[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.1

Problemy z erekcją u młodych mężczyzn - skąd się to bierze?

Wśród młodych, skądinąd zdrowych mężczyzn gwałtownie wzrasta odsetek zaburzeń erekcji. Wg brytyjskich badań problem ze wzwodem ma już połowa trzydziestolatków, co sprawia, że rynek pigułek na „najgorsze z upokorzeń” kwitnie. Jednak niebieska pigułka z siostrami w innych kolorach nie leczy przyczyn. Uporaj się z nimi, a zaoszczędzisz sporo kasy.

erekcja, problemy z erekcją
John ma dziś trzydzieści lat, ale pierwszy raz przeżył atak skrzętnie skrywanej paniki jeszcze na studiach. Dziewczyna, z którą wtedy chodził, powiedziała mu, „żeby się nie martwił, że to się zdarza, że jej kumpela ma faceta, którego sprzęt zawodzi cały czas”. „Myślę, że miałem jakieś chwilowe kłopoty, ale ona bez wahania postawiła zdecydowaną diagnozę – wspomina John. – Usłyszeć coś takiego to koszmar. Bardzo mnie kręciła, ale od tego czasu zacząłem panikować. I faktycznie nie mogłem już go ożywić”.

Emocje opadły i ta noc skończyła się grzecznie, a następnych okazji już nie było. To działo się w 2009 roku, kiedy John dopiero zbliżał się do 20. Trauma i wstyd były tak wielkie, że nawet dziś, po dziesięciu latach, John woli, by go nie przedstawiać. „To nie jest coś, z czym chodzi się do lekarza. Bo niby po co? Lekarze i tak dadzą ci viagrę, a przecież mogę ją sobie kupić sam. No i kto w ogóle chce o tym gadać?” – pyta retorycznie John.

ZOBACZ: 7 patentów na mocną erekcję

No, faktycznie. Jednak eksperci są przekonani, że John jest tylko jednym z tysięcy mężczyzn, którzy cierpią w milczeniu, nie skarżąc się na swój los nikomu. Zaburzenia erekcji, do niedawna uważane za przypadłość mężczyzn dojrzałych, zaatakowały millenialsów. Badania wykazują, że obecnie aż 25% nowych pacjentów szukających u lekarza pomocy w rozwiązaniu problemów ze wzwodem to faceci przed czterdziestką.

Wyniki opublikowanego niedawno badania Coop Pharmacy są jeszcze bardziej niepokojące. Badanie objęło 2000 mężczyzn i wykazało rzecz szokującą: aż 50% badanych trzydziestolatków przyznało się do problemów z osiągnięciem lub utrzymaniem wzwodu. W grupie czterdziestolatków odsetek ten był... mniejszy i wynosił 42%. Panowie po 50. również skarżyli się rzadziej (41%). Z punktu widzenia medycyny to bardzo dziwne. Millenialsi są zdrowsi, bardziej wysportowani, lepiej odżywieni i dzięki temu o wiele mniej narażeni na choroby układu krążenia niż ich ojcowie.

Dzisiejsi trzydziestoparolatkowie biegają więcej, piją mniej i w porównaniu do poprzednich pokoleń praktycznie nie palą. Gdyby istniała tradycyjna checklista, czego nie robić, żeby uniknąć zaburzeń erekcji, przeciętny millenials prawdopodobnie postawiłby ptaszka przy każdym zakazie. A jednak. Co drugi miałby problem z tym zadaniem w sytuacjach bardziej interesujących niż sprawdzanie checklisty. Co zatem sprawia, że zdrowi faceci nie mogą postawić masztu?

Wielka kasa

Rok temu viagra obchodziła 20. urodziny. Odkąd niebieska pigułka pojawiła się na rynku, dała zarobić Pfi zerowi 13 miliardów dolarów. Amerykański patent na sildenafil – substancję aktywną viagry – wygasa w 2020 roku, ale poza USA legalne generyczne wersje viagry są już dostępne od 2013 roku. Od kilku lat w Wielkiej Brytanii (w Polsce zresztą też) preparaty zawierające sildenafil są już nawet dostępne bez recepty. To zmieniło zasady gry. „Jesteśmy tylko jedną z wielu nowych firm w UK, które zaczęły sprzedawać te leki – mówi Riccardo Bruni, współzałożyciel firmy Many (formany.com), internetowej apteki dla mężczyzn.

– Mamy jasno zdefiniowany rynek na nasze produkty: kupują nas zarówno młodzi, jak i starsi faceci”. Skoro są ludzie, którzy są gotowi zainwestować spore pieniądze w sprzedaż tych leków, to znaczy, że popyt jest i raczej nikt nie spodziewa się spadku. Środki na erekcję są dostępne jak nigdy dotąd. Wystarczy wypełnić formularz, w którym trzeba zadeklarować brak przeciwwskazań medycznych, przelać pieniądze i paczka z zapasem ląduje w paczkomacie.

PRZECZYTAJ: Jak działa erekcja?

Oczywiście pigułki można też kupić w aptece, ale dla wielu, jak dla Johna, to wciąż bardzo krępujące, więc wolą załatwić to za pośrednictwem strony www, bez patrzenia w oczy farmaceutce. Ten internetowy model sprzedaży martwi przynajmniej niektórych lekarzy. Po pierwsze dlatego, że rynek leków jest zalewany podrobionymi tabletkami powstającymi nie wiadomo gdzie i nie wiadomo z czego, po drugie zaś możliwość kupienia pigułki „na erekcję” bez wizyty u lekarza może odwlec rozpoznanie przyczyny kłopotów i podjęcie leczenia.

Bo – na pewno już o tym słyszałeś – zaburzenia erekcji bardzo często są pierwszym sygnałem problemów z układem krążenia. Jeśli zaczniesz się właściwie leczyć, nie tylko poprawią się Twoje wzwody, ale uratujesz też swoje serce.

REKLAMA

REKLAMA

Jak to działa?

Żeby zrozumieć, dlaczego coś się zepsuło, dobrze jest wiedzieć, jak to coś działa, gdy działa. Wprawdzie na pierwszy rzut oka mechanizm erekcji wydaje się prosty – ot, wystarczy trochę podniecenia i stymulacji, by członek zesztywniał – tak naprawdę wzwód to efekt bardzo skomplikowanego procesu i współpracy układu nerwowego, hormonalnego i krwionośnego. Każdy zaś z tych układów jest dosyć delikatny i każda dysfunkcja jednego z nich może sprawić, że mimo podniecenia i stymulacji w majtkach wciąż zamiast masztu masz zwiniętą linę.

Po pierwsze, Twój penis musi zgromadzić i zablokować w sobie na odpowiednio długo sporą ilość krwi. Jeśli „zawory” blokujące odpływ krwi są nieszczelne, pojawia się problem z utrzymaniem erekcji. To dosyć częsta przypadłość. Może być również tak, że naczynia doprowadzające krew do członka źle funkcjonują i nie są w stanie wypełnić go krwią całkowicie, dobijając do pożądanego ciśnienia. Wtedy mówimy o problemach z osiągnięciem erekcji.

W tym drugim przypadku przyczyną są najczęściej niedomagania układu krążenia lub tzw. syndrom metaboliczny. Po trzecie, uraz fizyczny (np. kopnięcie w jądra albo zbyt wiele godzin spędzonych na rowerowym siodełku) może doprowadzić do ucisku nerwów odpowiedzialnych za przekazywanie informacji do członka, że czas się podnosić w górę. Czyżbyśmy więc mieli do czynienia z ofiarami epidemii kopania się po jajkach? Niekoniecznie.

„Przychodzą do mnie młodzi ludzie, niektórzy bardzo młodzi. Mają najwyżej 18 lat i mówią, że siurak im się zepsuł – mówi dr Nick Knight. – Raz czy dwa zdarzyło im się, że żołnierz nie stanął na baczność natychmiast i już zaczynają się zamartwiać. To się zdarza coraz częściej”. Jednak w 9 przypadkach na 10 szukanie u młodych ludzi fizjologicznej przyczyny kłopotów z erekcją to marnowanie czasu. „To nie ich penisy się zepsuły. Owszem, tak często jest u starszych mężczyzn, którzy palą, mają cukrzycę albo przyjmują stale jakieś leki. U młodych przyczyna musi być gdzieś indziej” – dodaje dr Knight.

ZOBACZ TEŻ: Czy członek można stuningować?

To siedzi w głowie

Zaburzenia erekcji często są tematem żartów. Facet, któremu „nie staje”, jest mniej męski, kobiety się od niego odwracają, a koledzy, gdyby się dowiedzieli, na bank by się z niego śmiali. Wielu z nas więc problem ukrywa. Co nie jest najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę, co wielu ekspertów uważa za prawdziwą przyczynę gwałtownego wzrostu przypadków zaburzeń wzwodu u młodych mężczyzn.

„To zwyczajnie nie może być zbieg okoliczności – mówi dr Knight – że jednocześnie mamy też do czynienia z epidemią różnych zaburzeń psychicznych u młodych mężczyzn. Bardzo chciałbym wiedzieć, jak wielu spośród tych skarżących się na problemy z erekcją cierpi też na jakieś zaburzenia psychiczne. Założę się, że zaskakująco wielu”. Dr Knight nie zarobiłby kokosów na takim zakładzie, jeśli bukmacherzy zajrzeliby do gabinetów psychiatrycznych. „Bez wątpienia widzimy zwiększone zainteresowanie psychoterapią seksualną – mówi psychoterapeutka Kate Moyle.

– Młodzi mężczyźni stanowią znaczną część tej zwiększonej fali pacjentów. Wielu z nich zgłasza się właśnie z powodu zaburzeń erekcji, przedwczesnego lub opóźnionego wytrysku” . Twoja psychika steruje penisem jak lalkarz marionetką. Gdy zaczynasz za dużo myśleć, gra może się skończyć zanim się na dobrze rozpocznie: stres i obawy są wrogiem nastroju. „Mężczyźni, którzy do mnie trafiają, często tak jakby siedzieli tylko w swoich głowach, pozostawiając ciało bez ducha. Nie potrafi ą skupić się na seksie” – mówi Moyle.

Seks zaś wymaga skupienia, czegoś w rodzaju mindfulness, żeby w ogóle mogło do niego dojść. Młodzi użytkownicy Instagrama, poddani ciśnieniu nieustannego porównywania, codziennie zasypywani nagością w setkach postów, w których kobiety wyglądają dużo lepiej niż w rzeczywistości, uzależnieni od nowych doznań, rozpraszani setkami powiadomień, są niestety często zbyt neurotyczni, żeby się na wystarczająco długo zatopić w tu i teraz, w tym, co się dzieje z nimi i z ciałami ich partnerek. Znajduje dziewczynę. Przestaje oglądać, bo przez kilka tygodni na fali świeżości kochają się codziennie i z wielkim entuzjazmem. Jednak z czasem pojawia się nuda i tęsknota za nowymi, silniejszymi bodźcami.

Związek zaczyna się psuć, w końcu rozpada się i facet znów zostaje sam. Cykl rozpoczyna się od nowa. Właśnie to znudzenie jest typowe dla wielu milenialsów z zaburzeniami erekcji. Zaburzeniami, które znikają jak ręką odjął, gdy w łóżku pojawia się nowa partnerka, by wrócić, gdy tylko seks zaczyna choćby minimalnie trącić rutyną. Pacjenci skarżą się, że kontakt z żywą dziewczyną nie wywołuje żadnej reakcji w spodniach, podczas gdy rozporek wybrzusza im się już na samą myśl o nowej zakładce na Red Tube. Problem stał się na tyle głośny, że na reddicie powstał nawet wątek poświęcony fatalnemu wpływowi porno na zaburzenia erekcji.

REKLAMA

Bez paniki

Oczywiście nie wszyscy specjaliści widzą winowajcę w internetowej goliźnie. Jednym z takich sceptyków jest światowej sławy seksuolog dr Justin Lehmiller z Kinsey Institute, który przestrzega przed histerią antypornograficzną. „To nie ma nic wspólnego z moim osobistym zdaniem. Jestem naukowcem. Mam tylko wątpliwości i hipotezy. W tym przypadku przypuszczam, że to nie jest tylko kwestia pornografii.

SPRAWDŹ TEŻ: Czy krzywy penis to norma?

Wiemy przecież, że więcej ludzi zażywa dziś antydepresanty, że więcej ludzi zmaga się z nerwicami dotyczącymi własnego ciała i że w ogóle komunikacja seksualna jest dziś trudniejsza. Oskarżanie wyłączenie porno to ideologia, nie nauka”. Ostrożna jest również dr Moyle. „Coś jest w teorii pornografi i, ale to nie jest jedyna przyczyna. Dane na temat rozpowszechnienia stresu i nerwic lękowych u młodych ludzi są zatrważające. Wciąż za mało rozmawiamy o problemach seksualnych. A brak rozmowy pogłębia lęki. Wpadamy w błędne koło”. 

„Związki między zdrowiem psychicznym a fizycznym zawsze mnie fascynowały – mówi Bruni. – Wystarczy spojrzeć na skład leków. Mamy na przykład lek Priligy, stosowany w leczeniu przedwczesnego wytrysku, którego skład jest niemal identyczny z tym spotykanym w lekach przeciwdepresyjnych. Oba regulują poziom serotoniny, której niedobór może – oprócz spadku nastroju – sprawiać, że kończysz za szybko. Istnieje ścisły związek między stanem psychiki i seksem”. Czym się więc tak martwimy? Największym wrogiem udanego seksu jest lęk przed porażką.

„Gdy boisz się, że nie będziesz wystarczająco twardy, że dojdziesz za szybko, że nie zadowolisz partnerki, jeśli skupisz się na tych celach, pozostaje już niewiele przestrzeni na radość z seksu z własnej przyjemności” – przestrzega Moyle. Jednak ten problem jest przecież stary jak świat. Seks specjalnie nie zmienił się od około stu lat. Co zatem zmieniło się, odkąd millenialsi weszli do łóżek swoich dziewczyn? Jednym z podejrzanych znów jest Instagram. Badanie Royal Society for Public Health z 2017 r. wykazało, że spośród różnych mediów społecznościowych to właśnie insta najczęściej oskarżany jest o powodowanie nerwic lękowych i depresji. Człowiekowi cierpiącemu na depresję czy nerwicę trudno jest dorównać wyczynom aktorów filmów porno. A skoro już jesteśmy przy pornografii...

Teraz wolno w porno

Dziś, by zobaczyć porno w dowolnym układzie i w dowolnej skali brutalności, wystarczy wejść na jeden z darmowych portali o niczym. I chociaż wydaje się to w zasadzie niewinną rozrywką, takie całkiem niewinne nie jest. Jedna z klinik psychiatrycznych w Londynie zanotowała ostatnio wzrost liczby pacjentów skarżących się na uzależnienie od pornografii o 100%. Wielu ekspertów właśnie w pornografi i widzi główną przyczynę epidemii dysfunkcji seksualnych u millenialsów.

„Porno znieczula – przestrzega dr Knight. – Niektórzy mężczyźni w trakcie normalnego, realnego seksu nie są w stanie odczuć równie silnego podniecenia jak wówczas, gdy masturbują się przy filmikach XXX”. Typowy scenariusz wygląda tak: facet jest sam. Ogląda dużo pornowstydzą i próbują rozwiązywać problem na własną rękę, często padając ofiarami oszustów. Wstyd przed przyznaniem się do słabości jest silniejszy niż rozsądek.

Ułatwienie legalnego dostępu do leków na erekcję teoretycznie jest dobrym rozwiązaniem, jednak niektórzy specjaliści, w tym dr Lehmiller, obawiają się, że pominięcie lekarzy może przynieść więcej złego niż dobrego. Z drugiej strony rację ma też John, który szczerze przyznaje, że wizyta u lekarza to jego zdaniem głupi pomysł. „Po co mam do niego iść, narażać się na upokorzenie, skoro mogę sobie kupić tabletkę sam?”. Na pozór to całkiem rozsądne rozumowanie, jednak tylko na pozór. Po pierwsze, nawet jeśli kupujesz z legalnego źródła, substancje aktywne nie są obojętne dla organizmu. Gdyby były obojętne, nie działałyby.

Tymczasem istnieją przeciwwskazania. Jednym z nich jest np. bardzo niskie ciśnienie. Lekarz jest je w stanie sprawdzić, zanim wypisze receptę, a czy Ty wiesz, jakie masz ciśnienie? O tabletkach kupowanych z nielegalnych źródeł nawet nie będziemy pisać, bo naprawdę jesteśmy zdziwieni, że wciąż znajdują się ryzykanci kupujący za ciężkie pieniądze kota w worku. Kota, który potrafi nieźle podrapać. Dobrą opinię o aptece mogą oczywiście wystawiać w internecie żywi ludzie, ale ze względu na to, jakie pieniądze wchodzą tu w grę, bardziej prawdopodobne są boty.

Odcinanie szarości

Może być też tak, że zamiast ograniczania dostępu do pornografii, nowych leków i nierealnych porad typu „idź do lekarza” potrzebujemy większej dawki wiedzy i zdrowego dystansu do siebie. Być może trzeba uświadamiać młodych, wciąż niedoświadczonych facetów, że sporadyczne problemy z osiągnięciem wzwodu to norma. Że czasami coś nam nie wychodzi i że życie innych jest usłane różami i sukcesami tylko na Instagramie – w rzeczywistości każdy czasami się w czymś nie sprawdzi.

I nie ma co robić z tego tragedii. Że gdy się na nim skupisz, problem się tylko pogłębi, a rozwiązaniem jest – no cóż – odrobina dystansu do siebie, pobłażliwości i wiary we własne siły. Nie zawsze musisz być sprawny na 100%. Z tego, co wiemy od koleżanek z WH, kobiety też są tego zdania.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij