[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.1

Przeklinanie i jego korzyści

Jak się okazuje "K***a mać!" może poprawić Twoje wyniki sportowe, pod warunkiem że dawkujesz to sobie w rozsądnych ilościach. Sprawdź. Oczywiście w granicach rozsądku.

przeklinanie fot. Shutterstock
Tester: Beata Dżugaj
Psycholog, Redaktor MH i WH

"To, że ktoś redaguje dział Seks i Związki, nie oznacza, że nie może wpadać z towarzyską wizytą do innych działów. Zwłaszcza że tu akurat nastąpiło połączenie psychologii i fitnessu. Coś dla mnie, bo chociaż ćwiczę, to jednak cały czas kombinuję, jak się zmotywować do systematyczności." 

Czy przeklinanie nie jest fantastyczne? Sama czynność przeklinania, wypowiadania słów, które mają w sobie groźny potencjał, to z jednej strony potrzeba wzmocnienia wypowiedzi, a z drugiej – wyzwalająca przyjemność.

Przekleństwo ma również psychologiczne korzyści – dodaje odwagi i energii do działania. Taki doping. Łatwy w użyciu, dostępny dla każdego bez konserwantów i glutenu – jak tu nie kochać przekleństwa. Przeklinanie jest stare jak ludzkość i powszechne we wszystkich kulturach. Wszędzie polegało na używaniu słów, które opisują czynności albo rzeczy objęte tabu (głównie seks, wydalanie) lub są w dosłownym znaczeniu rzuceniem klątwy na kogoś.

Np. swojskie i w zasadzie niewinne "cholera" to pozostałość groźnego przekleństwa "Niech cię zabierze cholera" – czyli giń, gościu, w straszliwych męczarniach. Przekleństwa zawsze były słowami, których nie wolno było wypowiadać głośno i dlatego ich używanie wyzwalało ogromne emocje. Przekraczanie granic dawało poczucie mocy, wiązało się z agresją, adrenaliną.

REKLAMA

mięśnie, facet fot. Shutterstock
W dzisiejszych czasach mamy coraz mniej tabu, ale w dalszym ciągu czujemy, że pewnych słów raczej nie mówi się głośno, w każdym razie jeżeli chcemy zrobić dobre wrażenie na innych. Przekleństwa służą raczej odreagowaniu czy wyrażeniu emocji. Jak się okazuje, dobre, siarczyste przekleństwo ma też inne działanie – otóż potrafi złagodzić... ból.

Właściwie każdy, kto się kiedyś walnął młotkiem w palec, powinien to wiedzieć intuicyjnie. Ale zostało to naukowo potwierdzone. Gdy ochotnikom, którzy brali udział w eksperymencie, pozwolono "rzucać mięsem", wytrzymywali ból dłużej niż wtedy, gdy mieli się zachowywać kulturalnie. Doktor Richard Stephens z Keele University, autor badań, wyjaśnia, że wulgaryzmy były sposobem podnoszenia poziomu agresji i zmniejszania bólu w sytuacji niebezpiecznej (walka/ ucieczka).

Skoro tak, to równie dobrze powinno to działać na ból mięśni. Postanowiłam wykorzystać przeciwbólowe właściwości przekleństwa w sposob praktyczny – w siłowni. Uprzedziłam sąsiadki, że robię eksperyment, i weszłam na bieżnię. Na tzw. pełnej k***ie pobiłam swój życiowy rekord. Można to tłumaczyć autosugestią, ale ja uważam, że to naprawdę złagodziło ból mięśni .

Niestety, dr Stephens ostrzega, że przekleństwo nadużywane traci swoją magiczną moc, dlatego lepiej zostawić je sobie na ostatnią prostą. I poprosić sąsiadów z bieżni obok, żeby włożyli słuchawki.

MH 11/2015

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij