[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Savoir-vivre używania prezerwatyw

Savoir-vivre kondomów. Tego nie nauczą Cię w szkole, nie dowiesz się tego z żadnej ulotki, ojciec też Ci raczej nie pomoże. Ale przecież masz MH. I nasze rady. Przeczytaj, zapamiętaj i stosuj.

prezerwatywy, savoir-vivre

Na zakupy.

Wielu facetów, szczególnie tych młodszych, wciąż odczuwa skrępowanie, kupując gumowe kapturki. Zwłaszcza jeśli muszą o nie poprosić panią kioskarkę, którą znają od czasów, gdy ograniczali się do gumy do żucia i lizaka. Na szczęście najbliższy kiosk to nie jedyne źródło prezerwatyw. Jest jeszcze kilka sposobów. Można kupować w aptece, supermarkecie lub w sklepach internetowych, np. na www.gumki.pl. Jeśli należysz do nieśmiałych, kupuj od razu więcej. Im więcej kupisz, tym dłużej nie będziesz musiał znów kupować.

PRZECZYTAJ TEŻ: Dlaczego warto stosować prezerwatywy?

REKLAMA

Zawsze przy sobie.

Jeżeli chcesz uniknąć wyprawy w środku nocy na najbliższą stację benzynową (w tym czasie ona może już ostygnąć, zasnąć lub ulokować uczucia w kimś bardziej zapobiegliwym), musisz być zawsze przygotowany. Jedna, dwie sztuki w portfelu to minimum. W domu zaś przygotuj wcześniej zestaw koło łóżka, w zasięgu ręki, tak żebyś nie musiał wstawać z łóżka, by po nie sięgnąć. Nie ma nic gorszego niż bieganie po mieszkaniu z uniesioną lufą w poszukiwaniu tej paczki, którą przecie ż – pamiętasz to doskonale! – kupowałeś w zeszły piątek u takiej miłej blondynki w aptece. Ile ich tam powinno leżeć? Ze dwie, trzy... nie więcej. Jeżeli będziesz potrzebował, zdążysz uzupełnić zapas, gdy ona pójdzie się wykąpać. Wyciągając prezerwatyw ę ze zgrzewki, ryzykujesz, że partnerka uzna Cię za kolekcjonera i czmychnie, gdy Ty będziesz się zastanawiał, którą by tu wybrać...

Kaptur włóż!

Wiadomo, ale kiedy? Po pierwsze, nie próbuj tego robić za wcześnie. Dopiero przy pełnym wzwodzie prezerwatywę można prawidłowo naciągnąć. Ale nie musisz też robić tego na 2,08 sekundy przed immisją. To nie najlepszy moment na przebieranki. Najlepiej wyczekać do momentu, gdy już masz pewność, że nie skończy się na pettingu, i wtedy na chwilkę oderwać się od niej i z jakimś w miarę dowcipnym komentarzem („poczekaj chwilkę, wydaje mi się, że trochę zmarzł”) rozerwij opakowanie, wyjmij i załóż. Możesz poprosić o pomoc kobietę – to niezła gra wstępna.

Czapki z głów (i kaptury).

To akurat znajdziesz w instrukcji dołączanej do paczki, ale nie zaszkodzi przypomnieć: wyjmij członka jeszcze w zwiedzionego, przytrzymując prezerwatyw ę u nasady. Zsuń ją ostrożnie i zawiąż, żeby nasienie nie wylało się. Następnie umyj dokładnie ręce – pozostałe na nich niewielkie ilości ejakulatu też mogą zapłodnić. A przecie ż to jeszcze nie koniec igraszek, prawda? Penisa też umyj, a najlepiej, jeśli przed myciem się wysikasz. W moczowodzie też zostaje trochę nasienia, które potem może się dostać w okolice narządów kobiety, a stamtąd już prosta droga do jajeczka...

Posprzątaj.

Gdy już wiesz, że na dziś koniec, choćbyś był wyczerpany jak zajączek na „zwykłą baterię”, zmuś się i usuń zużyte prezerwatywy. Widok smętnych flaczków koło łóżka może skutecznie pozbawić Twoją partnerkę ochoty na poranną powtórkę. A Ciebie okazji do wykorzystania „chwały poranka”.  

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij