[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Najdziwniejsze medyczne wynalazki w historii

Choć trudno w to uwierzyć, każdy z pokazanych tu przedmiotów jest autentyczny. Każdy był reklamowany jako cudowne lekarstwo na różne dolegliwości i – co najdziwniejsze – każdy znalazł nabywców.  

wynalazki, medycyna
Dziś 235 najbardziej spektakularnych pomysłów znalazło schronienie w salach Muzeum Wątpliwych Wynalazków Medycznych w Minneapolis w stanie Minnesota. Bob McCoy, pomysłodawca i kurator ekspozycji, wyjaśnia, że chociaż wystawa ma akcenty humorystyczne, ma też za zadanie uświadomić ludziom, że powinni nieco ostrożniej podchodzić do wszelkiego rodzaju cudownych rozwiązań, wszak chodzi tu o ich zdrowie.

PRZECZYTAJ TEŻ: 10 zdrowotnych mitów, w które większość wierzy

REKLAMA

W końcu, jakby na to nie patrzeć, nieco unowocześnione wersje urządzeń w rodzaju magnetycznego aparatu do wzmacaniania kręgosłupa, urządzenia do powiększania penisa czy biustu są sprzedawane (a więc i kupowane!) do dziś. „Gdy widzę, jak ludzie śmieją się, patrząc na te aparaty – mówi Mc Coy – podchodzę do nich i mówię, żeby włączyli telewizor późnym wieczorem, a zobaczą, że aż roi się od reklam produktów równie absurdalnych, jak te w moim muzeum”.

Wysysacz włosów (1936)

Podstawowym elementem tej machiny jest potężna sprężarka. Wystarczy założyć gumową czapeczkę, hełm i uszczelkę, ustawić pokrętło na odpowiedni poziom i wcisnąć przycisk. Ty się relaksujesz, a podciśnienie przyciąga krew do Twojej głowy i wspomaga w ten sposób porost włosów albo (jeśli za mocno przekręcisz gałkę) wydłuży Ci głowę o parę centymetrów.

Automat do masażu oczu (1930)

Kauczukowe nakładki trzeba było przycisnąć do oczu. Maszyna wibrowała, wzmacniając w ten sposób mięśnie gałki ocznej. Według reklamy, to plus ścisła dieta, nudyzm i bieganie po lesie miały poprawiać wzrok. Naszym zdaniem, nudyzm wystarczyłby.

Erektor (1927)

„Lekarstwo” zawarte w tych buteleczkach było reklamowane jako cudowny afrodyzjak i środek na impotencję. W rzeczywistości zaś była to woda destylowana wzbogacona radem. Sprzedano około 400 tys. buteleczek po dolarze za sztukę. „Lek” wycofano ze sprzedaży, gdy jeden z nałogowych użytkowników zmarł.

Pas męskiego wigoru (1915)

Przeciwieństwo pasów cnoty, zakładanych pozostawianym w domu żonom i córkom. Po założeniu na biodra miał „ożywiać” wyczerpany organ. Reklamowany jako pas „elektryczny”, w rzeczywistości był jedynie nasączony wyciągiem z papryki, co powodowało, że pod wpływem potu okolice uciskane przez pas po prostu piekły. Wynalazcy i tak byli łaskawi, każąc to zakładać na biodra, a nie troszkę niżej.

CIEKAWE, CO SIĘ STANIE, JEŚLI... Oto 12 rozwiązań dziwnych hipotetycznych sytuacji

Powiększacz biustu (1970)

W porządku, wiemy, że na pierwszy rzut oka nie jest to urządzenie dla faceta, ale jeśli się chwilę zastanowić, po co kobietom większe piersi, to okazuje się, że pośrednio jednak dla nas. Jak to działało? Należało umieścić miseczkę na biuście, a następnie pompując stopą wytworzyć podciśnienie i w ten sposób powiększyć objętość do rozmiaru E.

Neonowy aparat na porost włosów (1960)

Po wciśnięciu odpowiedniej sekwencji guziczków na konsoli, łysiejący mężczyzna miał usiąść pod lampą i wchłaniać „niezwykłe promieniowanie stymulujące porost włosów”. W rzeczywistości była to zwykła neonówka – równie skutecznie działa siadanie pod neonowym szyldem Żywca w barze.

Psychograf (1930)

To urządzenie mierzyło wypukłości na czaszce, których układ pozwalał rzekomo ocenić zalety i wady osobowości. Dołączony wykres pozwalał użytkownikowi na natychmiastową ocenę, do którego z 46 wymienionych na nim zawodów nadaje się najbardziej. Nasz test wykazał, że powinniśmy natychmiast porzucić dziennikarstwo i zostać stewardami na sterowcach.  

Świece do uszu (1977)

Włożenie tych około 20-centymetrowych świeczek do uszu i podpalenie ich z drugiego końca miało powodować rozpuszczanie woskowiny. Jedna z użytkowniczek tak zachwalała ten wynalazek: „Muszę to częściej aplikować mężowi. Znowu zaczyna wrzeszczeć bez powodu”.

Mechamasażysta (1940)

To metalowe urządzenie, również bardziej przypominające narzędzie tortur niż cokolwiek „leczniczego”, wisiało u fryzjerów nad fotelem. Opuszczane na głowę klienta, masowało nieszczęśnikowi skórę głowy, stymulując tym samym porost włosów. Nie zanotowano przypadków powtórnego zamówienia zabiegu.

Podgrzewacz prostaty (1918)

Z jednej strony włóż to do gniazdka, a z drugiej, hm, no cóż... tam, gdzie można znaleźć prostatę. To ponure narzędzie tortur lub nieortodoksyjnej rozkoszy rozgrzewa- ło się do około 37O, co wydaje się niezbyt zauważalnym źródłem ciepła. Czemu miało służyć? Przez stymulację „brzusznego mózgu” wzmacniało libido, a 3-metrowej długości kabel pozwalał na podskoki do sufitu.

Przeciwerektor (1905)

Na przełomie XIX i XX wieku zmazy nocne, czyli polucje, czyli mimowolne ejakulacje podczas snu, były postrzegane jako zjawisko złe i szkodliwe dla zdrowia. Tę aluminiową obrożę z 14 ostrymi zębami zakładano na penisa, by – w razie erekcji – ból obudził użytkownika i pozwolił mu szybko pomyśleć o czymś zupełnie, ale to zupełnie innym.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA