REKLAMA

Skóra - jak o nią dbać, by służyła latami?

Wiesz, dlaczego skórzane buty, paski i kurtki są takie drogie? Bo skóra to doskonały materiał – jest nieprzemakalna, bardzo odporna na rozdarcia i przetarcia, świetnie izoluje i dobrze wygląda. Nosisz na sobie około 2 metrów kwadratowych tego cennego materiału. Zobacz, jak o niego zadbać, żeby służył Ci przez lata.

skóra, problemy skórne shutterstock.com

Rzadko myślimy w ten sposób o skórze, ale jej podstawową funkcją jest ochrona organizmu przed niebezpiecznymi czynnikami zewnętrznymi. Skóra stanowi barierę dla bakterii i wirusów, dla słońca, dla wody, dla zimna i gorąca. Na tym jednak rola największego ludzkiego organu się nie kończy. Skóra bierze aktywny udział również w utrzymaniu właściwej temperatury ciała, jest też doskonałym zwiadowcą: dzięki rozmieszczonym gęsto receptorom ostrzega Cię, że np. robi się zimno i czas wracać lub się ubrać, że tego lepiej nie dotykać, bo się poparzysz, że zaczyna padać, że ktoś Cię dotyka (to nie zawsze jest ostrzeżenie), że wieje wiatr albo że ten nóż jest ostry.

ZOBACZ: 15 męskich problemów skórnych

Gdyby nie gęsto rozmieszczone zakończenia nerwowe na dłoniach i palcach, nie potrafiłbyś wyjąć z kieszeni monety, jeśli byłyby tam też inne drobne przedmioty. Kolejną funkcją skóry jest ostrzeganie o zmianach zachodzących w organizmie. Czasami wystarczy spojrzeć na kogoś, by zauważyć, że coś mu dolega. Ziemisty kolor, zaczerwienienie, bladość – to wszystko widać i doświadczonemu diagnoście czasami wystarczy jeden rzut oka na skórę pacjenta, żeby wiedzieć, gdzie szukać źródeł choroby.

Z drugiej strony, w dawnych czasach to właśnie zmieniony wygląd skóry stanowił ostrzeżenie, że do tego człowieka lepiej się nie zbliżać. W ten sposób z pewnością uniknięto milionów zakażeń. No i na koniec – skóra potrafi też wytwarzać witaminę D oraz sama o siebie zadbać. Wydziela sebum, które utrzymuje jej właściwą wilgotność, pod wpływem wielokrotnie powtarzanego ucisku robi się grubsza (stąd odciski), a gdy coś ją przetnie lub przebije, zrasta się, tworząc bliznę.

PRZECZYTAJ: Bakteria groźne dla skóry

Ewolucja całkiem nieźle zaprojektowała to nasze najbardziej osobiste ubranko. Jednak nawet o materiał najwyższej jakości trzeba zadbać, żeby nie tylko przez wiele lat spełniał swoje funkcje, ale także jakoś wyglądał. Przez większą część roku wystawiasz na działanie słońca, wiatru i innych żywiołów tylko twarz, kark i ramiona. W lecie odsłaniasz znacznie większe połacie skóry. Zobacz, jak o nią zadbać, żeby z wakacji wróciła w stanie nienaruszonym.

Tylko się nie poparz

Scenariusz jest mniej więcej taki: gdy tylko wyjdziesz spod drzew na rozpaloną słońcem plażę, pierwsze, co czujesz, to fala gorąca. Temperatura ciała rośnie, a naczynia krwionośne tuż pod powierzchnią skóry rozszerzają się, żeby krew miała okazję się schłodzić. Twoja skóra, zwłaszcza na twarzy, robi się różowa po raz pierwszy.

Po kilku minutach na pełnym słońcu uruchamiają się kolejne mechanizmy termoregulacji. Zaczynasz się pocić, bo kiedy pot paruje z powierzchni Twojej skóry, schładza ją i przepływającą tuż pod powierzchnią krew. A schłodzona krew ochładza organy wewnętrzne, między innymi mózg, który wyjątkowo źle znosi podwyższoną temperaturę. Zwiększone ilości potu oznaczają jednak większe zużycie wody.

Na plaży objawy odwodnienia mogą pojawić się już po kilku, kilkunastu minutach. Dlatego zawsze, idąc na plażę, zabezpiecz jakieś płyny. Owszem, piwko kusi, ale jeśli zamierzasz spędzić na piasku więcej niż pół godziny, lepiej ogranicz się do napojów bez procentów. Wypijaj mniej więcej szklankę co pół godziny. A skoro już o czasie mowa – staraj się nie siedzieć na słońcu dłużej niż 15-30 minut, o ile nie zapewnisz skórze ochrony.

Jakiej? To może być jasna koszula, kapelusz, parasolka oraz oczywiście krem z fi trem UV. Na plaży najlepszym wyjściem będzie krem. Przed wyjściem na słońce posmaruj się kremem z filtrem o faktorze SPF co najmniej 30 (jeśli masz bardzo jasną skórę – 45). Pamiętaj, żeby posmarować nim nie tylko brzuch, plecy, nogi i ramiona. Twarz, szyję i uszy potraktuj szczególnie szczodrze, bo to one narażone są najbardziej.

W ogóle nie oszczędzaj kremu – badania wykazały, że ludzie stosują kremy w dawkach mniejszych niż podczas testów, rzeczywista siła filtra może więc być mniejsza niż na opakowaniu. Filtry chronią przed promieniowaniem UV, które potrafi nie tylko poparzyć skórę i spowodować, że wieczorem będziesz cierpiał, a potem zdzierał ją sobie płatami, ale również uszkodzić DNA w komórkach i spowodować czerniaka – jeden z najzłośliwszych nowotworów.

Żeby zmniejszyć ryzyko poparzenia i czerniaka, unikaj słońca (nawet z filtrem) w godzinach od 11 do 15 i uważnie obserwuj wszystkie znamiona na skórze. W ramce na sąsiedniej stronie znajdziesz więcej informacji, jakie zmiany powinny Cię zaniepokoić. Jeżeli siedzisz na słońcu już dwie godziny i ciągle nie widzisz efektów, nie ulegaj pokusie, żeby zmyć z siebie krem. Efekty operowania słońca zobaczysz dopiero wieczorem, a jeśli będziesz zbyt zachłanny, również poczujesz, i to nie będzie przyjemne doznanie.

W przypadku gdy już dojdzie do oparzenia słonecznego, obowiązują następujące reguły: po pierwsze, przez kilka dni unikaj słońca jak ognia. To akurat będzie łatwe, bo każdy promień słońca na poparzoną skórę będzie Cię parzył. Jeśli już musisz wyjść, zakładaj coś z długim rękawem. Po drugie – schładzaj się. Chłodny (ale nie lodowaty!) prysznic przyniesie Ci ulgę. Po trzecie – jeśli boli tak, że nie możesz spać, weź ibuprofen albo aspirynę – mają działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne, a więc złagodzą ból i stan zapalny, bo oparzenie słoneczne wywołuje właśnie stan zapalny.

Możesz też posmarować skórę kremem z aloesem – tak przynajmniej radzą lekarze z Amyo Clinic. Jeśli pojawią się pęcherze, nie zrywaj ich, tylko nadal nawilżaj skórę kremem z aloesem. Gdy zacznie schodzić, powstrzymaj pokusę i nie zdzieraj jej – sama się złuszczy.

Blizny i tatuaże

Szczególnie dokładnie smaruj miejsca, w których masz tatuaże lub blizny. Promieniowanie UVA, które dociera do głębszych warstw skóry, może sprawić, że tatuaż zblednie, a UVB, które oddziałuje głównie na wierzchnie warstwy skóry, może doprowadzić do poparzenia i przyspieszonego łuszczenia naskórka, co również może uszkodzić tatuaż.

Świeżego tatuażu najlepiej w ogóle nie wystawiać na słońce, a takiego, który się jeszcze nie zagoił, pod żadnym pozorem – to w końcu duża, otwarta rana, dlatego nie należy go też smarować żadnymi kremami. Podobnie jak z tatuażami, postępuj z bliznami. Świeża blizna, tzn. taka, która ma mniej niż pół roku, może pod wpływem promieniowania słonecznego zmienić kolor i stać się bardzie widoczna. Stara i zagojona blizna również, więc lepiej jest posmarować jej okolice wyjątkowo dokładnie, nie szczędząc kremu.

Spocony i zmieszany

Nikt się zwykle nie przejmuje potem na treningu czy w czasie meczu. Wiadomo – w takiej sytuacji pot to przecież „łzy tłuszczu”. Jednak ciemne plamy pod pachami w klubie albo mokre dłonie podczas tańca to już większy problem. Według statystyk około 2-3% ludzi cierpi na nadpotliwość, czyli nadmierne wydzielanie potu.

Łagodna postać tej dolegliwości jest jeszcze do zniesienia – trzeba częściej brać prysznic, zastąpić dezodorant antyperspirantem i częściej chodzić w marynarce czy bluzie, nawet w ciepłe dni. Jednak w ciężkich przypadkach nadpotliwość jest już poważnym problemem – ludzie nią dotknięci żyją w ciągłym stresie i są bardziej narażeni na problemy psychiczne. Badania uczonych z Saint Louis University wykazały, że osoby z nadpotliwością częściej cierpią na depresję (o 27%) i nerwice lękowe (o 21%).

Upał i duchota to dla ludzi ze skłonnością do nadmiernego pocenia się z jednej strony udręka, bo są mokrzy od stóp do głowy, z drugiej zaś ogromna ulga, bo spoceni są wówczas wszyscy i nikt nie pali się do uścisków. Ale to działa tylko na zewnątrz i w ciągu dnia – w klimatyzowanych pomieszczeniach i wieczorami już nie. Poza tym, wiecznie spocone dłonie to nie tylko problem interpersonalny – ludzie cierpiący na ciężką nadpotliwość mają kłopot nawet z utrzymaniem kierownicy w rękach, a to już jest poważne niebezpieczeństwo.

Jeśli tak właśnie jest w Twoim przypadku, nie trać czasu na wypróbowywanie kolejnych antyperspirantów, tylko idź do dermatologa, bo przyczyną nadpotliwości może być np. cukrzyca albo nadczynność tarczycy. Po wykluczeniu innych chorób lekarz może Ci zaproponować kurację tabletkami, kremami z dużym stężeniem soli glinu albo zaleci jonoforezę lub ostrzyknięcie botoksem (więcej o tych metodach w ramce na sąsiedniej stronie).

Tymczasem, zanim wybierzesz się do lekarza, spróbuj oduczyć się zaciskania dłoni w pięść. Robimy tak odruchowo w stresie, ale w ten sposób tylko zwiększamy wydzielanie potu. Unikaj też kawy i ostrych dań – one również wzmagają gruczoły potowe.

Skaleczenia i otarcia

W lecie łatwiej o zadrapania i drobne ranki, a jednocześnie wszystko goi się trochę wolniej, bo łatwiej o zabrudzenie. Jeśli więc wywrócisz się i przejedziesz gołą skórą po asfalcie lub skaleczysz się, dokładnie umyj rankę wodą z mydłem (woda utleniona i spirytus nie są wskazane), a następnie posmaruj ją cienko wazeliną i zabezpiecz jałowym kompresem lub plastrem. Wazelina zatrzyma wilgoć, a wilgotna skóra goi się szybciej. Po wakacjach po skaleczeniu nie będzie śladu.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA