Meteopatia - jak się nie dać

Wiemy już, dlaczego łupie nas w kościach na deszcz i dlaczego czujemy się osłabieni przy spadku ciśnienia. Powiemy ci, z jakimi dolegliwościami możesz sobie poradzić, a jakie, chcąc nie chcąc, musisz polubić.  

| Data aktualizacji: 2020-05-11
meteopatia Shutterstock.com
Za oknem ciemny, pochmurny dzien. Pijesz trzecią kawę i nie możesz się obudzić, kolega z pracy jęczy, że go łamie w kolanach, a żona, że boli ją głowa. Skąd to fatalne samopoczucie? Oczywiście, winna jest pogoda. W Polsce nikt nie sprawdził dotąd, jak wielu z nas reaguje na zmiany aury, ale na podstawie badań prowadzonych w Niemczech i Austrii, krajach o klimacie zbliżonym do naszego, przypuszcza się, że jest to aż 60-70%.

REKLAMA

Zmiany tylko na gorsze

Na samopoczucie wpływają niemal wszystkie czynniki decydujące o tym, że pogoda jest tego dnia taka a nie inna, a więc: nasłonecznienie, wiatr, wilgotność, ciśnienie, temperatura powietrza itp. Najsilniej odczuwamy je, gdy nad nami przemieszczają się fronty atmosferyczne. Wtedy właśnie lekarze notują zwiększoną liczbę zawałów, dolegliwości wrzodowych żołądka, ataków astmy, migren i bólów reumatycznych, a policjanci częściej przyjeżdżają na miejsce samobójstw, wypadków i bójek.

Wszystko to dlatego, że organizm nie nadąża z dostosowaniem się do nowych warunków. Wiosna i jesień, gdy aura płata nam figle i raz pada deszcz, raz śnieg, a temperatura skacze od -100 do +200 C, są najtrudniejszym okresem dla organizmu. Jesteśmy wówczas osłabieni, zmęczeni, podatni na chandrę i łatwo dopadają nas przeziębienia.  

Zobacz też: jak pogoda wpływa na zdrowie

Pogoda prawdę ci powie

Wymowny jest fakt, że na pogodę najrzadziej skarżą się dwie grupy: młodzież i sportowcy, najczęściej zaś ludzie starsi, chorzy oraz... bogaci. Dr Tadeusz Gawarecki z sekcji biometeorologii Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie twierdzi: – Wrażliwość na zmiany pogody jest miernikiem naszego stanu zdrowia. Aura nie może powodować dolegliwości, ale może nasilać lub uaktywniać już istniejące. Gdy brakuje słońca, ci ze słabą psychiką wpadają w depresję, a na innych to nie działa. Przy przechodzeniu frontów atmosferycznych tylko ci ze skłonnościami do migren albo wrzodów odczuwają ból.

Problem miastowych

Pozostaje pytanie, skąd biorą się najpopularniejsze dolegliwości, dotykające zupełnie zdawałoby się zdrowych ludzi, takie jak łamanie w kościach przed opadami deszczu i osłabienie przy spadku ciśnienia. Okazuje się, że winę za złe samopoczucie przy niżach ponosi nie tyle spadek ciśnienia, co... niedotlenienie organizmu spowodowane zanieczyszczeniem środowiska. Przy spadku ciśnienia atmosferycznego następuje bowiem spadek ciśnienia tlenu w powietrzu, a wzrasta – trującego tlenku węgla wydzielanego z rur wydechowych i kominów.

Dochodzi do szybkiego połączenia go z hemoglobiną (tlenek węgla łączy się z nią ok. 180 razy łatwiej niż tlen) i tworzy się związek o nazwie karboksyhemoglobina, który hamuje dalszy dostęp tlenu do organizmu. Jego niedobór najsilniej odczuwa się przy zwiększonym wysiłku fizycznym i psychicznym – jako bóle i zawroty głowy, senność, wydłużenie czasu reakcji, zwiększona częstość oddechów i uderzeń serca.

Jest zresztą kilka elementów pogody, które, podobnie jak ciśnienie, działają na wszystkich, niezależnie od ich stanu zdrowia. Należy do nich np. upał. W naszej strefie klimatycznej temperatur ę powyżej 250 C uznaje się za uciążliwą dla człowieka (powyżej 270C wzrasta toksyczność niektórych leków, np. nasercowych). W parne dni wilgotne powietrze utrudnia przyswajanie tlenu, a niektóre wiatry, np. halny, zaburzają gospodarkę hormonalną organizmu. Z bólami reumatycznymi sprawa ma się inaczej.

Wrażliwość na pogodę to często pierwszy sygnał, że stawy są w nie najlepszej formie i najwyższy czas o nie zadbać. Przy przechodzeniu zimnych frontów, spadek temperatury spowalnia przepływ krwi, a tym samym usuwanie toksyn z organizmu. To zaś zaostrza wszelkie stany zapalne. Meteoropatów ciągle, niestety, przybywa. – Spadają nasze zdolności przystosowawcze – wyjaśnia dr Gawarecki. – Jemy sztucznie przetwarzaną żywność, oddychamy zanieczyszczonym powietrzem i ciągle przebywamy w zamkniętych pomieszczeniach: w domu, w pracy, w samochodzie. To wszystko prowadzi do stopniowego zmniejszania się odporności organizmu na naturalny czynnik, jakim jest pogoda.

Jak się nie dać?

– Hartować się! – bez wahania odpowiada dr Gawarecki. – Człowiek jest częścią natury. Im będziemy się od niej dalej, tym bardziej będzie nam dokuczać. Trzeba jak najwięcej przebywać na świeżym powietrzu, wyjeżdżać, zmieniać klimat. W Polsce można znaleźć mocno zróżnicowane warunki klimatyczne: nad morzem, w górach, nad jeziorami. Im więcej będzie zmian, tym lepiej organizm zacznie je znosić.

Do tego dieta, obfitująca w jak najmniej przetworzone produkty, ruch, dużo snu i jak najmniej stresu. Oczywiście, trzeba brać pod uwag ę wiek i stan zdrowia. W Niemczech i Austrii są specjalne poradnie dla meteoropatów, gdzie można opracować indywidualne metody radzenia sobie z dolegliwościami wynikającymi z wrażliwości na aurę. U nas na razie takiej poradni nie ma.

Sprawdź też: Jak przetrwać wichurę?

Zobacz również:
Obciąłeś w swoim menu węgle i czekasz, aż brzuszek sam się zrzuci? Pomóż mu wybrać się w ostatnią podróż, stosując nasz trening kompatybilny z dietami low carb.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA