[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Spanie razem może prowadzić do rozwodu [Badania]

Udowodnił to dr Robert Meadows, socjolog z University of Surrey, który zbadał jakość snu u 40 śpiących razem par, a następnie sprawdził, jak te same osoby wysypiają się, gdy śpią samotnie. Okazało się, że ilość przerw w nocnym odpoczynku wzrasta aż o 50%, kiedy śpimy z kimś. To dowodzi, że – wbrew obiegowej opinii, wcale nie wysypiamy się lepiej, gdy jesteśmy zespoleni w śpiące „łyżeczki”.

sen, spanie we dwoje

Oddzielne łóżka w związku – to nie rzadkość

W Polsce pary zazwyczaj śpią wspólnie, ale Amerykanie już dawno porzucili konwenanse. Według wyników badań National Sleep Foundation, aż 25% par zza wielkiej wody śpi w oddzielnych pomieszczeniach – warto dodać, że ten odsetek ciągle rośnie.

Przyczyn jest wiele. Ci, którzy śpią oddzielnie, podkreślają, że spanie bez partnera nie tylko poprawia ich samopoczucie, ale też wpływa pozytywnie na jakość związku. Śpiąc razem, narażają się na wiele nieudogodnień – choćby chrapanie (które nierzadko powoduje wręcz głęboką niechęć do partnera), wiercenie się, zawłaszczanie powierzchni łóżka czy ściąganie kołdry (problem występujący u 32% ankietowanych). Wszystko to powoduje nocne pobudki, po których wcale nie jest tak łatwo ponownie zasnąć. Do osobnych sypialni przekonują Amerykanów także zmienne godziny pracy czy inne preferencje co do odpowiedniej temperatury w sypialni (konflikty lub spięcia na tym tle pojawiają się aż u ponad połowy badanych par). Niektóre kobiety wspominają też, że przeszkadza im brak higieny u partnerów – czyli znane „umyję się jutro”, rzucone przed wskoczeniem do łóżka.

PRZECZYTAJ: Spanie we dwoje - 6 praktycznych porad

Śmiało można założyć, że Polacy (a głównie Polki) mają podobne problemy. Zazwyczaj jednak, mimo tych wszystkich nieudogodnień, nie opuszczamy małżeńskiego łóżka. Dopiero kiedy – zazwyczaj przypadkowo, w ramach jednonocnego buntu, wysypiamy się na kanapie w salonie, zaczynamy myśleć o rozdzieleniu sypialni na stałe. Część z nas to robi, część się wstrzymuje. Bo to takie nietypowe. Ryzykowne. Może to nawet krok w stronę gwałtownego pogorszenia relacji i rozwodu?

Spanie osobno – ratunek, ale nie dla wszystkich

Jeżeli i ty co noc masz ochotę zabrać swoją ulubioną poduszkę i udać się do salonu, by w końcu wyspać się w komforcie i spokoju (ale nie robisz tego, bo czujesz, że to niestosowne) to mamy dla ciebie garść świetnych informacji. Badania dowodzą bowiem, że spanie osobno może mieć nie tylko dobry, ale wręcz świetny wpływ na związek.

Po pierwsze, według naukowców to właśnie spanie razem może prowadzić do rozwodu. Wspomniane wyżej badania dr Roberta Meadowsa, socjologa z University of Surrey, pokazują, że  śpiąc razem budzimy się częściej i jesteśmy niewyspani, a przez to sfrustrowani, poirytowani i pozbawieni energii. A zatem, co łatwe do wydedukowania, o wiele łatwiej wpadamy w różnego typu konflikty, w tym z partnerem. I nie mamy ochoty na seks.

Warto dodać, że istnieje więcej badań, które potwierdzają wyniki analiz dr Roberta Meadows. Do niemal identycznych wniosków doszła choćby Colleen Carney, dyrektor Ryerson’s Sleep and Depression Laboratory. Inni, tym razem brytyjscy badacze podkreślają, że kobiety, których sen jest kiepskiej jakości i trwa krócej niż 7 godzin, są bardziej narażone na choroby układy krążenia oraz śmierć.

Wygląda więc na to, że przy odpowiednim podejściu do sprawy (o czym za chwilę), oddzielne spanie może mieć dobry wpływ na relacje partnerów, a także na zdrowie kobiet. Co wcale nie oznacza, że jest to opcja dla każdego.

DLA ŚPIOCHÓW: Czy sen to nowy fitness?

Według Paula C. Rosenblatta, amerykańskiego socjologa, istnieją pary, dla których osobne sypialnie są oznaką poważnego kryzysu w związku. Wieczorna bliskość jest dla nich nie do zastąpienia, podobnie jak świadomość, że partner jest na wyciągnięcie ręki. Dla takich małżeństw zmiana w postaci osobnych sypialni może skutkować gwałtownym pogorszeniem się relacji.

A zatem – nic na siłę. Jeśli czujesz, że należysz do takich osób, to zastąpcie łóżko większym i postawcie na osobne kołdry, wyrzućcie też telewizor z sypialni – to wystarczy, by poprawić komfort snu, ale wciąż czuć się dobrze i bezpiecznie.

REKLAMA

REKLAMA

Kiedy oddzielne łóżka stają się zagrożeniem?

To, że oddzielne spanie może pozytywnie wpłynąć na związek nie oznacza oczywiście, że każda para, która praktykuje ten zwyczaj, ocenia swój związek jako dobry. W niektórych przypadkach osobne łóżka to rzeczywiście oznaka tego, że między partnerami dzieje się coś niepokojącego. Kiedy można mówić o takim obrocie sprawy?

ZOBACZ TEŻ: 7 zalet spania razem

Po pierwsze, kiedy śpimy oddzielnie nie po to, aby się wyspać, ale aby uniknąć partnera, a precyzując – seksu z nim. Warto tu wyjaśnić, że pary śpiące osobno, ale oceniające swój związek za satysfakcjonujący, wcale nie zauważają zmniejszenia się ilości stosunków seksualnych. Wręcz przeciwnie – zwykle stwierdzają, że jakość i częstość seksu się poprawia (choćby z powodu mniejszego zmęczenia).

Po drugie – kiedy nocne rozdzielanie się partnerów jest efektem nieprzegadanych konfliktów. Innymi słowy, najpierw jest jakaś kłótnia, potem kolejna i kolejna, w końcu oboje niby ze sobą rozmawiają, ale on/ona dalej śpi na kanapie. Pytany/-a o powody, rzuca zbywające: „Bo tak jest wygodniej”. W takich okolicznościach nie mówimy o dobrym układzie, ale równej pochyłej, która bez interwencji z pewnością nie zakończy się niczym dobrym.

Zanim przeniesiesz się na inne łóżko…

Aby ten układ działał, tj. abyście dalej tworzyli fajny związek (a może nawet i fajniejszy, bo w końcu będziecie wyspani), decyzja o oddzielnych łóżkach musi być dobrze przemyślana i przegadana. Twojego partnera może z początku uderzyć i zaboleć przedstawiony plan, może poczuć się odepchnięty – dlatego musisz wyjaśnić mu dokładnie swoje motywacje i zapewnić, że nic złego się nie dzieje. Możecie też ustalić, że po prostu spróbujecie i zobaczycie, jak oboje będziecie się z tym czuć.

I pamiętaj, że jednak pewna porcja czułości wam odpada (zakładając, że wspólnie udawaliście się do łóżka), więc dobrze byłoby to nadrobić. I nie chodzi tu o żadne szaleństwa – ot, drobne przejawy czułości, buziaki, czasem seks. Czyli wszystko to, dzięki czemu naprawdę czujemy się kochani i bezpieczni – z oddzielnymi czy wspólnymi łóżkami.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij