[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.8

Jak przemysł cukierniczy manipuluje wynikami badań...

Przemysł cukierniczy w Stanach Zjednoczonych opłacał badania naukowców, by umniejszyć związek pomiędzy wysokim spożyciem cukru a chorobami serca. Skutek? Od pięciu dekad o całe zło tego świata obwiniamy tłuszcze nasycone, jednocześnie kupując dzieciom batoniki. Coś poszło bardzo nie tak.

cukier, choroby serca
Dość szokujące wnioski, prawda? Niestety nie są wyssane z palca. Takie informacje opublikowali naukowcy z University of California w San Francisco na łamach „JAMA Internal Medicine”. Informuje o tym również Polska Agencja Prasowa.

Badacze ze słonecznej Kalifornii dokopali się do dokumentów, z których jasno wynika, że w latach 60. poprzedniego stulecia potentaci przemysłu cukrowniczego w Stanach Zjednoczonych płacili naukowcom za umniejszanie roli spożywania dużej ilości cukrów w wywoływaniu chorób serca.

REKLAMA

ZOBACZ TEŻ: Tak oszukują producenci żywności

Dziś oczywiście wiemy, że taki związek istnieje, ale pół wieku temu nie dla wszystkich było to jasne. „Reaserch Foundation Sugar” zapłaciła trzem naukowcom z Harvardu po 50 tysięcy baksów (w sumie niedrogo, prawda?) na głowę za badania nad wpływem cukru na choroby serca. Wyniki tych badań… nie wskazywały, eufemistycznie rzecz ujmując, cukru jako winnego. Złym charakterem w tej historii zostały tłuszcze nasycone. I, żeby było śmieszniej, badania te rzutowały na zdrowotne zalecenia, które milionom Amerykanów przekazywały agencje rządowe.

Mamy tu do czynienia z encyklopedyczną wręcz teorią spiskową, która po latach została potwierdzona. Szkoda, że główni bohaterowie tej afery nie mogą zabrać już głosu – nie żyją bowiem ani naukowcy, ani Ci, którzy przelali na ich konto tysiące „zielonych”.

Ujawnienie tych dokumentów nie oznacza jednak szczęśliwego zakończenia. Istnieje bowiem sporo poszlak, które wskazują, że nawet dzisiaj mamy do czynienia z próbami ingerencji wielkich koncernów spożywczych w badania naukowe.

Jak podaje „Journal of Public Heath Policy”, naukowcy ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Włoch dotarli - tak znowu ktoś nie spalił odpowiedniej teczki - do dokumentów, z których wynika, że The Coca-Cola Company zamieszcza w umowach zawieranych z uniwersytetami specjalne zapisy, które umożliwiają zatrzymanie, anulowanie czy wręcz przejęcie wyników prowadzonych przez te instytucje badań na zlecenie koncernu. Oczywiście potencjalnie niewygodnych badań.

Co prawda nie uzyskano żadnych dowodów, że do takich sytuacji kiedykolwiek doszło, ale już sam fakt istnienia tych klauzul daje do myślenia. Tym bardziej, że przed rokiem prestiżowa gazeta "The New York Times" ujawniła, iż Coca-Cola ochoczo finansuje naukowców, którzy starali się umniejszyć związki pomiędzy spożywaniem słodkich napojów a otyłością. Kto bogatemu zabroni?

Dlatego bądź uważny, gdy natkniesz się na nowe badania zdrowotne - być może jedyne, co w nich zbadano, to skalę ludzkiej chęci zarobku. 

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij