REKLAMA

Rzucenie palenia - jak rzucić papierosy i dlaczego warto?

Co zyskam, a co stracę, rzucając palenie? Jak zmieni się moje życie po rozstaniu z fajkami? I czy ja w ogóle chcę to zrobić? Redaktor MH długo szukał odpowiedzi na te pytania, zanim w końcu zerwał z nałogiem. Zobacz, co go przekonało i jak on wróć do niepalenia.

xjbxjhxm123 2010/shutterstock.com
fot. xjbxjhxm123 2010/shutterstock.com
Pierwszy papieros wywołuje kaszel, ślinotok i mdłości. To powinno odstraszyć Cię od fajek na zawsze. A jednak nie odstrasza.

Od tego czasu minęło już kilka miesięcy, wypaliłem pewnie z dwieście paczek. Wszystko wróciło do normy. Żona znowu się wścieka, głowa boli, zęby nadal w kolorze kości słoniowej. Znowu naszła mnie myśl, że powinienem coś zrobić z tym paleniem. Jest jednak pewien problem. I to poważny. Chodzi o to, że wprawdzie tak jak wielu z was zdaję sobie sprawę, że papierosy są szkodliwe i powinienem je czym prędzej rzucić, ale tak naprawdę wcale tego nie chcę. A przynajmniej jeszcze nie teraz.

Palenie ma swoje dobre strony. Papierosy nigdy mnie nie zawiodły. Wiernie dotrzymywały mi towarzystwa w długie, bezsenne noce. Nie pozwalały zasnąć, kiedy nie miałem czasu na sen. Palenie rozjaśnia mi umysł, pomaga się skupić, zapewnia krótkie przerwy w gorączkowym biegu ku śmierci. Papieros ułatwia nawiązanie rozmowy, pozwala pozbyć się natrętów, zdarzało się od wspólnego papieroska łagodnie przejść do niezobowiązującego seksu z nieznajomą.

Dymek pomaga uczcić zwycięstwa i słodzi gorycz porażki. Odstrasza też komary. Palenie jest stosunkowo tanie, łatwo dostępne i kompatybilne ze wszystkim, co lubię. Nie można pić piwa i prowadzić samochodu. Ale palić za kierownicą możesz, kiedy chcesz i ile chcesz. Możesz palić na wycieczce w górach. Możesz palić, oglądając telewizję. Możesz palić, siedząc przy komputerze. Możesz palić, kupując w kiosku następne papierosy.

REKLAMA

Specjaliści twierdzą, że tytoń uzależnia mocniej niż heroina. No dobrze, ale co to do cholery właściwie znaczy? Nie da się przecież normalnie funkcjonować na heroinie, a przynajmniej nie przez dłuższy czas. A z papierosami? Nie ma problemu. W istocie jest bardzo niewiele rzeczy, których nie można robić z papierosem w ustach. Nie da się uprawiać sportu (poza brydżem), pracować z materiałami wybuchowymi i nurkować. I tyle.

Palenie jest nawet łatwiejsze niż seks. Żeby uprawiać seks, potrzebne są chociaż minimalne zdolności interpersonalne. Do palenia nie potrzeba ich wcale. Poza tym, przy cenach około 5 złotych za paczkę przyjemność jest tańsza i dłużej trwa. O ile mi wiadomo, jeszcze żaden skazaniec tuż przed wykonaniem wyroku nie poprosił o plaster antynikotynowy.

Wiem, że papierosy powodują raka, choroby serca, zmarszczki, niszczą płuca. Sprawiają też, że ubrania palacza śmierdzą, a głos przypomina warkot starego diesla. Z doniesień mediów wynika, że palenie jest też odpowiedzialne za wszelkie plagi dręczące ludzkość: wady postawy, gangsta rap, głód w krajach Trzeciego Świata. Co więcej, gdyby nie palacze, nie byłoby też rozhisteryzowanych przeciwników palenia. Już to ostatnie jest wystarczającym dowodem, że palenie to samo zło.

Jednak ja ciągle palę. Mam swoje powody. Chociaż pewnie nie takie, jak myślisz. Politycy i urzędnicy wszelkiej maści nie potrafią uwierzyć, że ktoś taki jak ja może świadomie wybrać palenie, więc starają się wykoncypować własne, wydumane wyjaśnienia mojego niezrozumiałego zachowania. Przeważnie nie mają racji.

Palę nie dlatego, że dałem się skusić reklamie. (Kiedy zaczynałem palić, reklama wyrobów tytoniowych była jeszcze w Polsce dozwolona). Kowboj na tle zachodzącego słońca? Kariera poganiacza krów? To mnie nie pociąga. Garba na pustyni też nie chciałbym mieć. Być może reklama papierosów może mieć jakiś wpływ na dzieci, ale na miejscu rodziców bardziej bym się martwił promocją małolatów, których wiedza encyklopedyczna może sfrustrować niejednego profesora, a co dopiero normalne dziecko.

Palę też nie dlatego, że gdy zaczynałem, nie wiedziałem, że palenie jest niebezpieczne. Nie ma chyba dziś palacza, który nie wiedziałby, czym grozi ten nałóg. Palenie wcale nie uzależnia od pierwszego razu. Początkowo naprawdę trudno polubić papierosy. "Pierwsza reakcja organizmu człowieka na dym nikotynowy jest taka, że każde normalne zwierzę już zawsze trzymałoby się od tego jak najdalej" - mówi dr Ken Kellar. Jeżeli ptak poczuje się źle po zjedzeniu jakiegoś owocu, skreśla ten gatunek ze swojej diety na zawsze. Ten mechanizm nazywa się "jednorazową nauczką".

Ludzie nie stosują jednak tej zasady - przynajmniej odnośnie do nikotyny. Zaciągnąwszy się pierwszy raz w życiu, zaczynasz kaszleć, ślinić się. Czujesz mdłości, kręci Ci się w głowie i czujesz, że lepiej będzie, jeśli usiądziesz. A jednak, wbrew zdrowemu rozsądkowi i instynktowi, próbujesz znowu. Każde kolejne zaciągnięcie jest coraz łatwiejsze. Wciąż jednak trzeba dużo samozaparcia, żeby się całkowicie przyzwyczaić, a jak wiadomo, im więcej wysiłku włożymy w pierwsze kroki, tym silniejsza więź. Dlatego właśnie tak trudno zerwać z papierosami.

1 2 3 ... 5
STRONA 2 z 5

Komentarze

 (9)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA