteron podkreśla męskość, a męskość może się manifestować na wiele różnych sposobów” – mówi Carole Hooven, specjalistka biologii ewolucyjnej, na Harvardzie. „Testosteron to dominacja i władza. Jest sexy. Kto by nie chciał mieć więcej?” – pyta retorycznie.

Problem w tym, że wielu mężczyzn odczuwa skutki spadku testosteronu już po 35. roku życia. To właśnie dlatego tak wielu z nas w tym wieku zaczyna tracić napęd do życia. Coraz trudniej budować mięśnie, a o wiele łatwiej wyhodować brzuszek. W większości przypadków to skutek zmiany warunków życia: pojawiają się dzieci, obowiązki przykuwają nas do foteli, a internet i Netflix do ekranów. Ale w niektórych przypadkach wina leży w... jądrach. To tzw. późno ujawniający się hipogonadyzm.

Hipogonadyzm polega na tym, że jądra produkują mniej albo wręcz nie produkują testosteronu. Rozpowszechnienie hipogonadyzmu jest bardzo trudne do ustalenia, ale wg różnych źródeł przypadłość ta dotyka od 5% do nawet 20% mężczyzn. Wyraźnym sygnałem, że dzieje się coś złego z produkcją testosteronu, jest jego niski poziom we krwi. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że wygląda na to, iż średni poziom testosteronu w populacji systematycznie się obniża, więc kłopotem jest nawet ustalenie obowiązujących norm.

Prof. Andrzej Gomuła i prof. Michał Rabijewski w artykule „Zespół niedoboru testosteronu — rozpoznawanie i leczenie na podstawie norm stężenia testosteronu należnych dla wieku” piszą: „Jak obliczyć spadek T w czasie życia mężczyzny: czy według stanu hormonalnego dzisiejszej młodzieży, stanu hormonalnego ich ojców, dziadków w okresie ich młodości? Stężenia T u mężczyzn w wieku ponad 70 lat nierzadko sięgają bowiem górnych zakresów dzisiejszych norm. I kolejne pytanie: jakie stężenie T miał w wieku 30 lat mężczyzna, u którego obecnie, w wieku ponad 70 lat, ma ono wartość w granicach 30-35 nmol/l (865 ng/dl)? Logika nakazuje przypuszczać, że znacznie wyższe niż przewidują dzisiejsze normy”.

Badanie opublikowane w 2020 roku w USA wykazało, że średni poziom testosteronu u mężczyzn w wieku 15-39 lat spadł z 605 w latach 1999--2000 do 451 w latach 2015-2016. W ciągu zaledwie 15 lat średni poziom obniżył się o 25%! Duńczycy odkryli z kolei, że mężczyźni urodzeni w latach sześćdziesiątych mieli niższe stężenie testosteronu niż ci urodzeni w latach dwudziestych, więc trend prawdopodobnie jest stały. Wiemy też, że niedobór testosteronu częściej występuje u mężczyzn z wysokim BMI i cukrzycą typu 2.

Ciężki czas w życiu nie sprzyja testosteronowi

Niewykluczone, że w ciągu ostatnich dwóch lat Twój organizm także zmniejszył produkcję T. To mechanizm ewolucyjny: po co płodzić dzieci w czasach kryzysu? Prof. Joseph Alukal, urolog z Uniwersytetu Columbia, od lat wyjaśnia pacjentom, że gdy pracownicy nowojorskiego zoo badają zwierzęta, które są wrzucone w nowe środowisko, niedożywione albo po jakiejś traumie, poziom testosteronu u nich jest niski, nawet jeśli są to samce alfa, bo popęd seksualny zmniejsza się w ciężkich czasach. Wywołany przez pandemię, trwający już ponad dwa lata stres, powszechne przybieranie na wadze mogą dodatkowo nakręcić spiralę spadku testosteronu. Zwłaszcza narażeni są faceci w okolicach czterdziestki, którzy i tak muszą zmagać się z kryzysem wieku średniego.

„Mężczyźni w tym wieku zaczynają dostrzegać upływ czasu i czują, że tracą rozpęd, zwłaszcza w pracy – mówi prof. Peter Gray, antropolog z University of Nevada w Las Vegas. – Taki czterdziestolatek myśli sobie: »Mam jeszcze tyle do zrobienia, jeszcze nie mogę odpuścić. Ale w piątkowy wieczór marzę tylko o tym, by pójść wcześniej spać. Co się dzieje? Czy można coś z tym zrobić?«”.

Owszem, można. Firmy farmaceutyczne nie śpią. Testosteron można dziś kupić w wielu postaciach: od żeli, przez plastry, aż do zastrzyków krótko i długo działających. A zdobycie testosteronu jest łatwiejsze niż kiedykolwiek. Wystarczy dostęp do sieci, żeby bez większego problemu kupić preparat. Jeśli masz chociaż trochę oleju w głowie, pójdziesz do lekarza i tam też bez problemu dostaniesz receptę na T.

Testosteron ma wady

Dr n. med. Piotr Świniarski, androlog i urolog, obawia się wręcz, że niektórzy lekarze wypisują recepty na testosteron zbyt lekką ręką, często bez sprawdzenia, czy spadek nie jest przypadkiem spowodowany depresją, przepracowaniem – czasami nawet bez sprawdzenia poziomu testosteronu. Wprawdzie doniesienia o zwiększonym ryzyku raka prostaty wskutek terapii testosteronem ostatecznie się nie potwierdziły i istnieją badania, które wskazują coś wręcz przeciwnego, to nie można zakładać, że przyjmowanie zewnętrznego testosteronu jest całkowicie bezpieczne. Dr Świniarski przestrzega, że nieroztropne używanie sterydów anabolicznych może mieć szereg niekorzystnych konsekwencji: od łysienia, trądziku i ginekomastii, przez nadciśnienie i zaburzenia lipidowe, aż po atrofię jąder i bezpłodność – by wymienić tylko kilka z długiej listy skutków ubocznych.

Z drugiej strony, nie można też lekceważyć zalet suplementacji androgenów. Badania wykazały, że uzupełnienie T u otyłych mężczyzn z tzw. syndromem metabolicznym zmniejszało ryzyko rozwinięcia się cukrzycy. W 2016 roku uczeni  z Australii przeprowadzili badania kliniczne, w których wzięło udział 790 starszych mężczyzn z bardzo niskim poziomem testosteronu. Okazało się, że suplementacja tego hormonu zwiększyła gęstość ich kości i siłę mięśni, a w pierwszym roku terapii pacjenci zgłaszali też poprawę funkcji seksualnych. Jednocześnie nie zanotowano u nich zwiększonego ryzyka chorób układu krążenia, chociaż uczeni zastrzegają, że grupa badanych była zbyt mała, a badanie za krótkie, by wyciągać wiążące wnioski.

Jednak nawet te obserwacje, które udało się zarejestrować, są obiecujące. Niestety, jak to z obietnicami bywa – nie wszystkie są dotrzymywane. Na przykład to samo badanie wykazało przy okazji, że kuracja testosteronem, wbrew przypuszczeniom, nie poprawiła znacząco sprawności fizycznej, funkcji poznawczych ani nastroju, czyli dwóch najczęściej przywoływanych rzekomych zalet testosteronowej terapii zastępczej.

Wspomniane badanie obejmowało mężczyzn w wieku emerytalnym (wszyscy uczestnicy mieli więcej niż 65 lat) z bardzo niskim poziomem T, a taka właśnie grupa może reagować na terapię zupełnie inaczej niż np. mężczyźni o dwadzieścia parę lat młodsi. Ci mogą być może liczyć na bardziej spektakularne korzyści. Pytanie tylko, czy na pewno muszą dostarczać testosteron z zewnątrz?

„Suplementacja testosteronu może być w pewnych sytuacjach czasowa – wyjaśnia dr Świniarski – Wtedy po zakończeniu przyjmowania testosteronu trzeba odblokować i wybudzić jądra do pracy, co nie zawsze się udaje. Ale najczęściej jest już suplementacją dożywotnią. Dlatego zastanów się dwa razy zanim w wieku 20, 30 czy 40-paru lat życia zdecydujesz się na przyjmowanie testosteronu, czy faktycznie chcesz stosować zastrzyki lub żele przez kolejnych 50 lat życia?

Sen, dieta, trening – to pomaga

Ano właśnie. Może być tak, że to, co robisz i jak żyjesz, sprawia, że poziom androgenów spada. Wiele badań potwierdziło, że bardzo intensywny trening wytrzymałościowy (np. bieganie na długie dystanse albo kolarstwo) może obniżyć poziom testosteronu, bywa że drastycznie. W takim wypadku wystarczy zmniejszyć intensywność i rodzaj treningu, najlepiej dodając do tygodniowego planu przynajmniej jeden trening z ciężarami.

Doskonałym przykładem takiej sytuacji jest historia maratończyka i olimpijczyka Ryana Halla. Hall, nawet w czasach gdy wygrywał maratony, a więc był w szczytowej fizycznej formie, miał bardzo niski poziom testosteronu – w okolicach 150 ng/dL. Postanowił to zmienić: porzucił bieganie i zaczął codziennie dźwigać ciężary. Zaczął też więcej spać i więcej jeść: z wagi 58 kg dobił do 75 kg. Taka zmiana trybu życia sprawiła, że poziom testosteronu wzrósł do 600 ng/dL, a więc do poziomu normalnego po raz pierwszy w jego życiu.

Poziom testosteronu nie jest stały

Pamiętaj, że poziom testosteronu nie jest stały – on podlega nieustannym fluktuacjom. Zmienia się z roku na rok, z miesiąca na miesiąc, a nawet z minuty na minutę. Wystarczy że siądzie koło Ciebie atrakcyjna dziewczyna, by poziom T skoczył w górę. Udało Ci się pokonać innego faceta w walce o miejsce parkingowe? T idzie w górę. Przeziębiłeś się? Spada. Twoja drużyna wygrała – rośnie. Zalegasz z ratą kredytu – spada. I tak dalej, i tak dalej. Wiadomo, że wysoki poziom testosteronu sprzyja sprawności seksualnej.

Ale jest też odwrotnie: seks zwiększa poziom testosteronu. Dowiódł tego trochę nietypowy eksperyment przeprowadzony w Las Vegas, w klubie swingersów. Dwie badaczki uzbrojone w zestawy do pomiaru poziomu testosteronu w ślinie sprawdzały ochotników. Okazało się, że poziom testosteronu u mężczyzn, którzy w trakcie wieczoru współżyli, wzrósł o 75%. U tych, którzy tylko sobie patrzyli, także wzrósł, ale zaledwie o 11%.

Z drugiej strony, gdy już znajdziesz tę jedyną, założysz rodzinę i doczekacie się dzieci, testosteron spadnie. Z ewolucyjnego punktu widzenia nie ma sensu rozglądać się za inną partnerką, gdy trzeba opiekować się kilkumiesięcznym maluchem i jego mamą. Jest to natomiast świetny czas, żeby wykupić karnet na siłownię, bo spadek testosteronu sprzyja przybieraniu na wadze, a im więcej masz tłuszczyku, tym szybciej spada testosteron.

W pewnym sensie można to interpretować również tak, że testosteron więcej mówi o stanie Twojego zdrowia niż o Twoim wieku. Badania wykazały, że bardzo zdrowi mężczyźni nawet w mocno zaawansowanym wieku wciąż mają wysoki poziom testosteronu, więc nie zwalaj całej winy na upływ czasu, bo na to akurat nie masz wpływu.

Co jest wrogiem testosteronu?

Co zatem robić, gdy zaczniesz podejrzewać, że poziom testosteronu poważnie Ci się obniżył? Zacznij od zmian w trybie życia. Najwięksi wrogowie testosteronu to siedzący tryb życia, nadwaga, zła dieta i niedobory snu. Każdy z tych czynników może poważnie obniżyć poziom androgenów. Pomysły, jak zmienić styl życia na bardziej sprzyjający testosteronowi, znajdziesz w boksach „Testosteron  w górę”, a znacznie więcej na naszej stronie internetowej menshealth.pl. Wystarczy w wyszukiwarce wpisać „testosteron”.

Kiedy wprowadzić farmakologię?

Jeśli zmiany nic nie dają i nadal czujesz się jak sflaczały balon – nie masz energii, wciąż tyjesz, nie masz ochoty na seks, a nawet jeśli masz, to erekcja już zdecydowanie nie taka jak kiedyś – idź do lekarza. Każdy może wystawić Ci receptę na testosteron, ale najlepszym wyborem będzie wizyta u polecanego androloga albo endokrynologa. Gospodarka hormonalna to bardzo skomplikowana sprawa i dobrze jest się wybrać do specjalisty. Dobry lekarz zaleci zapewne sprawdzenie poziomu hormonów (nie tylko testosteronu), ale poszuka też innych możliwych przyczyn, zanim zdecyduje się na terapię hormonalną. Bo samo uzupełnienie testosteronu z zewnątrz wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem.

ZOBACZ: Testosteron a dieta - czym zastąpić strzykawkę?

Dr Piotr Świniarski podkreśla, że jeśli tylko się da, o wiele lepszym wyjściem jest pobudzenie jąder do zwiększenia wydzielania niż dostarczenie testosteronu z zewnątrz, bo to drugie rozwiązanie grozi zatrzymaniem własnej produkcji. Pobudzić jądra do zwiększenia wydajności można nie tylko zmianami stylu życia, ale wspomagając je farmaceutykami. Dopiero gdy to nie pomoże, zdecyduj się na suplementację pod kontrolą lekarza. Tak jest po prostu bezpieczniej. Na koniec androlog przestrzega przed drogą na skróty: „Testosteron lub inne anaboliki przyjmowane w siłowni podnoszą najczęściej poziom testosteronu we krwi powyżej zakresów badań laboratoryjnych (>1500 ng/dl). Twój organizm jest wtedy „na haju” testosteronowym, zmieniając ciało, psychikę i libido. Nie traktuj tego jako normy, bo po powrocie na fizjologiczny poziom T będziesz uważał, że spadłeś z nieba na ziemię – identycznie jak z narkotykami”. Jeśli testosteron, to najlepiej własnej roboty.

REKLAMA