Sen po alkoholu – cała prawda

Owszem, po alkoholu łatwiej jest położyć się i odpłynąć, ale więcej ma to wspólnego z utratą przytomności niż z solidnym, odżywczym snem.

Sen po alkoholu fot. Getty Images

Trudno byłoby chyba znaleźć dorosłego faceta, któremu nie zdarzyłoby się przynajmniej raz zasnąć po alkoholu w przedziwnej pozycji lub przynajmniej w przedziwnym miejscu. Przynajmniej ja doskonale pamiętam kolegów, którzy na imprezach zasypiali pod stołem, na trawnikach, w tramwajach i w kilku jeszcze dziwniejszych miejscach. Nie żebym sam był święty, ale z oczywistych względów własnych „odcięć” po prostu nie pamiętam.

REKLAMA

Takie doświadczenia prowadzą do pozornie logicznego wniosku, że jeśli wieczorem wypijesz parę piwek czy przynajmniej dwa drinki, to zaśniesz szybko i będziesz spał kamiennym snem aż do rana. Na utrwalenie tej zasady pracowały całe pokolenia mężczyzn – na pierwszy, drugi i sto trzydziesty szósty rzut oka tak to właśnie wyglądało. Facet wracał z roboty, wypijał swoją zwyczajową dawkę piwa, wina czy wódki i kładł się spać. I nawet jeśli następnego dnia budził się zmęczony i niewyspany, to do głowy mu nie przyszło obwiniać o to alkohol, bo przecież spał całą noc! Prędzej już zwalał winę na niewygodne łóżko, zimno, zaduch czy wiercącą się żonę. Nie miał narzędzi, które pozwalałyby mu ocenić jakość snu.

Jednak od kilku lat wielu z nas posiada już takie narzędzie – mamy smartwatche, mamy trackery aktywności i inne, bardziej specjalistyczne urządzenia do analizy snu. Szybko przekonaliśmy się, że tzw. chłopski rozum nie zawsze pozwala prawidłowo odkryć związek przyczynowo-skutkowy, i że to właśnie alkohol psuje sen.

Wiem, bo sprawdziłem to na sobie.

Jakość snu po alkoholu

Alkohol jest depresantem, co oznacza, że – zwłaszcza w miarę zwiększania dawki – powoduje spadek aktywności, ociężałość, zaburzenia równowagi i senność. W niewielkich dawkach działa relaksująco – pozwala rozluźnić się po trudnym dniu. Dlatego wieczorne popijanie jest tak powszechne. Rzeczywiście robimy się bardziej senni i szybciej zasypiamy. Problem polega na tym, że ten sedatywny (usypiający) wpływ alkoholu nie trwa całą noc, a jedynie mniej więcej przez połowę. W drugiej połowie nocy sytuacja ulega zmianie. Po spożyciu zmienia się rytm występowania fazy REM, czyli tej, w czasie której organizm regeneruje się najszybciej, zwiększa się ilość wybudzeń i czas ich trwania. Tyle nauka. A praktyka?

Dokładnie takie wyniki pokazała mi aplikacja do monitorowania snu. W noc trzeźwą obudziłem się 31 razy, po spożyciu 37. Łączny czas wybudzeń na trzeźwo to 22 minuty, a po alkoholu 30 minut, więc zwiększył się o 36%. O dziwo, zegarek nie zarejestrował większych różnic w długości snu głębokiego, zanotował natomiast istotne różnice w tętnie i ilości oddechów na minutę. O ile na trzeźwo moje tętno wynosiło średnio 53 bpm, to po alkoholu podskoczyło do 73 bpm. Czyli prawie o połowę więcej!

W ilości oddechów na minutę różnice nie były już tak spektakularne, bo z niespełna 14 ich liczba wzrosła do 16, ale jeśli weźmie się pod uwagę, że spałem za każdym razem około 520 minut, po pijaku musiałem wykonać ponad 1000 oddechów więcej niż na trzeźwo. W tym samym czasie serce musiało skurczyć się i wyrzucić krew 10 000 razy więcej. Wykonać ekstra 10 000 powtórzeń! Gdy sobie to uświadomiłem, zrozumiałem, dlaczego mimo podobnego czasu trwania snu, w sumie dość podobnych wyników, jeśli chodzi o sumaryczną długość faz snu, wskaźnik regeneracji był tak zaskakująco niski w tę noc, kiedy zamiast spać odżywczym snem, leżałem ogłuszony alkoholem. Moje serce, tętnice, wątroba, nerki, płuca i przepona, zamiast odpoczywać i się odbudowywać, musiały ciężko harować, by utrzymać mnie przy życiu. Wolę nie sprawdzać, jakie miałbym wyniki, gdybym wypił naprawdę poważne ilości.

Sen po alkoholu – HRV

Wskaźnikiem, który najdobitniej pokazuje, jak bardzo wyczerpujący jest sen po alkoholu, jest HRV, czyli zmienny rytm zatokowy.

Co to jest HRV?

HRV to w pewnym uproszczeniu czas między kolejnymi uderzeniami serca. Im jest bardziej zróżnicowany i nieregularny, tym Twoje serce lepiej potrafi dostosować się do zmiennych obciążeń, tym lepiej to świadczy o Twojej aktualnej kondycji. W noc przespaną bez alkoholu zmienność tętna wynosiła ponad 100 ms i aplikacja orzekła, że „dzisiaj mogę ćwiczyć bardzo intensywnie” – i faktycznie czułem się jak młody bóg.

Gdy położyłem się z promilami we krwi, miałem zaledwie 36 ms. Tak niska zmienność oznacza stres i przemęczenie, dlatego zdaniem aplikacji „lekki trening lub odpoczynek mogą mi pomóc w regeneracji”. Wybrałem odpoczynek, bo chociaż spałem ponad 8 godzin, nawet na lekki trening nie miałem siły.

REKLAMA