[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.0

Jelita na wakacjach - co jeść, a czego nie na urlopie

Żyjemy zgodnie z rytmem dobowym. Mniej więcej o tej samej porze wstajesz, pijesz kawę, jesz, zasypiasz i... wypróżniasz się. Jednak gdy wyjeżdżasz na wakacje, całą tę codzienną rutynę trafi a szlag. A Twoje jelita lubią regularność. Gdy do zmian zwykłej pory dołożysz jeszcze inne jedzenie, zaczynają się buntować.

jelita, wakacje
W końcu wyjeżdżasz na upragnione wakacje. Planowałeś je od tygodni, sprawdzałeś prognozy pogody, robiłeś zakupy, żeby przygotować odpowiedni sprzęt... W końcu lądujesz w tym supermiejscu, idziesz się odświeżyć i natychmiast zwiedzać, albo na plażę, albo w góry, albo gdziekolwiek się wybierasz. Pierwszy dzień mija szybko. Oczywiście nie idziesz do ubikacji, bo nie ma czasu. Drugiego dnia – to samo. Trzeciego – już odczuwasz dyskomfort i nawet przez chwilę czujesz też, że perystaltyka jelit ruszyła, ale akurat jesteś daleko od hotelu. 

ZOBACZ: Co się dzieje, gdy zjesz za dużo?

A kiedy wracasz do niego wieczorem, no cóż, nic z tego. To zaskakująco częsta przypadłość. Wg brytyjskich statystyk aż 48% ludzi cierpi na tzw. zaparcia podróżnych i zamiast cieszyć się wakacjami, czeka z niecierpliwością na powrót do domu, żeby w końcu w spokoju opróżnić przeładowane jelita. Ale to tylko jedna strona medalu.

Druga strona to dokładne przeciwieństwo – zamiast zwiedzać muzea, zwiedzasz wszystkie publiczne toalety w okolicy, a bywa, że i przydrożne krzaki. W pozycji kucznej często spędzają wakacje, a przynajmniej ich część, ludzie, którzy wyjeżdżają do ciepłych i egzotycznych krajów, gdzie z higieną jest tak sobie, a bakterie mają używanie. Trzecią grupę nieszczęśliwych podróżników stanowią ludzie, którzy przez cały wyjazd muszą się zmagać ze wzdęciami.

To również jest katorga, bo stale szukasz ustronnego miejsca, gdzie mógłbyś nieco zmniejszyć ciśnienie w jelitach. Na dodatek nigdy nie masz stuprocentowej pewności, w jakim stanie skupienia to, co wypycha Ci brzuch, postanowi go opuścić. A przecież nie o taki dreszczyk emocji chodzi na wakacjach, prawda? Chcesz naprawdę wypocząć, nie martwiąc się o brzuch? Poczytaj, jak zadbać o intymny komfort z dala od domu.

Jedz więcej błonnika

Na śniadanie jajecznica. W okolicy południa kanapka z szynką i serem, potem jakaś pizza albo sushi. W końcu jesteś na wakacjach, więc nie będziesz sobie żałował. Pytanie tylko: gdzie błonnik? Gdzie owoce? Gdzie warzywa? Zalecana dzienna dawka błonnika to 38 gramów. Błonnik to przysmak dobroczynnych bakterii, które zamieniają go w krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, które chronią jelita przed stanami zapalnymi i pobudzają ruchy robaczkowe jelit. W wymienionych wyżej posiłkach błonnika nie ma zaś prawie wcale.

Najwięcej jest go w czerwonej fasoli (25 g w porcji 100 g), więc gdy tylko masz okazję, wpadaj do meksykańskich knajp. Doświadczeni podróżnicy powiadają, że po zjedzeniu prawdziwego chili con carne masz mniej więcej pół godziny na znalezienie WC. Skorzystaj z tej porady. Pamiętaj też, że 95% serotoniny powstaje w jelitach. Jeśli zadbasz o swoje bakterie jelitowe, poprawisz też sobie nastrój. Po to przecież są wakacje.

PRZECZYTAJ: Kiełbasa i szynka - mordercy jelit?

Pij więcej

Nie, nie chodzi o to, żebyś próbował dotrzymać kroku stereotypowi Polaka pijaka. Pij więcej wody i płynów obojętnych , zwłaszcza jeśli na wakacje pojechałeś do ciepłych krajów. Treść jelit może się przemieszczać głównie dzięki temu, że jest wilgotna. Po to właśnie jest ten błonnik, który świetnie wchłania wodę i pęcznieje. Bez wody nie ma poślizgu.

Śpij więcej

Ciepłe noce zachęcają do romantycznych powitań świtów, ale pamiętaj, że możesz to okupić problemami z żołądkiem następnego dnia. Układ pokarmowy równie mocno potrzebuje solidnej dawki snu jak Ty. Jeśli nie śpisz wystarczająco długo, ciało może nie zdążyć strawić wszystkiego, co zjadłeś poprzedniego dnia. Jeśli już zdarzy Ci się zarwana noc, przynajmniej postaraj się zrobić kupę o zwykłej porze, żeby utrzymać ruch w jelitach.

Unikaj słodyczy i fast foodów

Gdy rzucasz się na słodycze, na przykład pączki, albo podwójnego cheeseburgera, karmisz nie tylko siebie, ale również te nie bardzo przyjazne bakterie, które w Tobie mieszkają. Następnie te bakterie produkują substancje, które wywołują stan zapalny w jelitach – a stan zapalny to już rosyjska ruletka, ale z trzema nabojami zamiast jednego – może skończyć się albo biegunką, albo zaparciem, albo wzdęciem. To w krótkiej perspektywie.

W dłuższej – gdy Twoja dieta opiera się na takim mocno przetworzonym jedzeniu – uszkodzeniu może ulec cienka warstwa śluzu chroniąca ściany jelita; wówczas bakterie uzyskują bezpośredni dostęp do ścianek jelita, a stąd już tylko krok do chronicznego zapalenia, a nawet chorób ogólnoustrojowych.

REKLAMA

REKLAMA

Tylko spokojnie

Stres potrafi działać jak obusieczny miecz. U jednych często wywołuje biegunkę, u drugich zaś może spowodować zaparcie. „Istnieje silna zależność między centralnym układem nerwowym – mózgiem i rdzeniem kręgowym, a tym, co nazywa się czasem »małym mózgiem«, czyli jelitami” – wyjaśnia prof. David Poppers, gastroenterolog z New York University. Gdy denerwujesz się podróżą, mały mózg uznaje, że dzieje się coś dziwnego, i na wszelki wypadek może powstrzymać aktywność jelit. Bo wiesz, nie czas szukać rolki papieru, gdy zbliża się bitwa.

Jedz wolniej

Na co dzień żyjemy w pośpiechu i często, choć doskonale wiemy, że to niezdrowe, w pośpiechu połykamy też posiłki. Przy okazji połykając spore ilości powietrza, które następnie grzęźnie w przewodzie pokarmowym. Pośpiech, niedokładne przeżucie sprawiają też, że niektóre produkty – np. brokuły, cebula czy fasola – trafiają do jelit w stanie niemal nienaruszonym, i bakterie, próbując rozłożyć włókna, wydzielają przy tym sporo gazów. W rezultacie brzuch przestaje Ci się mieścić za paskiem, na plaży nie ma się jak pochwalić sześciopakiem. Przynajmniej na wakacjach zatem staraj się jeść powoli, gryząc dokładnie każdy kęs.

Kawa na śniadanie

I nic więcej. Owszem, są ludzie, którzy tak robią zawsze i kawę traktują jak sygnał dla ciała, że czas do toalety. Jeśli należysz do tej grupy, nie zmieniaj zasad. Ale jeśli normalnie zawsze zjadasz śniadanie, nie rezygnuj z niego podczas urlopu. Profesor Jack Gilbert z University of California San Diego, współzałożyciel American Gut Project, poświęconego badaniom ludzkiego mikrobiomu, wyjaśnia, że bakterie w jelitach też mają swój rytm dobowy. Równowaga między nimi zmienia się zasadniczo w ciągu doby. Na przykład te, które produkują „usypiający” tryptofan, są aktywne głównie wieczorami. Natomiast bakterie, które wyzwalają substancje utrzymujące wysoki poziom energii, potrzebują pożywki (w tym błonnika!) właśnie rano. Jeśli nie zjesz śniadania, cały dzień będziesz trochę senny, trochę zmęczony. Twoje jelita też będą niemrawe.

Komfort

Planując wyjazd, szukasz ofert z basenami, z odpowiednio wyposażonym barem, sprawdzasz, ile kosztuje wypożyczenie samochodu, skutera czy łódki. Ale my radzimy sprawdzić jeszcze jedno: komfort łazienki. Zobacz, czy będziesz miał wystarczająco dużo prywatności, czy łazienka jest czysta i czy wchodzi się do niej z przedpokoju, czy też może prosto z salonu lub sypialni, gdzie – niewykluczone – jakaś poznana wczoraj pani będzie siedziała bez słuchawek na uszach.

Ostrożnie z lekami

Gdy brzuch zaczyna się wypełniać i najpyszniejsze nawet jedzenie przestaje Ci smakować, bo po prostu nie masz go już gdzie zmieścić, możesz odczuć pokusę, by sięgnąć po środki przeczyszczające. Zalecamy ostrożność, bo te leki potrafią zaskoczyć nagłym uruchomieniem perystaltyki w miejscu, gdzie dostęp do toalet jest mocno ograniczony. Jeśli już coś łykniesz, odpuść sobie zwiedzanie tego dnia.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij