REKLAMA

Kibicowanie okiem nauki - jak reagujesz na wynik?

Piłka nożna zastąpiła mieszkańcom Europy wzajemne wyrzynanie się w wojnach. I dobrze. W głowach ciągle jeszcze tkwi jednak wojenny mechanizm.

piłka nożna, mundial

Prawdziwa miłość

Złośliwi twierdzą, że jedyny nierozerwalny związek w życiu mężczyzny to jego przywiązanie do ukochanej drużyny. Coś w tym jednak jest. Gdy już Twój wybór padnie na konkretny team, od tej pory jego zwycięstwa powodują w Twoim mózgu wyrzut dopaminy, czyli hormonu odpowiedzialnego za pobudzenie. Co ciekawe, porażki rywali działają podobnie.  

Stado trzyma się razem

Jeśli kiedykolwiek oglądałeś mecz w barze, musiałeś zauważyć, że w trakcie świętowania bramki zupełnie obcy ludzie wpadają sobie w ramiona, przybijają piątki i wznoszą wspólne toasty. Tak działa nasz pierwotny instynkt – dążymy do kontaktu cielesnego w obrębie własnego stada. Dotyk wyzwala oksytocynę, która wzmacnia poczucie wspólnoty.  

REKLAMA

Przeczytaj: Dlaczego kochamy piłkę nożną?

System nagród

Wspominaliśmy coś o hormonalnym pociągu? Jest napędzany rosnącym tętnem, skokami adrenaliny i wzrostem poziomu testosteronu. Jeśli ta lokomotywa zawita na peron o nazwie „Zwycięstwo”, do wagonów wskoczą nowi pasażerowie: dopamina i endorfiny, którzy wyraźnie rozweselą resztę podróżnych. W przypadku porażki mogą pojawić się skrajne emocje: płacz, śmiech, a nawet agresja.  

O wysoka stawkę

Gdy gra toczy się o duże stawki, Twój mózg przestaje reagować racjonalnie. Porażki usprawiedliwiasz złymi decyzjami sędziów, a co słabsi na umyśle szukają przyczyn w za mało zroszonej trawie. To reakcja obronna: porażka Twojej drużyny to Twoja porażka.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA