[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.4

Cukrzyca - epidemia XXI wieku

Gdyby cukrzyca była zaraźliwa, prawdopodobnie byłbyś już na nią chory. Tym bardziej że co trzeci z 3,5 mln chorych nie wie, że coś mu dolega. Sprawdź, czy nie jesteś w tej grupie, a jeśli na szczęście nie, zobacz, co możesz zrobić, żeby zmniejszyć ryzyko zachorowania na tę epidemię XXI wieku.

cukrzyca
Wydaje Ci się, że skoro jesteś młody i w miarę szczupły, możesz się kompletnie nie przejmować cukrzycą? Błąd. Wraz z nową falą zachorowań ta podstępna choroba atakuje coraz młodszych. "Za moich studenckich czasów cukrzyca typu 2 występowała praktycznie wyłącznie u ludzi w późnym wieku średnim – mówi prof. Jane Armitage, epidemiolog z Oxford University. – To były najczęściej osoby koło sześćdziesiątki, znacznie rzadziej koło czterdziestki. Dziś dotyka nawet nastolatków”.

PRZECZYTAJ: Czy można walczyć z cukrzycą... alkoholem?

Liczba przypadków cukrzycy typu 2 gwałtownie rośnie, nie wspominając już o cukrzycy typu 1, tzw. młodzieńczej. Prof. Maciej Małecki, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, mówił na konferencji poświęconej epidemii cukrzycy, że „Od 1989 r. zachorowalność na cukrzycę zwiększyła się u nas prawie pięciokrotnie. Podobnie jest w takich krajach, jak Czechy, Słowacja oraz kraje bałtyckie”. Obecnie w Polsce, wg ostrożnych danych, na cukrzycę choruje 3-3,5 mln osób. To oznacza, że około 8% Polaków ma problem bezpośredni. Ale pozostali również, bo wg raportu Instytutu Ochrony Zdrowia w samym 2017 roku koszty cukrzycy wyniosły ok. 9 miliardów złotych. Te pieniądze skądś trzeba wziąć. Ktoś je traci.

Nalot dywanowy

Cukrzyca jest jak nalot dywanowy: atakuje niemal wszystkie części ciała. Największym problemem jest to, że powoduje uszkodzenia naczyń krwionośnych, a to właśnie krew dostarcza tlen i substancje odżywcze do każdej tkanki. Cukrzyca może spowodować ślepotę, uszkadzając siatkówkę. Zwiększa ryzyko udaru mózgu, miażdżycy naczyń wieńcowych i w rezultacie zawału serca.

Może uszkodzić kłębuszki nerkowe i doprowadzić do niewydolności nerek. Uszkadza nerwy, powodując trudne do wyleczenia dolegliwości bólowe oraz – co najbardziej przemawia do wyobraźni – przez cukrzycę możesz stracić stopę. Co roku w Polsce około 4 tysięcy ludzi ma amputowane stopy z powodu cukrzycy właśnie. Cukrzyca jest podstępna: wielu ludzi cierpi na nią nawet przez 10 lat, nie wiedząc, że ona skrycie niszczy ich ciała. W rezultacie u mniej więcej co trzeciego nowo rozpoznanego cukrzyka występują już komplikacje, np. problemy z oczami lub nerkami.

No i najgorsze – wg szacunków epidemiologów oczekiwana długość życia ludzi chorych na cukrzycę jest średnio o 10 lat krótsza niż u tych, którzy jej nie mają. To zadziwiające, ale mimo tych przerażających statystyk i w obliczu tak wielkiego zagrożenia tak wielu ludzi (w Polsce prawie milion!) choruje i o tym nie wie. A przecież bardzo łatwo wykryć cukrzycę!

Co Ci grozi?

Są dwa główne typy cukrzycy. Cukrzyca typu pierwszego jest znacznie rzadsza. W Polsce choruje na nią ok. 180 tysięcy ludzi, a więc nieco poniżej 10% wszystkich chorych. Ten typ cukrzycy to choroba autoimmunologiczna. Przeciwciała chorego atakują komórki wytwarzające insulinę – hormon niezbędny do zarządzania poziomem cukru we krwi. Cukrzyca typu 2 to najczęstszy i najbardziej typowy rodzaj cukrzycy.

W tym przypadku albo Twoja trzustka produkuje mniej insuliny, albo Twoje komórki stają się mniej wrażliwe na jej (insuliny) działanie. Wiele rzeczy ma wpływ na to, czy zachorujesz, czy nie. W Same leki nie wystarczą, żeby opanować cukrzycę. Ważna jest genetyka. Jeśli ktoś z Twojej najbliższej rodziny choruje, ryzyko, że Ty też zachorujesz, jest większe. Innym czynnikiem ryzyka jest wiek. I tutaj paradoks: jedną z przyczyn epidemii cukrzycy jest to, że żyjemy coraz dłużej.

Wśród ludzi w średnim wieku cukrzycę ma jedna na 10 osób, a po 70. roku życia już co piąta. Im więcej będzie w społeczeństwie osób starszych, tym większy odsetek zachoruje na cukrzycę. Jednak najpoważniejszym czynnikiem ryzyka są nadwaga i otyłość. Płeć również ma znaczenie. Zwłaszcza przed 60. mężczyźni stanowią nieproporcjonalnie duży odsetek chorych. Co więcej, wśród tych z nierozpoznaną cukrzycą jest nas dwukrotnie więcej. Dlaczego?

to kwestia biologii – u mężczyzn relatywnie mniejszy wzrost masy ciała zwiększa ryzyko cukrzycy. Bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego zjawiska jest jednak to, że mężczyźni, zwłaszcza aktywni zawodowo, znacznie rzadziej niż kobiety odwiedzają lekarza. W ciągu ostatniego roku u lekarza nie było 25% kobiet i 40% mężczyzn. Chodzimy do lekarza zwykle dopiero wtedy, gdy coś zaczyna nas boleć lub niepokoić. A cukrzyca długo nie boli. To dlatego wg międzynarodowych statystyk najczęściej cukrzycę wykrywa się przez przypadek, przy okazji badań innych schorzeń. Jedynie 16% nowych przypadków cukrzycy wykryto, bo pacjent sam postanowił sprawdzić, czy nie ma cukrzycy. Za dużo w tym wszystkim przypadku, żeby mogło się udać wszystkim. A sądząc po rozmiarach epidemii, szanse uniknięcia cukrzycy z każdym rokiem maleją.

REKLAMA

REKLAMA

Nieuleczalna? Niekoniecznie

Przez całe lata cukrzyca typu 2 była uważana za chorobę nieuleczalną. Nie można jej było „przechorować” jak grypy ani wyleczyć antybiotykami, jak np. zapalenia płuc. Diagnoza „Ma pan cukrzycę” oznaczała, że od tej pory już na zawsze trzeba będzie regularnie mierzyć sobie poziom cukru, przyjmować tabletki, potem również zastrzyki i wykuć na pamięć indeksy glikemiczne najczęściej spożywanych produktów. Nadziei na wyleczenie nie było. Ale lekarze nie śpią i wciąż starają się coś wymyślić.

W 2017 roku zrobiło się głośno wokół brytyjskiego eksperymentu, którego wyniki opublikowano w renomowanym pismie medycznym „Lancet”. Uczeni z Glasgow postanowili sprawdzić, czy cukrzycę można uleczyć... głodówką. W tym celu podzielili ponad 200 uczestników (wszyscy z rozpoznaną cukrzycą typu 2) na dwie grupy. Grupa kontrolna była leczona wg obowiązujących dotychczas standardów (leki + zalecenia dietetyczne i trening), uczestnicy właściwego testu natomiast musieli przejść na bardzo rygorystyczną dietę: dostawali tylko płynne pożywienie – koktajle i zupki, których dzienna wartość kaloryczna nie przekraczała 800 kcal, czyli mniej więcej jedną trzecią zapotrzebowania kalorycznego dorosłego mężczyzny. Eksperyment trwał 12 tygodni. Po tym czasie 45% osób z grupy „głodujących” nie spełniało już kryteriów diagnostycznych cukrzycy: choroba się cofnęła.

Co więcej, po dwóch latach od eksperymentu aż 75% z tych, którym się udało, wciąż nie miało żadnych oznak cukrzycy. Czy to oznacza, że cukrzycę można jednak wyleczyć? Lekarze są bardzo ostrożni. Zamiast słowa „wyleczyć” wolą używać „remisja”, czyli taki stan, w którym choroba nie daje żadnych objawów. To, że po trzech latach od rozpoczęcia badania u około 1/3 pacjentów choroba wciąż jest w remisji, nie oznacza, że za kilka lat nie wystąpią u nich typowe dla niej komplikacje.

Ale wyniki tego badania robią wielkie wrażenie. Do całkiem niedawna myśl, że chory na cukrzycę będzie mógł kiedyś odstawić w końcu insulinę, wydawały się marzeniem ściętej głowy. „Wszyscy myśleli, że zwariowałam” – wspomina emerytowana lekarka Sally Hope. Sally zachorowała na cukrzycę tuż po 40., ponad dwadzieścia lat temu.

Sama zauważyła typowe objawy: wzmożone pragnienie i nieustanne zmęczenie. Poszła do specjalisty, spodziewając się, że przepisze jej klasyczne leki. Jednak on zamiast leków zalecił zmianę diety. Sally była lekko zszokowana, bo, po pierwsze, nie miała nadwagi, po drugie – starała się odżywiać w miarę zdrowo. Po zastanowieniu się zauważyła jednak, że zaskakująco często odruchowo sięga po węglowodany – głównie pieczywo.

Tu kupiła kanapkę, tam słodką bułkę. Całkowicie odstawiła słodycze i cukier, a węglowodany typu pieczywo czy makarony zastąpiła warzywami. O dziwo, to wystarczyło, żeby poziom cukru we krwi wrócił do normy. Jako lekarz proponuje więc tę metodę swoim pacjentom: trzem z nich sama zmiana diety wystarczyła, żeby doszło do remisji.

REKLAMA

Dobre zmiany

No dobrze, ale co Ty konkretnie możesz zrobić, by ocalić swój wzrok, nerki i stopy? Zacznij od zbadania poziomu glukozy we krwi: takie badanie kosztuje kilka, kilkanaście złotych. To dobrze wydane pieniądze. Jeśli wynik będzie prawidłowy, odetchniesz z ulgą. Jeśli coś będzie nie tak, szybciej rozpoczniesz leczenie i dasz cukrzycy mniej czasu na podstępne demolowanie organizmu. W obu przypadkach cena jednej kawy to prawdziwa okazja.

ZOBACZ: Czy cukrzyca to narodowy problem Polaków?

Jeśli w tej chwili Twój cukier jest w normie, najlepsze, co możesz zrobić, to nie dopuszczać do nadwagi, a jeśli już ją masz, wdrożyć plan naprawczy. Nie musisz od razu przechodzić na ścisłą dietę: wystarczy, że lekko ją zmodyfikujesz i zwiększysz aktywność fizyczną. Nie musisz kupować karnetu do siłowni: zacznij od uruchomienia krokomierza w zegarku lub w telefonie.

Staraj się robić 10 000 kroków dziennie. Gdy będziesz to sprawdzać, prawdopodobnie się wkręcisz i – w końcu taka jest męska natura – włączy się w Tobie mechanizm rywalizacji, by każdego dnia robić więcej kroków. A my będziemy trzymać za Ciebie kciuki, bo to będą kroki we właściwą stronę.

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij