REKLAMA

Czy masz problem z alkoholem?

Od kilku miesięcy żyjemy w stresie. Boimy się koronawirusa, kłopotów finansowych, destabilizacji sytuacji w pracy. A gdy się boimy, częściej i chętniej sięgamy po alkohol, który przynajmniej na chwilę pozwala nam się zrelaksować i przestać się martwić. Jednak ten sposób jest skuteczny tylko na krótką metę. Na dłuższą generuje, niestety, nowe problemy. Mało Ci starych?

alkohol, alkoholizm shutterstock.com
Alkohol zabija. Dosłownie. Według WHO alkohol odpowiada za 13% zgonów mężczyzn między 20. a 40. rokiem życia.

Z alkoholem jest trochę jak z łysieniem. Pojedynczy włos znaleziony na grzebieniu nie martwi – w końcu włosy wypadają nam codziennie i jest to całkowicie normalne. Normalne jest około stu włosów na dobę. A więc skoro 100 jest normą, to 107 Cię nie martwi, prawda? Kto by się przejmował. Któregoś dnia wypadnie nawet 200 i też tego nie zauważysz, bo akurat będziesz miał ważniejsze sprawy na głowie.

„To pewnie od czapki” – pomyślisz. Potem przyzwyczaisz się do tego, że już codziennie wypada Ci 120 włosów. Różnica wcale nie jest łatwa do zauważenia. I nagle pewnego dnia spojrzysz w lustro i zobaczysz zakola. Po początkowym szoku szybko się też przyzwyczaisz do nowego wyglądu i być może nawet wmówisz sobie, że tak wyglądasz bardziej męsko, jak Jason Statham. A któregoś dnia zorientujesz się, że jesteś łysy. Na Twojej głowie będzie tylko kilkadziesiąt włosów mniej niż poprzedniego dnia, ale już nie będzie wątpliwości – to łysina.

Czy łatwo popaść w alkoholizm?

Bardzo podobny mechanizm występuje w przypadku picia. Najpierw pijemy przy wyjątkowych okazjach: na wycieczce szkolnej, pod namiotem, po południu w parku, żeby zdążyć wytrzeźwieć do wieczornego powrotu do domu i rodziców, którzy mogą kazać chuchnąć... Potem nadchodzi model weekendowy: przez pięć dni w tygodniu uczysz się albo pracujesz, ale w weekend – hulaj dusza!

Schemat do znudzenia powtarzalny: piątkowy wieczór – do oporu, w sobotę w południe kac mniejszy lub większy i dreszcze na samą myśl o kolejnym kieliszku, ale po kilku godzinach już jesteś gotowy na gorączkę sobotniej nocy. Niedziela jest na rekonwalescencję, bo w poniedziałek znowu do pracy. Potem alkohol pojawia się też w dni powszednie. Najpierw sporadycznie, bo się czymś zdenerwowałeś, bo chcesz się rozluźnić przed randką, bo jest straszny upał i piwko wchodzi jak nigdy... Już masz zakola, tylko jeszcze ich nie zauważyłeś. I jesteś na dobrej drodze do łysiny, czyli uzależnienia.

ZOBACZ TEŻ: Trening na kacu - czego się spodziewać?

Umiarkowane spożycie alkoholu nie jest zdrowe!

Istnieje sporo badań, sugerujących, że umiarkowane spożywanie alkoholu jest korzystne dla jakiegoś organu. Najwięcej takich badań przeprowadzono, badając zależność między spożywaniem czerwonego wina, zawierającego resweratrol, a układem krążenia. Pomijając fakt, że badania uczonych z Johns Hopkins University podważają hipotezę o ochronnej roli resweratrolu na układ krążenia ludzi, trzeba pamiętać o kontekście.

W czasie pandemii alkohol jest jeszcze gorszym pomysłem niż zwykle, bo osłabia układ odporności.

Przełóżmy to np. na motoryzację. Jeśli założysz wąskie opony do swojego samochodu, spadnie zużycie paliwa, bo opory toczenia będą mniejsze. Czyli – korzyść. Jednak bardzo pożałujesz tej decyzji, jeśli na śliskiej nawierzchni będziesz musiał gwałtownie zahamować i zatrzymasz się dopiero na zderzaku auta przed Tobą. Całe oszczędności z paliwa nie wystarczą nawet na holowanie. Podobnie jest z alko. Co Ci po mocnym sercu, jeśli zginiesz w wypadku, jadąc po pijaku? Albo serce będziesz miał zdrowe, ale wątrobę do wymiany? Nie musisz zaraz rezygnować z alkoholu w swoim życiu, ale nie oszukuj się przynajmniej, że pijesz „dla zdrowia”.

SPRAWDŹ TEŻ: Czy można się dobrze bawić bez alkoholu?

Bezpieczne dawki alkoholu

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podkreśla, że nie ma czegoś takiego jak bezpieczna dawka alkoholu. Alkohol to trucizna i już. Można jednak określić, przynajmniej w dużym przybliżeniu, limity spożywania alkoholu – coś w rodzaju ograniczeń prędkości. Jeśli nie będziesz ich przekraczał, ryzyko, że zrobisz sobie lub komuś krzywdę, jest do zaakceptowania. Pamiętaj, że tak naprawdę nie ma bezpiecznej dawki alkoholu, można jednak wyznaczyć granice picia w miarę bezpiecznego.

Dziennie

Jeśli pijesz kilka razy w tygodniu, staraj się dziennie nie przekraczać granicy 40 g czystego alkoholu – czyli nie powinieneś wypić więcej niż 2 półlitrowych butelek piwa, 2 kieliszków wina (200 ml każdy) lub 120 ml wódki.

Tygodniowo

Uwzględniając limity dzienne, staraj się pić tylko tyle, żeby w ciągu tygodnia nie wypijać więcej niż 280 ml stuprocentowego alkoholu. W przybliżeniu to równowartość ok. 13 butelek piwa, 0,8 l wódki czy nieco ponad 3 butelki wina.

Okazjonalnie

Pijesz rzadko? To nie znaczy, że zaraz musi być na umór. Zalecany limit jednorazowego posiedzenia dla dorosłego mężczyzny to 60 g czystego alkoholu. W przybliżeniu tyle jest w trzech piwach, trzech kieliszkach wina lub 180 g wódki.

ZOBACZ TEŻ: Alkohol a suplementy - czy procenty zaburzają działanie?

REKLAMA

Dlaczego ludzie piją alkohol?

 Nie bądźmy hipokrytami. Gdyby picie wódki miało tylko nieprzyjemne skutki, nikt o zdrowych zmysłach by jej nie tykał. Alkohol jest substancją psychoaktywną, więc ma wpływ na funkcjonowanie Twojego mózgu. Całkiem przyjemny wpływ na początku. Do stężenia 0,5‰ ma działanie odprężające i euforyczne, czyli dokładnie takie, o jakie nam chodzi. Robisz się pewniejszy siebie, stres się zmniejsza, żarty bardziej Cię śmieszą, masz odwagę wyjść na parkiet i potańczyć lub wbić na scenę w barze karaoke.

Ten stan lekkiego rauszu to idealny moment, żeby się zatrzymać. Na przygotowanej przez Państwową Agencję  Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) stronie alkoholoweliczydelko.pl znajdziesz kalkulator, który pomoże Ci w przybliżeniu obliczyć, jakie jest stężenie alkoholu w Twoim organizmie po wypiciu konkretnej dawki trunku.

Nadużywanie alkoholu prowadzi do obniżenia nastroju, stanów lękowych i depresji. Nie lecz nim smutków i stresu.

Przyjęliśmy, że masz 30 lat i ważysz 80 kg – stężenie 0,57‰ osiągniesz godzinę po wypiciu dwóch piw. Wypij cztery szoty (40 ml) w tym samym czasie, a stężenie będzie wynosiło 0,77 promila, a to już oznacza zaburzenia koordynacji (lepiej więc nie wdawać się w bójki, bo możesz nie zdążyć zrobić uniku), gadatliwość (możesz powiedzieć o kilka słów za dużo i zanudzić partnerkę opisem tego gola z rzutu rożnego), pogorszenie zdolności zapamiętywania („Przepraszam, jak ty w ogóle masz na imię?”), a tak że osłabienie samokontroli, co może skutkować niezbyt rozważnymi decyzjami. Najczęściej zaś decyzją, że otwieramy kolejną butelkę.

Powyżej 0,7 promila włącza się też pobudzenie seksualne i spadek możliwości właściwej oceny sytuacji. To ten efekt działania alkoholu stoi za powiedzeniem, że nie ma brzydkich kobiet, tylko czasem wina brak. Dalej jest już tylko gorzej: wymioty, bełkotliwa mowa, wzrost agresji, który w połączeniu z osłabionym refleksem i koordynacją ruchową stawia Cię na przegranej pozycji w razie sporu z trzeźwym nieznajomym, którego postanowiłeś zapytać o jego problemy. Dla własnego bezpieczeństwa trzymaj się granicy 0,7 promila.

Zasady bezpiecznego picia alkoholu

Specjaliści z PARP podpowiadają, że aby ograniczyć niebezpieczeństwo związane z nadużywaniem alkoholu, warto wyznaczyć sobie parę zasad, a później się ich trzymać. To łatwiejsze i znacznie bardziej realne rozwiązanie niż całkowite odstawienie alkoholu. Jakie to zasady?

Pij wolno i małymi łykami. Staraj się pić nie szybciej niż w tempie jedna standardowa jednostka alkoholu na godzinę (jednostka alkoholu to 10 g 100% alkoholu, czyli np. lampka wina lub kieliszek wódki). Jeśli wypijesz trzy kielonki jeden za drugim, stężenie alkoholu we krwi wzrośnie, a wraz z nim Twoja fałszywa pewność siebie, i trudniej Ci będzie utrzymać w ryzach chęć wypicia kolejnego kieliszka.

Popijaj. Między kolejnymi kieliszkami, drinkami czy piwami sięgaj po napoje bezalkoholowe. Woda, sok, nawet herbata sprawdzą się równie dobrze. Po pierwsze, uzupełnisz płyny, po drugie – nie będziesz stał jak kołek z pustymi rękami, więc będziesz mniej narażony na to, że ktoś postanowi Cię namówić na jeszcze jedną kolejkę.

Nie pij na pusty żołądek. Alkohol wchłania się wtedy szybciej i efekt „a co mi tam!” powoduje, że przestaniesz pilnować spokojnego tempa i wypijasz więcej, niż zamierzałeś.

Zamień mocny alkohol na słabszy. Mocny alkohol powoduje szybszy wzrost stężenia procentów we krwi, ale nie na tyle szybki, że będziesz w stanie to zarejestrować. Co łatwo prowadzi do tego, że wypijesz kolejny, zanim jeszcze tamten zacznie w pełni działać. To prosta droga do odcięcia świadomości. Mocne alkohole są dla doświadczonych pijących.

Nie rób zapasów alkoholu. Trafiłeś na okazję na ulubiony trunek? Pokusa zakupu większej ilości jest silna, ale eksperci PARPA przestrzegają przed takim działaniem. Bateria zapasowych butelek na półce kusi, by sobie nalać, a w sytuacji, gdy już zacząłeś pić, sprawia, że wypijasz więcej. Nie wiemy, czy ktoś to kiedykolwiek badał, ale jesteśmy przekonani, że lenistwo uratowało wiele ludzkich żyć. Z nieszczęśników, którzy jeszcze by się chętnie napili, ale nie mają siły iść do sklepu po kolejną flaszkę, prawdopodobnie można by co sobotę sformować kilka dywizji.

Poproś o wsparcie. Większość z nas ma swoich kolegów od kieliszka. Jeżeli chcesz, lub nie chcesz, ale wiesz, że powinieneś ograniczyć trunki, poproś ich, żeby Ci odpuścili i nie namawiali. Odmówić, gdy już ciągną, jest trudniej, niż poprosić, by nie ciągnęli.

2 dni w tygodniu nie pij. Wyznacz sobie co najmniej dwa dni w tygodniu, kiedy nie pijesz w ogóle, ani kropli. To zadziała na dwa sposoby. Najważniejsze, że zmniejszysz ogólną ilość wypijanego alkoholu i dasz organizmowi co najmniej 48 godzin na regenerację. Drugą zaletą wprowadzenia „suchych dni” jest to, że stworzysz sobie w ten sposób coś w rodzaju wykrywacza alkoholizmu. Jeżeli mimo szczerych chęci nie uda Ci się dotrzymać danego samemu sobie słowa, to będzie znak, że alkohol przejął kontrolę nad Tobą i że możesz sobie sam nie poradzić.

Alkohol działa mocniej na kobiety

Jeśli pijesz w towarzystwie kobiet, nie namawiaj ich, by dotrzymywały Ci kroku. Jadwiga Fudała z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wyjaśnia, że, „kobieta, która waży tyle samo, co mężczyzna, i która wypije tyle samo porcji standardowych, może mieć do 40% większe niż on stężenie alkoholu we krwi”. A przecież rzadko pijesz z kobietami ważącymi tyle samo, co Ty.

Jeśli więc chcesz uniknąć kłopotów, a to Ty polewasz, nie bądź nachalny: pusty kieliszek nie zakurzy się przez pół godziny. Sam też nie ulegaj namowom. Czasami więksi i ciężsi koledzy narzucają zbyt duże tempo, a to może się źle skończyć dla Ciebie. Pij w swoim tempie, a na pytanie: „Ze mną się nie napijesz?” odpowiadaj spokojnie: „Chętnie, ale za chwilę, bo przed chwilą wypiłem”. Przyjaciel zrozumie. Nie zrozumie? To nie przyjaciel.

Oznaki, że pijesz za dużo alkoholu

Łatwiej wyhamować i uniknąć wypadku, zanim się na dobre rozpędzisz. Oto wczesne znaki ostrzegawcze, że najwyższy czas zacząć trochę mniej dawać w gaz.

1. Częściej niż kiedyś dręczy Cię kac.

Taki objaw może być związany z wieloma sprawami: innym rodzajem alkoholu (więcej ciężkich i kolorowych), wolniejszym metabolizmem (nie młodniejesz), zmianą rytmu dnia (kiedyś kaca miałeś czas przespać), ale najczęściej świadczy o tym, że po prostu pijesz więcej niż kiedyś. Wygląda na to, że za dużo.

2. Wyznaczasz sobie limity, ale nigdy nie udaje Ci się wytrzymać w postanowieniu.

„Dwa piwka i idę do domu”. I kończysz nad ranem nad rzeką w towarzystwie nowo poznanych ludzi, pijąc z gwinta żołądkową gorzką. Często Ci się to zdarza? Jeśli nie potrafi sz się zatrzymać, gdy już zaczniesz, przynajmniej dwa dni w tygodniu nie zaczynaj.

3. Każdy pretekst jest dobry, żeby się napić.

Na początku trzeba było jakiejś okazji, żeby się porządnie napić. Urodziny, wycieczka, koniec sesji, awans, narodziny, wesele czy nawet weekend. Dziś wystarczy, że zwiesi Ci się komputer albo pokłócisz się z dziewczyną, by uznać, że „musisz się napić”. Kiedy przestajesz traktować alkohol jak sposób na dobrą zabawę, a zaczynasz jak remedium na problemy, masz jeszcze jeden problem. I alkohol go nie rozwiąże.

4. Twoja dziewczyna albo dobry kumpel zaczynają mówić, że chyba za dużo ostatnio pijesz.

Alkohol zaburza samoocenę. Zaskakująco często w górę, więc możesz nie zauważać, że Twoje żarty wcale nie są tak śmieszne, uwagi nie tak błyskotliwe, a ruchy tak zgrabne jak Ci się wydaje. Przypomnij sobie sytuację, kiedy na trzeźwo patrzyłeś na podchmielonych gości. W oczach dziewczyny i kumpla Ty również tak wyglądasz, niestety. Lepiej posłuchaj bliskich.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA