[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.3

Ginekomastia - przyczyny, leczenie, operacja

Ginekomastia wcale nie jest rzadkim problemem - szacuje się, że dotyka od 30 do 60% mężczyzn. W większości przypadków mija sama, ale czasami piersi zostają. I wtedy z pomocą przychodzi chirurg. To nie jest skomplikowana operacja, naprawdę nie trzeba wiele, żeby znowu cieszyć się płaską klatą. 

Fot. Brent Humphreys
Za każdym razem, gdy 38-letni dziś Alan Ash miał zamiar zdjąć koszulkę we własnym domu, najpierw trzy razy sprawdzał, czy okna są zasłonięte. Nie żeby sąsiedzi byli jakoś wyjątkowo wścibscy, ale Alan musiał mieć pewność, bo zwyczajnie wstydził się swoich piersi. Jego narzeczona, Rebeka, choć nie była pierwszą dziewczyną Alana, była pierwszą, która widziała go bez koszulki. Wcześniej, nawet  w najbardziej intymnych momentach, zawsze był w koszulce.

W szkole nikt nie ośmielał się z niego głośno śmiać, bo Alan był duży, ale i tak wciąż ukrywał swój sekret. Nauczył się maskować – nawet  w największe upały zakładał potrójną warstwę koszulek XXL, które zwisały z niego jak kurtyna. Garbił się, by klatka piersiowa wydawała się mniejsza, nauczył się siadać w restauracjach zawsze w kącie, by nikt nie zwracał na niego uwagi.

Alan od dzieciństwa miał ginekomastię – męskie piersi. Ginekomastia to powiększenie jednej albo dwóch piersi u mężczyzn, spowodowane rozrostem gruczołu sutkowego, a nie tylko tłuszczu, jak często się ludziom wydaje. Przyczyną ginekomastii jest najczęściej nadmiar estrogenu w stosunku do testosteronu.

Przeczytaj też: wszystko o hormonie wzrostu

Cierpią na nią miliony mężczyzn. Wg szacunków, co trzeci facet w pewnym momencie swojego życia będzie miał powiększone piersi. Skalę problemu można tylko szacować, bo cycki u faceta to sprawa dość wstydliwa i dotknięci tą przypadłością nie tylko o tym nie rozmawiają, ale również najczęściej nic z tym nie robią.

Ginekomastia czyli gino

W niektórych przypadkach gino, jak mawia się o ginekomastii na forach internetowych, może trochę boleć, bo towarzyszy jej przeczulica sutków. Zazwyczaj jednak cierpimy nie fizycznie, a psychicznie. Gdy już nadludzkim wysiłkiem woli chory zdecyduje się wyznać kumplowi swój sekret, ten zazwyczaj ma jedną radę – musisz zacząć więcej trenować.

Alan też to usłyszał, więc mniej więcej około dwudziestki zaczął obsesyjnie ćwiczyć. Ale to nie pomogło. Wręcz przeciwnie – piersi stały się jeszcze bardziej widoczne. Zrozpaczony wybrał więc najgorsze z możliwych wyjść – postanowił przytyć, żeby zatuszować ginekomastię. Ważył już 130 kg, a problem nie znikał.

Siostra, pielęgniarka, poradziła mu, żeby poszedł na operację plastyczną, ale Alana nie było stać na wydatek rzędu 4000 dolarów. Po pewnym czasie, gdy zmienił pracę  i zaczął zarabiać więcej, udało mu się odłożyć wymaganą kwotę. Zaczął więc znów szukać w sieci i tak trafił na stronę dr. Roberta Caridi – chirurga plastycznego z Teksasu, specjalizującego się w chirurgicznym usuwaniu ginekomastii.

Na stronie znalazł nie tylko informacje o bogatym doświadczeniu zawodowym dr. Caridi, ale również mnóstwo zdjęć przed i po oraz filmików wideo, w których chirurg pokazuje, jak wygląda operacja (uwaga, zabieg wygląda dość brutalnie) i rzeczowo, bez owijania w bawełnę, wyjaśnia, co działa, a co nie lub czym się np. różni ginekomastia idiopatyczna od tej wywołanej przez stosowanie hormonów.

Na stronie jest też button do darmowej konsultacji online. Dziesięć minut po odkryciu Austin Gynecomastia Center Alan, przy pomocy Rebeki, zrobił kilka wymaganych zdjęć bez koszulki, dołączył je do formularza i wysłał. Pół godziny później dostał odpowiedź i zaproszenie na wizytę. Trzy tygodnie później pojechał do Austin na operację. Relację z jego wizyty w klinice możecie zobaczyć tutaj.  

REKLAMA

REKLAMA

Pacjent borykał się z ginekomastią przez 20 lat. Rozwinęła się u niego w wieku dojrzewania. Fot. Brent Humphreys

Po operacji usunięcia męskich piersi

Dzień po operacji spotykam go w gabinecie w klinice dr. Caridi. Człowiek, który wstydził się zdjąć koszulkę nawet przed swoimi dziewczynami, stoi teraz przed mną, zupełnie obcym człowiekiem, nagi od pasa i nie wygląda, jakby się czuł niekomfortowo.

W miejscu, gdzie jeszcze wczoraj miał piersi w rozmiarze C, dziś są już tylko zasinienia i zupełnie normalnie ukształtowane sutki. Po raz pierwszy od prawie 30 lat Alan w końcu czuje się komfortowo w swojej skórze.

Doktor Caridi codziennie dostaje mnóstwo zgłoszeń. Z całego świata. Większość e-maili to opowieści bardzo podobne do historii Alana. Opowieści o upokorzeniu, latach ukrywania, cierpienia w milczeniu, skomplikowanych metodach maskowania wystających sutków.

Doktor Caridi jest prawdopodobnie jednym z najlepszych na świecie chirurgów zajmujących się ginekomastią. Ma na koncie ponad 3000 operacji, wykonuje ich około 250-300 rocznie. W ciągu dnia, gdy byłem z wizytą w klinice, dr Caridi wykonał trzy operacje i spotkał się  z dwoma pacjentami, którzy przyszli na wizytę kontrolną.

Większość chirurgów na świecie robi może kilkanaście takich operacji rocznie, albo mniej. O ile w ogóle je wykonują” – mówi Caridi.

Jak przebiega operacja ginekomastii?

Chirurgiczne usunięcie ginekomastii pod względem technicznym nie jest przesadnie skomplikowane. To nie jest w końcu operacja mózgu. Dr Caridi zaczyna od liposukcji, żeby zmniejszyć ilość tkanki tłuszczowej i wyodrębnić tkankę powiększonego gruczołu. Najpierw przez malutką dziurkę wprowadza sondę, która podgrzewa i rozpuszcza tłuszcz, a później drugą sondą odsysa ten rozpuszczony.

Ta procedura bardziej przypomina szukanie kijem buta w bagnie niż chirurgię, ale na szczęście pacjent nie widzi, jak bezceremonialnie lekarz wbija mu sondę pod różnymi kątami. Gdy już pole jest z grubsza oczyszczone, doktor robi nacięcie pod brodawką sutkową i wydobywa nadmiar tkanki. Czasami jest jej zaskakująco dużo – strzępy mają wielkość pięści dorosłego faceta.

Jeśli piersi są wyjątkowo duże, dr Caridi usuwa również nadmiar skóry, czasami przemieszczając też brodawkę sutkową, tak żeby wyglądała naturalnie. Na koniec starannie to wszystko zaszywa, tak by nie pozostała blizna. W końcu jest chirurgiem plastycznym. Większość zabiegów trwa nie dłużej niż godzinę.

Sprawdź też: skutki działania sterydów anabolicznych

Doktor Caridi nie twierdzi, że jest genialnym chirurgiem. Czuje się bardziej jak rzeźbiarz, który nauczył się dobrze rzeźbić męskie sylwetki. „Myślę, że większość chirurgów poradziłaby sobie z tą operacją – mówi. – Ale jednak to praktyka czyni mistrza”. Za każdym przypadkiem stoi czyjaś historia. Doktor Caridi słyszał ich tysiące. „Im dłużej w tym siedziałem, tym bardziej było mi żal tych ludzi – wzdycha. – Nie uprawiają seksu, nie zabierają dzieci na basen, sypią im się związki. To wbrew pozorom nie jest drobny kosmetyczny defekt. To duży problem”.  

Żeby nieco oswoić pacjentów, uświadomić im, jak bardzo powszechne jest to zjawisko i jak niewiele potrzeba, żeby znów cieszyć się płaską klatką piersiową, doktor Caridi w 2010 roku uruchomił na YouTube kanał, na którym pokazuje przebieg operacji, zamieszcza zdjęcia przed i po oraz odpowiada na pytania zaniepokojonych mężczyzn z całego świata.

Wówczas prawie  w ogóle nie mówiło się o ginekomastii – wspomina. – Zrozumiałem, że to jest nisza, i postanowiłem wypuścić pierwsze wideo z operacji.  Moja żona odradzała mi to,  mówiąc, że to zbyt obrzydliwe”.  Ale chirurg jej nie posłuchał.

Od tego czasu doktor zamieścił  w sieci ponad 100 filmików, które  zostały obejrzane miliony razy. Jednak prawdziwym przełomem  w praktyce lekarza było wprowadzenie konsultacji online. Wcześniej, żeby się poddać operacji, trzeba było osobiście stawić się na konsultację  w Austin. Dziś wystarczy wysłać zdjęcia zrobione smartfonem i wypełnić formularz, by rozpocząć proces. A potem już się toczy.

To fundamentalna zmiana – zwłaszcza dla mężczyzn, którzy przez lata borykają się  z kompleksem. (Niektóre kliniki  w Polsce również mają takie formularze – przyp. red.).

REKLAMA

Ginekomastia po zażywaniu sterydów. Fot. Brent Humphreys

Sterydy mogą powodować wzrost piersi u mężczyzn

Do gabinetu przychodzi kolejny pacjent. Max ma 22 lata i jest słuchaczem korpusu kadetów. Całe ramię ma  w tatuażach i ma mocno umięśnione ciało. Wygląda prawie idealnie. Prawie, bo coś nie tak jest z jego piersiami  – ma powiększone brodawki i szpiczaste piersi jak dojrzewająca dziewczynka.

Doktor zaznacza markerem kółka wokół brodawek i w krótkich żołnierskich słowach wyjaśnia, co zamierza zrobić. Za tę bezpośredniość pacjenci go cenią. Nie owija w bawełnę. Tym razem również nie. Miękkie, jakby nadmuchane brodawki sutkowe to częsty widok u facetów trenujących kulturystykę i korzystających ze wspomagania hormonami.

Doktor patrzy na Maxa i pyta: „Brałeś jakieś prohormony?”. „Tak – odpowiada Max. – Brałem SARM-y”. SARM-y, czyli selektywne modulatory receptora androgenowego, działają podobnie jak sterydy anaboliczne, tylko nieco bardziej precyzyjnie. Teoretycznie powinny działać tylko na mięśnie szkieletowe, nie naruszając pozostałych organów.

Maksowi SARM-y pomogły osiągnąć szczytową formę i sylwetkę. Ważył  90 kg i miał śladową ilość tkanki tłuszczowej. I wtedy zauważył, że wybrzuszyły mu się sutki. Tzw. odblok nie zadziałał. Niedługo później wylądował w szpitalu z innych przyczyn i lekarze przepisali mu sterydy. Wtedy właśnie ginekomastia rozwinęła się w pełni.

Wprawdzie koledzy z siłowni doradzali mu różne środki na obniżenie poziomu estrogenów, jednak Max uznał, że skoro już raz hormony zrobiły mu krzywdę, to nie ma co igrać z nimi dalej.

Doktor Caridi słyszy tę historię nie po raz pierwszy. Jego pacjenci dzielą się na trzy grupy. Pierwsza to tacy jak Alan – problem zaczyna się w okresie dojrzewania i nie znika. Powiększenie piersi u nastolatków jest dość częste, w większości przypadków jednak ustępuje samoistnie w ciągu kilku miesięcy. Ale u części nie. Druga grupa to użytkownicy sterydów anabolicznych i ich zamienników typu SARM. Trzecią grupę stanowią faceci po 40. W ich przypadku ginekomastia jest skutkiem obniżenia poziomu testosteronu i zaburzenia równowagi hormonalnej.

Z sześciu pacjentów, których spotkałem w klinice, trzech cierpiało od dojrzewania, a trzech było ofiarami sterydów. Jeden z nich, pasjonat kulturystyki, dorobił się cycków już po jednym 12-tygodniowym cyklu.

I po strachu

Po 45 minutach wymachiwania sondami, skalpelem i innymi narzędziami doktor zaszywa skórę i wkłada dwie bezkształtne kupki różowo-białej tkanki wielkości kotleta mielonego do plastikowego pojemnika. Zamierza pokazać to Maxowi, gdy  ten się wybudzi. „Oni zawsze chcą  to zobaczyć – wyjaśnia asystentka.  – Chcą się na własne oczy przekonać, czego się pozbyli. Chcą to pokazywać żonom, matkom, siostrom”. Jakby chcieli powiedzieć: „Widzisz? To właśnie to było w środku. Trzeba to było wyciąć. Nie zniknęłoby, gdybym więcej ćwiczył i zrzucił jeszcze więcej kilogramów”. Fakt – nie zniknęłoby.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij