Musisz coś wymyślić? Utnij sobie płytką drzemkę.

Badania przeprowadzone przez naukowców z Sorbony potwierdziły zasadność praktyk buddyjskich mnichów oraz słynnej metody kontroli umysłu Silvy – w stanie relaksu jesteśmy najbardziej kreatywni.

kreatywność fot. shutterstock.com

José Silva to meksykański samouk, który w latach 40. ubiegłego wieku postanowił pomóc w nauce swoim dzieciom. Chociaż sam pochodził z bardzo biednej rodziny i żadnej szkoły nie ukończył, to tajemnice ludzkiego umysłu fascynowały go na tyle, że poświęcił im swoje życie. Korespondencyjny kurs naprawy odbiorników radiowych dał mu fach, który pozwolił utrzymać rodzinę i wykształcić dzieci, a każdą wolną chwilę poświęcał na studiowanie pism Junga, Freuda, Adlera, wschodniej filozofii i medytacyjnych praktyk mnichów. Jego zdaniem umysł geniusza tym różni się od umysłu przeciętnie uzdolnionego człowieka, że geniusz potrafi wykorzystywać swój mózg w innym zakresie fal.

REKLAMA

Rodzaje fal mózgowych

Ludzki mózg operuje w 4 zakresach fal: alfa, beta, theta i delta. Stan normalnego czuwania, aktywności, zwany poziomem świadomości zewnętrznej odbywa się na poziomie beta – jest to częstotliwość powyżej 14 Hz na sekundę. Gdy zasypiamy, schodzimy na poziom alfa (7-14 Hz na sekundę), na którym jesteśmy trochę pomiędzy snem a jawą; ten stan jest nazywany stanem świadomości wewnętrznej. Potem schodzimy na poziom theta (7 Hz na sekundę), na którym mamy marzenia senne, a nasze gałki oczne szybko się poruszają. Następnie zapadamy w sen głęboki; na poziome delta już nie śnimy, nasze mięśnie wiotczeją, oddech zwalnia, mózg się regeneruje i oczyszcza, wykonując w tym czasie zaledwie 4 cykle na sekundę.

Metoda Silvy

Metoda Silvy znana i praktykowana na całym świecie od lat 60. XX wieku, polega na świadomym wprowadzaniu umysłu na poziom alfa – ta częstotliwość fal uaktywnia mózg, zwłaszcza jego prawą półkulę, która odpowiada za emocje, kreatywność, twórczość i odwołuje się do informacji zgromadzonych w podświadomości. Bezwiednie jesteśmy na tej częstotliwości dwa razy w ciągu doby – gdy zasypiamy i gdy się wybudzamy ze snu. Na ten wewnętrzny poziom świadomości wchodzą buddyjscy mnisi podczas medytacji – ponoć doznają wówczas oświecenia. John Lennon trzymał zawsze przy łóżku ołówek i kartkę papieru, żeby zapisywać koncepcje przychodzące mu do głowy, gdy jest na pograniczu snu i jawy. Thomas Edison ucinał sobie krótkie drzemki w ciągu dnia, ale opracował metodę przerywania snu w odpowiednim momencie – zasypiał z kulami w ręku, a gdy kule upadały, wybudzał się i zabierał do pracy koncepcyjnej. O tym samym „złotym momencie kreatywności” wspominał też Salvador Dali.

Co na to nauka?

Historie artystów i naukowców zainspirowały uczonych z Sorbony oraz Paryskiego Instytutu Mózgu na tyle, że postanowili zbadać ten fenomen. Zespół pod kierownictwem Celii Lacaux postawił przed grupą 103 ochotników matematyczne zadanie: mieli w 8-cyfrowych ciągach liczbowych odnaleźć ostatnią wartość każdej sekwencji. Badani dowiedzieli się, że problem można szybko rozwiązać stosując dwie zasady, ale sami muszą je odkryć. Po dwóch seriach składających się z 30 prób uczestnicy eksperymentu mieli 20-minutową przerwę, w trakcie której odpoczywali w pozycji półleżącej z butelką w prawej dłoni. Ich fale mózgowe były rejestrowane przy pomocy urządzenia EEG. Gdy niektórzy z nich tracili świadomość i upuszczali butelkę, budzili się i byli pytani o myśli, jakie mieli przed chwilą.

Moment Eureki

Po zakończeniu eksperymentu badacze otrzymali następujące dane: osoby, które zapadały w sen i spędziły w fazie alfa (w eksperymencie nazwano ją fazą N1) co najmniej 15 sekund, miały aż 83% więcej szans na odkrycie reguł rozwiązania problemu matematycznego, ale tylko wtedy, kiedy wybudzały się po upuszczeniu butelki i nie zapadały w sen głęboki. Ci, którzy w ogóle nie zasypiali, mieli tylko 30% szans na poradzenie sobie z zadaniem. Co ciekawe, „moment Eureki”, jak go nazwali uczeni, następował nie zaraz po wybudzeniu, ale średnio po 30 minutach. 

Badacze doszli do wniosku, że kreatywności najlepiej służy błądzenie myślami charakterystyczne dla pierwszej fazy snu połączone ze stanem, kiedy nasz mózg jeszcze kontroluje to, co się wokół niego dzieje. Jednak balansowanie na granicy snu i jawy jest trudne, świadome wchodzenie na ten poziom aktywności mózgu i pozostawanie na nim wymaga specjalnych technik, np. odpowiedniej medytacji.

A skąd ten poślizg czasowy między wybudzeniem a przebłyskiem geniuszu? Badacze nie mają jednoznacznej odpowiedzi, podejrzewają, że tyle czasu potrzebuje mózg by pokonać tzw. bezwładność snu, czyli w pełni powrócić do stanu świadomości zewnętrznej. Badania mają być kontynuowane.


Źródła:

  1. https://www.science.org/content/article/edison-was-right-waking-right-after-drifting-sleep-can-boost-creativity
  2. https://www.science.org/doi/10.1126/sciadv.abj5866
REKLAMA