Oczy szeroko otwarte

Po czterech dobach bez snu zrozumiałem, że deficyt snu to jedyny dług, jakiego nie można spłacić - mówi redaktor MH, który na własnej skórze sprawdził, czy da się bezkarnie zrezygnować ze spania. Zobacz, ile kosztowało go poddanie się tej ekstremalnie ciężkiej próbie.

Nicholas Everleigh - Rodale Images
Bob Drury, nasz człowiek za oceanem, podczas testów w laboratorium snu Clinilabs w Nowym Jorku (fot. Nicholas Everleigh)
Zarwanie kilku nocy z rzędu skraca życie. Do tego im większy jest Twój dług senny, tym bardziej Twój organizm podatny jest na choroby.

Przegrywam z kretesem z przeciwnikiem, z którym normalnie toczymy zacięte i wyrównane pojedynki. Zammit wspominał, że wstępne badania wskazują na to, że w czasie czuwania organizm ma ograniczoną zdolność do metabolizmu węglowodanów i glukozy. Ten proces jest najbardziej efektywny podczas snu, a tego akurat mi ostatnio brakuje. To wyjaśniałoby, dlaczego moje nogi są takie ociężałe.

REKLAMA

Kawa ze Starbucksa i Kaplan pozwalają mi przetrwać następnych 14 godzin. Badania prowadzone przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych wykazały, że umiarkowane dawki kofeiny, podawane ochotnikom z elitarnych oddziałów Navy Seal pozbawionych snu przez 72 godziny, poprawiały ich czujność i refleks. Moje dawki z pewnością trudno uznać za umiarkowane. Po oddaniu tego artykułu będę chyba musiał iść na odwyk.

Śpię dwie godziny - od trzeciej do piątej rano w niedzielę. Pora na test sprawności umysłowej. Niedzielna krzyżówka w "New York Timesie" jest najtrudniejsza. Już piątkowe i sobotnie są diabelnie trudne - zazwyczaj muszę na nie poświęcić godzinę. Dzisiaj w ogóle nie mogę jej rozwiązać. Są hasła, o których wiem, że normalnie rozwiązałbym je bez problemu. Ale nie dziś. Zniesmaczony zasypiam na dwie i pół godziny. Jutro rano wybieram się do Clinilabs.

Przecież wcale nie spałem!

Światło jest przyćmione, zasłony zaciągnięte. Fotograf, który zrobił mi to śliczne zdjęcie ilustrujące ten artykuł, wychodzi z pokoju. Jestem w jednym z dziesięciu pokoików Instytutu Zaburzeń Snu, a doktor Jon Freeman instruuje mnie, żebym wygodnie ułożył się na łóżku.

Dr Freeman, szef laboratorium w Clinilabs, opowiada, jak bardzo ryzykowałem, pozbawiając się snu przez tyle czasu. Brak snu mógł spowodować wiele różnych dolegliwości, od kłopotów z oddychaniem po zatrzymanie akcji serca. Rozmawiamy o "długu sennym".

"Taki dług nie zawsze można spłacić. Jeśli straciłeś godzinę snu ostatniej nocy, możesz to nadrobić dzisiaj, może jutro, ale jeśli straciłeś cały tydzień, dwa tygodnie temu, przepadło na zawsze" - tłumaczy mi Zammit. Nie wiadomo dokładnie, o ile dni krócej będziesz żył, jeśli np. nie przespałeś 10 nocy. Freeman twierdzi jednak, że im większy dług senny, tym bardziej nasz organizm podatny jest na choroby. No to pięknie!

Doktor rozmieszcza elektrody na mojej głowie i klatce piersiowej - będą mierzyć moje tętno, fale mózgowe, ruch gałek ocznych i podbródka (w ten sposób sprawdzą, czy zgrzytam zębami).

"A teraz po prostu proszę starać się nie zasnąć przez 40 minut"- mówi Freeman i wychodzi z pokoju.
Nie zasypiać. Jasne. Nie ma sprawy.

Test skończony. Freeman pokazuje mi na ekranie komputera wykres z dwoma liniami, które dwukrotnie gwałtownie rosną. To wykres moich fal mózgowych: alfa i beta. Freeman wskazuje na pierwszy szczyt i mówi: "Tutaj, po około dziesięciu minutach zasnął pan na, niech popatrzę... na cztery i pół sekundy".

Przewija wykres na monitorze i pokazuje następny szczyt. "A tutaj, siedem minut później, odpłynął pan na sześć i pół sekundy" - mówi i nie słyszę w jego głosie nawet cienia wątpliwości.

Ale to przecież niemożliwe. Jestem pewien, że nie zasnąłem!

"To pierwsza faza snu, tzw. mikrosny" - wyjaśnia Freeman, nie zwracając uwagi na moje protesty. Zammit, który też jest obecny, dodaje: "Na chwilę stracił pan kontakt ze swoją świadomością".

Freeman: "A teraz proszę sobie wyobrazić, że obsługuje pan dźwig na nocnej zmianie albo prowadzi samochód na autostradzie z prędkością 140 km/h..."

"Bardzo możliwe, że zabiłby pan siebie lub innych" - dorzuca Zammit.

Cztery godziny później wysiadam z metra niedaleko mojego mieszkania na Long Island i już się nie mogę doczekać, kiedy się w końcu wyśpię, choć wiem, że być może tego długu nie uda mi się spłacić. Znajduję samochód na parkingu, otwieram go i.... po chwili namysłu, zamykam z powrotem. Przypomniały mi się mikrosny i 68% moich rodaków, którzy czują się teraz tak samo jak ja. Lepiej pojadę taksówką.

MH 04/2005

1 ... 2 3 4
STRONA 4 z 4

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA