[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.3

Przedwczesny wytrysk - jak sobie z tym poradzić.

Przedwczesny wytrysk niekoniecznie musi oznaczać przedwczesny koniec Twojego życia seksualnego. Oto historia faceta, który ze sprintera przeistoczył się w długodystansowca oraz sprawdzone patenty, dzięki którym nauczył się, jak zwolnić tempo.

Wstydliwy problem? Wstydem jest udawać, że problemu nie ma.
Jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że oto kolejne przysłowie oddaje sens mojego życia: "Szcześliwi czasu nie liczą". Refleksja ta przyszła w momencie, kiedy moja osobista narzeczona trzasnęła drzwiami,wychodząc zniesmaczona moim kolejnym "popisem" w łóżku. Okazało się, że moje 10 sekund nijak się ma do praw rządzących kobiecymi potrzebami. Ujmując rzecz z brutalną szczerością - kiedy ja kończyłem, ona zazwyczaj wspominała jeszcze zakupy.

"Mam już dosyć pocieszania Cię za każdym razem, że wszystko jest OK, i żebyś się nie przejmował. Nie jest OK i powinieneś się w końcu tym przejąć, bo to Twój problem, a nie mój" - zdążyła powiedzieć, zanim wyszła, trzaskając ze złością drzwiami sypialni. Na drugi dzień poinformowała mnie, że jedzie na szkolenie do Gdańska. Zasugerowała, że jeśli nic z tym nie zrobię, to nie mam co liczyć na dalszy rozwój znajomości. Miałem dwa tygodnie.

Sprinter z urodzenia

Przedwczesny wytrysk ukształtowal mój charakter. A w każdym razie był jednym z najważniejszych czynników. On przyprawiał mnie o stany przedzawałowe przed spotkaniami z dziewczynami. Zmuszał mnie też do błyskawicznego wprowadzania pewnych retuszy w opowieściach, jakie snuliśmy z kolegami o naszych kolejnych wyczynach i możliwościach. To przez niego nie odważyłem się podejść do najpiękniejszej laski na roku, bo bałem się, że moja tajemnica przestanie być moja i stanie się własnością niejakiego Poliszynela.

Jakoś sobie radziłem, nieustannie zachowując czujność i nadrabiając miną. Niestety, pewnego dnia moja szkolna miłość oznajmiła, że właśnie zaczęła zażywać tabletki antykoncepcyjne. Do tej pory moja ulubiona seria kondomów (grube jak rękawice do zmywania naczyń) stanowiła pierwszą linię obrony przed wyjawieniem światu mojego problemu. Seks w takiej gumce nie był szczytem przyjemności, ale ratował mnie przed ostateczną klęską i uszczypliwymi uwagami partnerki. I oto nagle musiałem się zmierzyć z seksem bez pośredników.

Kiedy po raz pierwszy nie założyłem na siebie mojego lateksowego przyjaciela, bogactwo nowych wrażeń po prostu mnie oszołomiło: śliskie ciepełko, wilgoć w jej środku...To było cudowne uczucie, dlatego desperacko pragnąłem, żeby to trwało jak najdłużej. Niestety, okazało się, że praktycznie nie mam na siebie wpływu. Pierwsze pchnięcie, jestem w środku... i już. Koniec mojego udziału w miłosnej ekstazie.

Przeczytaj też: Penis - strażnik męskiego zdrowia

Chciałem być dorosłym, perfekcyjnym kochankiem, o którym kobiety szepczą sobie za plecami swoich mężów. Ale z wynikiem godnym mistrza świata na setkę, czyli w okolicach 10 sekund, nie miałem co liczyć na poklask. Byłem jak mały chłopiec, któremu wyproszone u rodziców upragnione lody po jednym liźnięciu wypadły z ręki wprost do kałuży. Zacząłem się uważać za chorego, dotkniętego "Achillesowym penisem".

Czułem się osamotniony w swoim cierpieniu. Dlaczego wszyscy sobie radzą, a ja muszę się borykać z takim problemem? Najbardziej doskwierało mi właśnie to: że nie mogłem znaleźć nikogo, ale to naprawdę nikogo, komu mógłbym się poskarżyć. Wydawało mi się, że każdy, komu przyznałbym się do swojej słabości, wybuchnąłby zarozumiałym śmiechem. Dzisiaj wiem, że to nie był tylko mój problem - prawda, panowie?

Mówią, że jeśli nie możesz czegoś zmienić, musisz to polubić. Ale przedwczesnego wytrysku polubić się nie da. Zatem trzeba jednak szukać sposobu na zmianę. Problem jest poważny, i to nie tylko z punktu widzenia jednostki, ale i z punktu widzenia społeczeństwa.

Logika i natura kontra współczesny mężczyzna

Przedwczesny wytrysk jest problemem numer jeden zdrowia seksualnego mężczyzn. Występuje trzy razy częściej niż impotencja! Problem przedwczesnej ejakulacji dotyka od 20 do 30% mężczyzn w każdym wieku i na dobrą sprawę choć raz w życiu dopada każdego z nas. Inne badania wykazują z kolei, że blisko 2/3 kobiet uprawiało seks z mężczyzną cierpiącym na przedwczesną ejakulację.

Badania przeprowadzone na grupie 1100 mężczyzn cierpiących na tę wstydliwą przypadłość wskazują, że wszyscy oni skarżyli się na niewielką satysfakcję, jaką wynoszą ze swoich seksualnych związków i podwyższone uczucie niepokoju. Sytuacja taka, jeśli trwa dłuższy czas, może zachwiać pewnością siebie każdego mężczyzny, a co gorsza może też powodować niechęć do poszukiwania partnera, z którym można stworzyć naprawdę udany związek. Być może ta koleżanka z roku, o której wspomniałem wyżej, była właśnie materiałem na idealną partnerkę? Niestety, nigdy nie miałem już okazji się o tym przekonać.

Skoro jest to zjawisko tak powszechne, to może natura miała w tym swój cel? M. J.Noble z Cleveland Clinic Glickman Urological Institute ujmuje to w ten sposób: "Z punktu widzenia ewolucji można znaleźć logiczne uzasadnienie tezy, że osobnik męski, który szybko osiąga wytrysk, ma większe szanse na zapłodnienie samicy aniżeli ten, który potrzebuje długiej stymulacji do osiągnięcia orgazmu". (Niech żyje logiczne myślenie!)

Z tej perspektywy przedwczesny wytrysk nie jest seksualną dysfunkcją organizmu mężczyzny, ale zupełnie normalną reakcją, opartą na fizjologii. Dlatego właśnie powinniśmy chyba przestać nazywać ten efekt PRZEDWCZESNYM wytryskiem, a nadać mu bardziej odpowiednią nazwę - MŁODZIEŃCZY wytrysk.

Niedojrzały sposób, w jaki uprawiamy dziś seks, ma swoje źródło w przeszłości. Konkretnie we wczesnej młodości, kiedy stawialiśmy w tej dziedzinie pierwsze kroki, czyli w nawykach wyniesionych z masturbacji. Poczynając od tych pierwszych prób w dzieciństwie do... no cóż, przynajmniej w moim przypadku aż do dziś. Ukradkowa, gorączkowa masturbacja i błyskawiczny wytrysk (wszak im szybciej, tym lepiej) są głęboko zapisane w naszej podświadomości. Stąd skłonności do szybkiego zaspokajania potrzeb.

Ciężarowcy mówią o "pamięci mięśni", ja wierzę, że przedwczesny wytrysk jest następstwem "pamięci penisa". Nic dziwnego, że niejaki Alfred Kinsey, jeden z pionierów seksuologii, zauważył, iż mężczyzna przeciętnie wytrzymuje "w akcji" około 2 minut. Wyrobiliśmy w sobie nawyk błyskawicznej ejakulacji i teraz musimy się wysilić, by zmienić te przyzwyczajenia.

Ziółka, hipnoza i sadysta ze stoperem

Rzuciłem się więc do rozwiązania tego problemu, pełen zapału i wiary, że zdołam zatrzymać przy sobie ukochaną kobietę. Pierwsza rzecz, której spróbowałem, to robienie sobie dobrze. Codziennie. Dla utrudnienia, myśli kierowałem ku prognozom pogody na najbliższy tydzień. Czasami dla odmiany przywoływałem na myśl okropieństwa, które raczej tłumiły we mnie nastrój i podniecenie. Bez sukcesu.

Jednocześnie zacząłem zażywać zioła i inne "fantastyczne" specyfiki, o których czytałem na ostatnich stronach pism erotycznych. Spróbowałem nawet metody, o której wspominał hollywoodzki gwiazdor Errol Flynn. Twierdził on, że w przypadku "nadwrażliwości" skuteczne może być posypanie koniuszka szczyptą kokainy. Na mnie to nie zadziałało. Wątpię też, czy poskutkowało u Flynna. Facet zaliczył podobno 1300 kobiet. Ciekawe, jak można mieć tyle kobiet, wytrzymując dłużej niż 10 sekund? Życia by nie starczyło.

Dla ciekawskich: Wstydliwe problemy facetów

Może zdołałbym przekonać Zuzannę, że jestem jednym z wybrańców, gdybym wiedział wtedy to wszystko, co wiem dziś. Niestety, nie wiedziałem. Zaraz po wyjeździe Zuzi moje myśli bez przerwy kierowały się ku jej pośladkom, nie potrafiłem się skoncentrować na niczym innym. Dwa miesiące raju. Nie mogłem tego stracić! Byłem zdesperowany. Skoro dotychczas stosowane sposoby nie skutkowały, postanowiłem spróbować tych metod, które wcześniej odrzucałem jako zbyt radykalne lub najmniej obiecujące.

Na początek zdecydowałem się na biorezonans - w trakcie tej terapii przypinają elektrody w tych miejscach ciała, w których są najmniej pożądane. Innym razem zachęcano mnie do użycia specyfiku,o którym mówiono, że jest przyczyną ślepnięcia nastolatków. Nie oślepłem wprawdzie (być może dlatego, że nie jestem już nastolatkiem), ale podziałać - nie podziałało. Wypróbowałem również autohipnozę, tyle tylko że na kasetach wprowadzających w trans hipnotyczny były nagrane naprzemiennie odgłosy puszczanej i zakręcanej wody. W efekcie obudziłem się z mokrymi spodniami.

Ostatnie trzy dni przed powrotem Zuzy rzutem na taśmę spędziłem u pewnego szemranego terapeuty, jakby żywcem wyciągniętego z munduru gestapo,który surowo oceniał i krytykował na bieżąco moje metody samouprzyjemniania sobie czasu. Miał zwyczaj chodzić po pokoju z zegarkiem w ręce i komenderować moimi poczynaniami: "Stop! Start! Ucisk!" Kiedy dzwonek zadzwonił, wydawało mi się że zrobiłem wszystko i jestem nieźle przygotowany. Nie byłem jednak w stanie określić swoich szans na stosunek dłuższy niż 10 sekund, a więc na utrzymanie naszego rodzącego się narzeczeństwa.

Wreszcie w rękach fachowca

Kiedy wyszła spod prysznica - naga, cieplutka i wilgotna - moje ciało nie wytrzymało. Stałem na baczność, sztywny jak pałka amerykańskiego policjanta, a tego, co się stało później, nie można nazwać nawet przedwczesną ejakulacją, po prostu miałem wytrysk samoistny. Nawet nie zdążyłem jej dotknąć. Zgodnie z obietnicą, zostawiła mnie.

Było mi przykro, ale po chwili poczułem się, jak ktoś naprawdę wyjątkowy. Wcześniej zetknąłem się bowiem z wynikami badań, z których wynikało, że zaledwie 10% kobiet decyduje się na porzucenie partnera tylko dlatego, że zbyt wcześnie "dochodzi". To chyba dobra wiadomość, prawda?

Czas leczy rany. I tak właśnie było również ze mną. Minęło kilka miesięcy, prawie zapomniałem o Zuzannie. Przypadkiem spotkałem dobrego terapeutę, który zaproponował mi sześć ciekawych technik na wydłużenie stosunku (szczegółowy opis tej metody znajdziesz na następnej stronie). Posłuchałem go i po kilku miesiącach wytężonej pracy byłem wyleczony i odmieniony. Odzyskałem pewność siebie, zacząłem się spotykać z naprawdę atrakcyjnymi dziewczynami. Teraz mam żonę i wieczorem kładę się do łóżka, nie drżąc z przerażenia. Życie wreszcie nabrało sensu.

Sześć kroków do wytrwałości

Naprawdę możesz wytrzymać dłużej. Musisz tylko sumiennie poćwiczyć, kierując się wskazówkami z tego "programu treningowego":

  1. Mistrz masturbacji
    Onanizuj się, wyobrażając sobie orgazm kobiety, a nie myśląc o swojej przyjemności. Innym słowy: spokojnie. Daj sobie czas. Zbliżaj się do momentu szczytowego, ale nie dopuszczaj do wytrysku. Postaraj się, aby cały proces trwał ok. 15 minut.
  2. Ucisk
    Jeśli podczas stosunku lub masturbacji czujesz, że moment wytrysku jest tuż-tuż, zrób przerwę i uciśnij miejsce poniżej żołędzi. Ociskaj go kciukiem i palcem wskazującym, a największy nacisk połóż na przewodzie biegnącym wzdłuż dolnej ścianki penisa. Technika ta powoduje, że krew odpływa z penisa, opada napięcie seksualne i nie dochodzi do wytrysku.
  3. Świadomy wytrysk
    Masters i Johnson rozbili proces seksualnej aktywności na cztery fazy: podniecenie, plateau, orgazm i spadek napięcia. My, mężczyźni, zazwyczaj staramy się przeskoczyć jak najszybciej do fazy ostatniej, czyli rozładowania napięcia. Trik polega na zwolnieniu tempa i odkryciu, że każda z faz ma swoje zalety i związane z nimi całe spektrum uczuć i przeżyć. Musisz nauczyć się rozpoznawać moment, kiedy wytrysk jest już nie do opanowania i odwlekać ów moment jak najdłużej. Aby sobie pomóc, podziel swoje podniecenie w skali od 1 do 10 (gdzie 10 to orgazm) i staraj się je utrzymywać jak najdłużej przy siódemce.
  4. Seksualny aerobik
    Wzmocnienie mięśni dnia miednicy (zwanych mięśniami Kegla) pomoże Ci utrzymywać kontrolę nad wytryskiem, kiedy będziesz tuż-tuż. Mięśnie te możesz wzmocnić, napinając je podczas sikania. Zaczynaj to ćwiczenie zawsze z pełnym pęcherzem i naprzemiennie wstrzymuj oraz uwalniaj strumień. Kolejny sposób na wzmocnienie mięśni dna miednicy: napnij je i policz do 10, potem rozluźnij się na chwilę. Powtórz ćwiczenie kilka razy. Ma ono tę zaletę, że możesz je wykonywać praktycznie wszędzie - w pracy, w samochodzie, w domu - i nie będzie to widoczne dla osób w Twoim otoczeniu.
  5. Tylko spokojnie
    Nie daj się ponieść emocjom. Naciskaj główką penisa okolice jej łechtaczki. Kiedy się kochasz, staraj się, żeby Twoje ruchy były na tyle delikatne i płytkie, abyś penetrował tylko pierwsze 3-4 cm jej waginy. Kieruj się zasadą: sił starczy Ci na dłużej, jeśli pracujesz wolno i dokładnie.
  6. Pani pierwsza
    Panie mają pierwszeństwo nie tylko przy drzwiach. Puść ją przodem również w łóżku. Kobiety mają zdolność do przeżywania wielokrotnego orgazmu. Pomagając jej osiągnąć go jako pierwszej, pomożesz też sobie, przezwyciężając niewiarę we własne możliwości i poczucie niepewności, a przecież tymi właśnie uczuciami żywi się przedwczesny wytrysk. A w razie czego, masz przecież palce i usta...

Seksualna spiżarnia

Gdy spodziewasz się miękkiego lądowania z nią w łóżku, możesz też przygotować się "od środka" - oto 3 proste patenty, które pomogą Ci przeistoczyć się ze sprintera w długodystansowca:

  • Stan napięcia powoduje, że tracisz sporo witamin z grupy B. Uzupełnisz je, jedząc wcześniej 2-3 jajka. Jajka dostarczają ogromnej dawki tych witamin i z takim zapasem możesz spokojnie przystępować do miłosnych zapasów.
  • Tuż "przed" wypij 1-2 lampki wina lub jedno piwo. Alkohol zmniejsza wrażliwość na bodźce, więc i Twój penis będzie lekko znieczulony. Pamiętaj jednak, żeby nie przekroczyć tej dawki, bo tak się znieczulisz, że nawet nie zauważysz, kiedy ona sobie pójdzie. Dodatkową zaletą umiarkowanej dawki alkoholu wypitej we dwoje jest fakt, że kobiety stają się bardziej otwarte na eksperymenty.
  • Stara zasada "wcześniaków" mówi: Pospieszyłeś się za pierwszym razem? Nic straconego. Przecież zawsze możesz powtórzyć. Ale żeby mieć siły na powtórkę (lub powtórki), musisz się wcześniej wzmocnić. Spośród produktów zwiększających potencję i utrwalających erekcję pamiętaj o: jagodach (poprawiają krążenie krwi, a im więcej krwi w penisie, tym mocniejsza erekcja), owocach morza (zawierają cynk i selen - dwa pierwiastki wpływające w istotnym stopniu na wydolność seksualną mężczyzn; cynku najwięcej znajdziesz w ostrygach, selenu - np. w krewetkach, sporą jego dawkę mają także płatki kukurydziane).

MH

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij