Marihuana – na co pomaga, a na co szkodzi? [Badania]

Przez lata mieliśmy mało informacji o wpływie marihuany na człowieka, bo była to substancja zakazana i badania były trudne. Dziś w USA jest już swobodny dostęp do trawki: nie tylko dla zwykłych obywateli, ale i dla uczonych. Dzięki temu wiemy już o niej znacznie więcej niż 10 lat temu. Robimy więc mały update.

marihuana, THC shutterstock.com

Z tego artykułu dowiesz się:

Na co pomaga marihuana?

Na co szkodzi marihuana?

Jak marihuana wpływa na poszczególne części ciała?

Praktycznie za każdym razem, kiedy wrzucamy na nasz profil na FB artykuł o marihuanie, jesteśmy przez wielu czytelników odsądzani od czci i wiary. Zdaniem krytykujących nie mamy pojęcia, o czym piszemy, albo wręcz przeciwnie: pojawiają się podejrzenia, co palił redaktor w trakcie pisania.

Jeśli potraktować komentarze pod postami jako miarodajne źródło wiedzy o postawach wobec tzw. zioła, można odnieść wrażenie, że ludzie dzielą się na jego zagorzałych przeciwników i wyznawców. My jednak domyślamy się, że milcząca większość jest podobna do nas – zdaje sobie sprawę, że marihuana, jak prawie wszystko na tym świecie, ma swoje zalety, ale ma też wady.

Problem polega na tym, że aby wyrobić sobie w miarę obiektywne zdanie na temat jakiejkolwiek substancji, trzeba mieć nieco więcej danych niż osobiste doświadczenia, ewentualnie zeznania kolegów. Złotym standardem są tu badania kliniczne, a z tym jest, tzn. był do niedawna, poważny problem. Żeby przeprowadzić solidne badania kliniczne wpływu jakiejś substancji na organizm człowieka, trzeba znaleźć grupę ochotników i podzielić ją na pół w taki sposób, by w obu grupach było mniej więcej tyle samo osób w podobnym wieku, o podobnym stylu życia etc. Następnie członkowie jednej grupy przez określony czas przyjmują badaną substancję, a ta druga grupa, czyli grupa kontrolna, przyjmuje identycznie wyglądającą i smakującą substancję, ale nieaktywną, tzw. placebo.

W trakcie eksperymentu badacze nie wiedzą, czy dany uczestnik dostaje właściwą substancję czy placebo; nie wiedzą tego również sami badani. Dopiero na koniec, po zebraniu danych na temat stanu wszystkich uczestników, sprawdza się, kto dostawał substancję aktywną, a kto placebo. Zazwyczaj również przed rozpoczęciem badania uczeni muszą dostać zgodę komisji etyki – chodzi o to, by ryzyko związane z badaniem (a zawsze jakieś jest) nie było większe niż potencjalne korzyści z wyników.

I to był właśnie problem z badaniami dotyczącymi wpływu marihuany na człowieka. Ze znalezieniem chętnych prawdopodobnie nie byłoby problemu, ale już choćby zakup surowca w kraju, w którym obrót marihuaną jest zakazany, był mocno utrudniony, nie wspominając nawet o uzyskaniu zgody komisji etyki i funduszy, bo takie badania są zwykle bardzo kosztowne.

ZOBACZ: Kobiety, które palą marihuanę, mają silniejsze orgazmy

Jak wynika z analizy opublikowanej w „Journal of Cannabis Research”, po zalegalizowaniu obrotu marihuaną w Kolorado, a później w innych stanach USA, liczba badań nad wpływem tego środka gwałtownie wzrosła. Od kilkunastu lat zmieniają się też proporcje: wcześniej badania koncentrowały się na szkodliwych efektach marihuany, obecnie coraz więcej jest badań szukających jej korzystnego wpływu. Zobaczmy więc, na co chmurka pomaga, a w czym może zaszkodzić.

Na co pomaga marihuana?

Na epilepsję. Składnik marihuany zmniejsza częstotliwość ataków o połowę.

Epilepsja, potocznie zwana padaczką, nie jest chorobą bardzo częstą, bo choruje na nią średnio od 5 do 10 osób na 1000. Jest jednak bardzo uciążliwa, bo atak padaczki jest groźny, zwłaszcza jeśli np. prowadzisz, albo jesteś w miejscu, w którym upadek jest szczególnie niebezpieczny (basen, góry, krawędź chodnika etc.). Ludzie leczyli padaczkę marihuaną na własną rękę już od dawna, ale w końcu zajęli się tym również uczeni i potwierdzili, że istotnie jest skuteczna. Ostatecznie w 2018 roku amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła stosowanie leków zawierających pochodzący z marihuany olejek CBD w leczeniu dwóch odmian tej choroby. Badania wykazały, że po zażyciu leku z marihuany średnia ilość ataków zmniejszyła się z 12 do 6 miesięcznie, a u niektórych dzieci (bo badane były dzieci) ataki zanikły całkowicie.

2. Przewlekły ból. Marihuana pomaga go złagodzić.

W wyczerpującym raporcie, przygotowanym przez w gruncie rzeczy konserwatywną instytucję, jaką jest National Academies of Sciences, Engineering and Medicine, znajduje się jednoznaczna odpowiedź, że marihuana pomaga w leczeniu chronicznego bólu. A skoro tak, to w skali społeczeństwa może zmniejszać zużycie silnych środków przeciwbólowych, tzw. opiatów, z którymi Amerykanie mają obecnie poważny problem. Wyniki badań są tu jednak sprzeczne. Wg badań z 2014 roku w stanach, w których zalegalizowano używanie tzw. medycznej marihuany, liczba zgonów z powodu przedawkowania opiatów zmniejszyła się o 21%, jednak powtórne badanie, tym razem obejmujące również dane aż do 2017 roku, pokazały tendencję odwrotną: wzrost zgonów o 22%.

3. Stwardnienie rozsiane. Marihuana zmniejsza ilość niekontrolowanych spazmów.

Jeżeli można podzielić choroby na te mniej i bardziej dokuczliwe, to stwardnienie rozsiane (MS) z pewnością trzeba byłoby zaliczyć do tych drugich. Chorzy borykają się z osłabieniem, bólem, napięciem mięśni, spazmami, nietrzymaniem moczu i całym szeregiem innych bardzo nieprzyjemnych dolegliwości, dlatego imają się wszelkich sposobów, by ulżyć sobie w cierpieniu. W sieci można spotkać relacje osób, które po marihuanie poczuły się o wiele, wiele lepiej: od poprawy siły mięśni po powrót kontroli nad pęcherzem. Badania naukowe potwierdziły na razie skuteczność marihuany w łagodzeniu siły i częstotliwości spazmów (niekontrolowanych skurczów mięśni), ale trwają intensywne badania nad wpływem THC i CBD na inne objawy MS. Oby relacje potwierdziły się również w dużych grupach.

4. Nowotwory. Marihuana wspomaga leczenie raka.

Żeby było jasne: marihuana nie leczy raka w tym sensie, że popalając jointy, można spowodować, iż rak zniknie. Marihuana medyczna nie zastąpi klasycznego leczenia onkologicznego, czyli chemioterapii, radioterapii, immunoterapii czy leczenia chirurgicznego. Wstępne badania w laboratorium sugerowały wprawdzie, że substancje aktywne cannabis hamują namnażanie się komórek nowotworowych, ale badania na ludziach nie potwierdziły takiego efektu. Przeprowadzenie takich badań jest jednak wyjątkowo trudne, bo nieetyczne byłoby testowanie skuteczności marihuany zamiast np. chirurgicznego wycięcia guza. Są natomiast dowody, że sprawdza się jako terapia wspomagająca klasyczne leczenie, szczególnie dobrze w łagodzeniu nudności wywołanych chemioterapią. W przypadkach terminalnych wykorzystywana jest też do poprawiania samopoczucia pacjentów.

5. Depresja i PTSD. Marihuana może pomóc, ale nie zawsze.

Z obszernego przeglądu dostępnych badań, opublikowanego w „Clinical Psychology Review”, wynika, że marihuana może łagodzić objawy depresji i stresu pourazowego. Autorzy zastrzegają jednak, że nie należy jej traktować jako leku na wszystkie problemy psychiczne, bo niektóre może nasilać lub wręcz indukować (patrz niżej).

Na co szkodzi marihuana

Psychika. Marihuana może wywoływać psychozy i schizofrenię.

Istnieją badania, sugerujące, że regularne zażywanie tego narkotyku powoduje m.in. zaburzenia emocjonalne, zmiany zachowania przypominające chorobę dwubiegunową (zespół amotywacyjny), oraz, u osób z predyspozycjami, może być czynnikiem wyzwalającym pierwszy atak schizofrenii (u osób mających do niej predyspozycje). Palenie zioła z wysoką zawartością THC zwiększa też ryzyko wystąpienia psychozy. U ludzi palących codziennie ryzyko to rośnie od 3 do 5 razy – w zależności od „mocy” suszu.

2. Rak jądra. Palenie może zwiększać ryzyko wystąpienia.

Rak jądra jest chorobą występującą stosunkowo rzadko, ale jednocześnie jest najczęstszym nowotworem młodych mężczyzn. Badacze z University of Southern California ustalili, że regularne palenie marihuany zwiększa dwukrotnie ryzyko wystąpienia jednego z typów tego nowotworu. Co ciekawe, zażywanie kokainy zmniejszało to ryzyko o połowę. Lepiej jednak nie wyciągaj pochopnych wniosków.

2. Płuca. Palenie podrażnia drogi oddechowe.

Palenie suszu to najczęściej stosowana forma zażywania marihuany, chociaż substancje aktywne można dostarczać do organizmu również w inny sposób (np. w formie ciasteczek czy masełka). Jednak w dymie z konopi znajduje się nie tylko THC, ale również produkty spalania, które są po prostu toksyczne i powodują podrażnienie dróg oddechowych, a przez to zwiększają ryzyko np. ataku astmy czy rozwój przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). Nauka wciąż nie rozstrzygnęła ostatecznie, czy palenie jointów powoduje raka płuc.

3. Motoryka. „Maryśka” zaburza koordynację ruchową i refleks.

To dość oczywiste, ale powtórzymy: jeśli paliłeś, nie siadaj za kierownicą, nawet jeśli, to tylko kierownicą roweru. Jeśli pracujesz z narzędziami – np. z tokarką, piłą tarczową czy szlifierką kątową – również ryzykujesz, paląc „maryśkę” w pracy.

Jak marihuana wpływa na poszczególne części ciała?

Śmiechawka i gastrofaza to niejedyne skutki palenia jointów. Zobacz, jak „maryśka” wpływa na poszczególne części i układy Twojego ciała.

Głowa

Pod wpływem marihuany uwalniana jest dopamina – odczuwany po zapaleniu jointa efekt euforii to głównie skutek jej działania. Niestety, THC upośledza też działanie hipokampu, a więc tego ośrodka w mózgu, który odpowiada za pamięć. Pod wpływem marihuany wydłuża się też czas reakcji i czas przetwarzania informacji – nie jest najlepsza kombinacja na przykład za kierownicą.

Układ trawienny

Preparaty z konopi zwiększają apetyt. Potrafią też zmniejszyć uczucie nudności i zmniejszyć ryzyko wymiotów.

Układ nerwowy

Tak się składa, że marihuana w różnych postaciach może zmniejszać odczuwanie bólu.

Układ oddechowy

Palenie jointów powoduje, że wciągasz do płuc nie tylko THC i CBD, ale również szereg innych substancji podobnych do tych, które wdycha się z dymem tytoniowym. Dym drażni drogi oddechowe i zwiększa ryzyko astmy, POChP i – być może – raka płuc. Amerykański National Institute on Drug Abuse (NIDA) zastrzega, że kwestia, czy palenie marihuany powoduje raka płuc, nie jest jednak ostatecznie rozstrzygnięta.

Układ odporności

Badania na zwierzętach wykazały, że marihuana osłabia układ odporności, a więc potencjalnie może zwiększać ryzyko złapania infekcji.

Układ krążenia

THC szybko powoduje wzrost tętna o 30-50 uderzeń na minutę. Wg NIDA prawdopodobnie przez godzinę po zapaleniu marihuany ryzyko zawału wzrasta pięciokrotnie.

Oczy

Marihuana zmniejsza ciśnienie śródgałkowe, co przynosi tymczasowo ulgę ludziom cierpiącym na jaskrę.

PRZECZYTAJ: Jak marihuana wpływa na libido?

REKLAMA