REKLAMA

Rzucenie palenia - jak rzucić papierosy i dlaczego warto?

Co zyskam, a co stracę, rzucając palenie? Jak zmieni się moje życie po rozstaniu z fajkami? I czy ja w ogóle chcę to zrobić? Redaktor MH długo szukał odpowiedzi na te pytania, zanim w końcu zerwał z nałogiem. Zobacz, co go przekonało i jak on wróć do niepalenia.

xjbxjhxm123 2010/shutterstock.com
fot. xjbxjhxm123 2010/shutterstock.com

Jeśli zaczniesz odkładać codziennie równowartość paczki fajek, w 3 lata uzbierasz 11 tys. zł.
REKLAMA

Palę wcale nie dlatego, że perfidne koncerny tytoniowe celowo ukrywają zawartość nikotyny, żeby tym łatwiej mnie uzależnić. Wprawdzie informacja, że jeden papieros mojej ulubionej marki zawiera 0,8mg nikotyny sama w sobie mówi mi niewiele (po pierwsze: nie mam bladego pojęcia, ile to jest 0,8miligrama, po drugie: nie wiem, co to oznacza dla mojego organizmu), jednak nie można powiedzieć, że była ona przede mną ukrywana.

Nie jest też chyba tak, że palę, bo uzależniłem się od nikotyny. Bo co tak naprawdę oznacza uzależnienie? Ostatnio to pojęcie nieco się zdewaluowało. Można się już uzależnić od hazardu, jedzenia, seksu, nawet od zakupów. Czy zatem nikotyna uzależnia? Wielu ludzi - bez wątpienia. Ale czy wszystkich? Skoro milionom ludzi udało się rzucić palenie, to chyba nie jest tak, że uzależnia ostatecznie? Znam osobiście wielu facetów, którzy wielokrotnie próbowali rzucić, naprawdę mocno się starali i im się nie udało.

Ale znam też takich, którzy pewnego dnia, po latach palenia mówili sobie: "No, dosyć już tego". I przestawali palić. Z dnia na dzień, bez żadnego problemu. Poza tym, gdyby to było takie proste i czynnikiem uzależniającym rzeczywiście była nikotyna, to wszelkie zamienniki w rodzaju gum i plastrów działałyby jak czarodziejskie zaklęcie. A jednak nie działają. Czyli w papierosach musi być coś więcej.

I jest. Jak wiadomo, człowiek to istota społeczna. Każdy, kto kiedykolwiek w życiu palił, wie, że palenie jest wprost nieocenione właśnie w sytuacjach towarzyskich. Np. kiedy pojawiasz się w nowym, zupełnie obcym gronie, papieros daje Ci szansę zajęcia rąk, z którymi nie wiadomo, co robić. Możesz kogoś poprosić o ogień lub czekać, aż zostaniesz zagadnięty.

Nie jest też chyba tak, że palę, bo uzależniłem się od nikotyny. Bo co tak naprawdę oznacza uzależnienie? Ostatnio to pojęcie nieco się zdewaluowało. Można się już uzależnić od hazardu, jedzenia, seksu, nawet od zakupów. Czy zatem nikotyna uzależnia? Wielu ludzi - bez wątpienia. Ale czy wszystkich? Skoro milionom ludzi udało się rzucić palenie, to chyba nie jest tak, że uzależnia ostatecznie? Znam osobiście wielu facetów, którzy wielokrotnie próbowali rzucić, naprawdę mocno się starali i im się nie udało.

Coraz więcej osób rezygnuje z papierosów, coraz mniej też sięga po nie pierwszy raz. W związku z czym palacze powoli przechodzą, czy też raczej są spychani, do podziemia. Proces ten wydaje się nieuchronny. Ja sam, chociaż palę, oglądając stare filmy i widząc sceny z autobusu miejskiego, w którym wszyscy palą, jestem wstrząśnięty. Myślę, że za kilkadziesiąt, a może nawet kilkanaście lat równie egzotyczny będzie widok zziębniętych pracowników wielkich korporacji, wychodzących na dach, by sobie spokojnie zapalić (swoją drogą, czy nikt nie pomyślał o tym, że w takich warunkach można się bardzo łatwo przeziębić?). Chociaż oficjalne akcje całkowitego wyrugowania palaczy z knajp nie powiodły się, należy się spodziewać, że w końcu lobby niepalących wygra i za jakiś czas nawet w pubie nie będzie można sobie spokojnie zapalić do piwa.

Nie można już w ogóle palić w niektórych pociągach, na peronach, w większości biur. Kiedy ostatnio zapaliłem na przystanku tramwajowym (poza wiatą, oczywiście) siedzące tam starsze panie patrzyły na mnie jak na, nie przymierzając, seryjnego mordercę albo pedofila. Coraz częściej więc łapię się na tym, że jeżeli nie chcę skończyć jak heroinowi "narciarze", wstrzykujący sobie narkotyk gdzieś w ciemnych bramach i śmietnikach, z dala od ludzkich spojrzeń, powinienem jeszcze raz naprawdę poważnie zastanowić się nad rzuceniem tego nałogu.

Nie tyle nawet ze względu na zagrożenie zdrowotne czy wspomniane już uciążliwości w rodzaju śmierdzących ubrań i włosów, co właśnie ze względu na coraz mniejszy komfort psychiczny. Być może, gdybym był młodszy, urok owocu zakazanego bardziej by mnie pociągał, ale w moim wieku? To już zdecydowanie nie to.

Niestety, z paleniem jest trochę tak jak z pierwszym zjazdem na snowboardzie. Łatwo ruszyć, trudniej się zatrzymać. I chociaż większość byłych palaczy rzuca palenie samodzielnie, tylko dzięki silnej woli, mniej więcej jedna trzecia wspomaga się hipnozą lub akupunkturą czy preparatami w postaci gum, plastrów. (Listę najpopularniejszych środków znajdziesz na sąsiedniej stronie). Która z metod jest najlepsza?

"Nie ma jednej najskuteczniejszej metody. Każda jest równie dobra - mówi John Hughes, profesor psychiatrii na Uniwersytecie w Vermont. - Wszystkie terapie podwajają Twoje szanse na zerwanie z nałogiem. Przeciętnie szanse te oscylują wokół 10%, zatem jeżeli decydujesz się na rzucenie tylko za pomocą silnej woli, możesz liczyć na to, że uda ci się za dziesiątym razem. Korzystając z pomocy którejkolwiek z metod antynikotynowych podnosisz swoje szanse do 20% za każdą próbą. Zatem, jeżeli nie jesteś odporny na statystykę, powinno Ci się udać za piątym razem. Pamiętaj jednak, że magiczna piąta próba to tylko średnia".

1 ... 2 3 4 ... 5
STRONA 3 z 5

Komentarze

 (9)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA