Jak Dwayne „The Rock” Johnson znajduje równowagę psychiczną pośród chaosu

Dwayne „The Rock” Johnson, jako jedna z najjaśniejszych gwiazd Hollywood, ma naprawdę mnóstwo roboty. A jednak wydaje się, że ogarnia wszystko z łatwością, nigdy nie odpuszcza treningu i zawsze znajduje czas dla rodziny. Chętnie też dzieli się swoimi sposobami na to, jak osiągnąć balans pośród tego całego zamieszania.

Dwayne The Rock Johnson fot. VALERIE MACON/AFP/East News

Na jednej ręce można policzyć zawodowych wrestlerów, którzy odnieśli sukces w biznesie aktorskim i to nie jako ciekawostka, tylko pełnoprawny aktor. Przez Hollywood przewinęło się wiele sportowych osobowości, które po przejściu na sportową emeryturę chciały zaistnieć w filmie, ale ich kariera nie trwała długo. Dlatego Dwayne Johnson jest tak niezwykłą postacią – z pełnej sukcesów sportowej drogi, gładko skręcił w stronę aktorstwa i osiągnął tam mocną gwiazdorską pozycję. Jest jedną z najlepiej zarabiających hollywódzkich gwiazd i może poszczycić się aktorskim życiorysem, o którym wielu może tylko pomarzyć.

REKLAMA

Od czasu opuszczenia ringu zapaśniczego w 2001 r. Dwayne „The Rock” Johnson zaczął grać na pełny etat, stając się jednym z pierwszych wyborów obsadowych do filmów akcji, w których trzeba dokonywać rzeczy niemożliwych. Szybko okazało się, że niezależnie od tego, czy skopuje tyłki złym facetom, czy nas rozśmiesza (albo robi jedno i drugie jednocześnie) Dwayne „The Rock” Johnson ma niesamowitą zdolność do ulepszania prawie każdego filmu poprzez samo pojawienie się. Wszystko zaczęło się od małych ról, takich jak czarny charakter w „Powrót Mumii” (2001), który to film dzisiaj daje się oglądać tylko ze względu na niego. Po niedługim czasie przeobraził się w najjaśniejszą gwiazdę takich hitów, jak „Szybcy i wściekli” czy „Jumanji”, przy czym jest nie tylko charyzmatycznym aktorem, ale i utalentowanym producentem. Na listście magazynu Forbes najlepiej zarabiających aktorów Johnson regularnie bije konkurencję. W 2001 roku ustąpił miejsca tylko Danielowi Craigowi zajmując drugie miejsce ze swoimi 50 milionami dolarów (dla przypomnienia, to tylko jeden rok i to w pandemii). Za rolę kapitana parowca w filmie Disneya „Rejs po dżungli” zarobił 22 miliony dolarów. Kolejne 20 + milionów dolarów zarobił za rolę agenta John Hartleya w wyprodukowanej przez siebie komedii „Czerwona nota” (Netflix). Idzie jak burza, bo na premierę czeka kolejnych kilka filmów (min. San Andreas 2, Arabian Nights, Doc Savage).

Poza filmem The Rock ma wiele innych biznesów – napoje energetyczne ZOA (jak sam mówi - to pierwszy i jedyny na świecie zdrowy napój energetyczny, który zawiera unikalną kombinację witamin i składników mineralnych), własną markę tequili i linię ubrań sportowych stworzonych we współpracy z Under Armour. Aż trudno uwierzyć, że Dwayne Johnson w nawale zajęć umie znaleźć czas dla tego, co jest dla niego najcenniejsze – dla rodziny oraz dla swojej pasji – treningów. A jednak Johnson wydaje się poruszać w tym świecie z łatwością, traktując priorytetowo swoją rodzinę i nigdy nie opuszczając treningu. Na Instagramie mówi wiele o swoim sposobie zarządzania czasem i narzędziach potrzebnych do utrzymania równowagi w życiu.

Według Johnsona pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, jak trudno jest osiągnąć tę równowagę, gdy ma się do czynienia z intensywnym życiem pełnym osobistych i zawodowych zobowiązań. „O wiele łatwiej mówić niż robić”, śmieje się The Rock. „Podobnie jak wy, mam dzieci do wychowania, rodzinę do wykarmienia, rachunki do zapłacenia, relacje z bliskimi do podtrzymywania, biznesy do prowadzenia, to trudne”.

Kluczowymi narzędziami do znalezienia równowagi są dyscyplina i komunikacja. Jak wyjaśnia: „Stosuj dyscyplinę, aby zadbać o siebie”, i dodaje: „Jeśli umiesz komunikować się z innymi wokół ciebie, na przykład »hej, potrzebuję pomocy«, zdziwiłbyś się, jak szybko ludzie reagują. Możemy podchodzić do tego sceptycznie, mówiąc sobie, że co innego, kiedy Człowiek Skała prosi o pomoc, a co innego, kiedy to robi zwykły człowiek. Problem polega jednak na tym, że przeciętny facet bardzo rzadko decyduje się prosić kogokolwiek o pomoc. A jednak może czasem warto się przemóc i poprosić - zaskoczy Was, jak wielu ludzi jest gotowych do tego, aby bezinteresownie zrobić coś dla innych. Na tym polega wspólnota - raz my pomożemy komuś, innym razem ktoś nam pomoże. Tak to powinno działać w zdrowym społeczeństwie.

Dwayne przypomina też: „Musisz zadbać o to, co umożliwia robienie tego wszystkiego - czyli o siebie. Bez zadbania o siebie nie znajdziesz równowagi.”
„Jeśli chodzi o ciężką pracę i moje pasje, to dawno temu wyrzuciłem ze swojego słownika słowo »muszę« i zacząłem mówić »chcę«, albo »mogę«. Dokonała się we mnie wielka psychologiczna zmiana w podejściu do codziennego gówna, które trzeba zrobić…Chcę ciężko trenować i dojść do punktu krytycznego. Dostaję kopa w tyłek i wracam silniejszy. Będę najciężej pracującym facetem na świecie, bo kiedy możesz robić to, co kochasz – to jest przywilej”.

REKLAMA