[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
2.8

Biohakerzy - kim są i do czego dążą?

Ludzkie ciało ma swoje ograniczenia. Biohakerzy próbują je ominąć i sprawić, że będziemy zdrowsi, mądrzejsi, silniejsi i mniej zmęczeni. Używają prądu, chemii, suplementów i nowoczesnych technologii. Czym różni się biohaking od klasycznej medycyny i czy warto udoskonalać się na własną rękę? Przekonaj się sam.

biohakerzy, suplementy
Kilka lat temu Dave Asprey dostał kolanem w głowę. „To było na festiwalu – wspomina. – Wygłupialiśmy się z kumplem, on się poślizgnął i z całej siły uderzył mnie kolanem w skroń. Miałem wstrząs mózgu”. Asprey – szczupły, 42-letni szef firmy Bulletproof Coffee i właściciel gospodarstwa z uprawami organicznymi – wiedział, co robić w takiej sytuacji. Większość z nas po prostu schowałaby się w spokojnym miejscu i przykładała do głowy worki z lodem, ewentualnie łykała paracetamol. On jednak sięgnął po zdecydowanie bardziej wyrafinowane środki.

„Natychmiast zacząłem łykać 20 mg tranu dziennie – znacznie więcej niż normalnie trzeba łykać. Załatwiłem też sobie duże dawki progesteronu – hormonu, który kobiety produkują w czasie ciąży. Progesteron bardzo mocno chroni mózg”. Ale to nie wszystko. „Zacząłem też podstawiać sobie pod nos reflektor LED świecący na czerwono. Światło dociera do podstawy mózgu i chroni mitochondria. Wiadomo, że fale o takiej długości wysyłają do komórek sygnał wstrzymania procesu apoptozy, czyli obumierania komórek”.

PROTEZY PRZYSZŁOŚCI: Tytanowe zęby, sztuczne płuca...

Po takiej terapii wspartej długim snem Asprey szybko postawił się na nogi jako żywy dowód skuteczności świadomego samoleczenia. Zhakował system. W tym przypadku własny organizm. „Do dziś zdumiewa mnie, jak odporni możemy się stać, gdy tak zmodyfikujemy swoje środowisko, żeby ułatwić naszym ciałom produkcję większej ilości energii. Wszyscy mamy w sobie potężną moc, trzeba się tylko nauczyć ją wykorzystywać” – mówi.

Działania Aspreya podpadają pod pojęcie biohakingu. Definicja biohakingu jest dość elastyczna: biohakerem może być ktoś, kto korzysta z aplikacji pozwalającej mu obudzić się w tej fazie snu, w której najłatwiej jest się wybudzić. Ale mianem tym określa się ludzi, którzy idą znacznie dalej. Są nawet tacy, którzy kombinują, jak połączyć ludzki mózg z internetem. Najprostszą, a zarazem najpojemniejszą definicją biohakingu jest wykorzystywanie osiągnięć nauki do poprawy swojego zdrowia, osiągów, a nawet wydłużania życia.

Chociaż brzmi to jak jedna wielka ściema, nie powtrzymało to Aspreya i innych biohakerów różnych specjalności od podłączenia się pod wciąż rosnącą falę zainteresowania wellness. Stworzona przez Aspreya firma Bulletproof trafi ła na listę 25 najbardziej innowacyjnych brandów w 2016 roku. Dzięki temu zdobyła od inwestorów 9 milionów dolarów, co pozwoliło jej stworzyć sieć cofee shopów dla biohakerów. Nawet podłogi w tych placówkach zostały tak zaprojektowane, żeby rozładowywać napięcie elektrostatyczne klientów.

Gdy wokół nas pełno jest samozwańczych ekspertów, opinie w internecie można bardzo łatwo zmanipulować, a poziom wiedzy zweryfikować, coraz trudniej odkryć, gdzie przebiega granica między genialnymi pomysłami a pseudonauką. Krytycy biohakingu uważają, że to coś opartego głównie na wierze; zwolennicy przekonują, że dzięki biohakingowi udało im się całkowicie odmienić swoje życie. W rzeczywistości często trudno ocenić, czy to jeszcze nauka, czy już próba naciągania.

REKLAMA

REKLAMA

Eksperci z przypadku

Asprey został jednym z najsłynniejszych biohakerów na świecie niemal przez przypadek. Kiedyś, w czasie wyprawy w Himalaje, natknął się na tybetańską herbatę z masłem w małym górskim schronisku. Zrobiła na nim tak duże wrażenie, że uznał, iż musi mieć potężną moc leczniczą i właściwości, które są warte każdych pieniędzy. Później powiedział, że właśnie wówczas poczuł zapach miliona dolarów.

Brzmi to trochę podejrzanie, ale trzeba pamiętać, że mówi to człowiek, który był tak otyły, że lekarze poważnie obawiali się, że w każdej chwili może mu grozić zawał serca. Asprey próbował bez sukcesów wielu diet, zanim zdecydował się zhakować własny system. I to okazało się jego najlepszym wyborem. Asprey rozpoczął prace na formułą „kuloodpornej” mikstury kawy, masła i ekstraktu z oleju kokosowego.

To właśnie ta mikstura stała się głównym elementem słynnej w USA kuloodpornej diety (Bulletproof Diet), która zdaniem Aspreya sprawia, że poprawiają się funkcje poznawcze i uczucie sytości, co zdecydowanie ułatwia zrzucenie nadmiaru kilogramów. Co ważne, było to jeszcze zanim tłuszcz przestał być wrogiem publicznym numer jeden i stał się modny jako element walki z otyłością.

Miliony sprzedanych kaw później Asprey prowadzi jeden z najpopularniejszych podcastów o zdrowiu na iTunes, ma na koncie dwie bestsellerowe książki i właśnie rozpoczął podbój Europy swoją Bulletproof Coff ee. Asprey stosuje się do wymyślonych przez siebie zasad i sam używa swoich produktów. Każdego ranka połyka około 50 suplementów i wypija kuloodporną kawę. W tym czasie naświetla się lampą emitującą UVB, żeby pobudzić produkcję witaminy D. Później staje na wibrującej platformie – do kupienia na jego stronie za 1500 dolarów – która ma rzekomo „poprawiać krążenie limfy”.

Następnie odbywa szereg rozmów telefonicznych, ale żeby nie marnować czasu, podłącza się do aparatu generującego impulsy elektryczne wspomagające budowanie mięśni. „To zaskakująco skuteczna metoda” – mówi w rozmowie z MH. Chociaż metoda Aspreya ma wielu krytyków, są też uczeni, którzy potwierdzają sensowność wielu elementów tej metody.

SEKS PRZYSZŁOŚCI: Czy ludzie będą się kochać z androidami?

Ale nie wszystkie i nie w równym stopniu. Na przykład badanie przeprowadzone na Yale University wykazało, że wprawdzie tzw. trening wibracyjny całego ciała (whole-body vibration training) może być uznany za formę treningu, ale wcale nie ma jakichś szczególnych właściwości i nie jest bardziej skuteczny niż klasyczny trening.

Z kolei „Journal of Strength & Conditioning Research” potwierdza, że stymulacja prądem zwiększa wprawdzie ukrwienie mięśni, ale dowody na to, że metoda ta zwiększa ich siłę, są w najlepszym przypadku niezbyt silne. Tak się jednak składa, że to właśnie te „magiczne” czy „cudowne” efekty sprawiają, że biohaking cieszy się coraz większą popularnością. To pewnie dlatego Tony Wrighton, prezenter Sky Sports, gdy dopadł go tajemniczy wirus, który na trzy miesiące przykuł go do łóżka, w końcu w desperacji udał się do człowieka praktykującego tzw. leczenie przez poklepywanie (tapping therapy), które miało odblokować niewidzialne ścieżki energetyczne.

W 2013 roku w piśmie „Clinical Psychologist” ukazały się wyniki badań skuteczności tej metody. Zdaniem uczonych badania empiryczne, na które powołują się jej zwolennicy, są metodologicznie słabe – nie udało się wykazać, że działa cokolwiek poza efektem placebo.

Jednak Wrighton opowiada o swoim doświadczeniu jak o czymś mistycznym. „Kiedy zorientowałem się, że ten uzdrowił mnie w 10 minut – rozpłakałem się”. Zachęcony efektami terapii Wrighton zaczął skrzętnie notować wszystkie nowe metody, których spróbował, i ich wpływ na swój organizm.

„Zauważyłem, że mam więcej energii: na podstawie subiektywnej oceny szacuję, że o jakieś 20%. Próbowałem krioterapii, deprywacji sensorycznej, tysięcy suplementów, nic jednak nie działało tak dobrze, jak tapping. Być może to tylko efekt placebo, nie wiem. Dla mnie najważniejsze jest, że działa. Szczerze mówiąc, już taka prosta rzecz, jak wyłączenie komórki na kilka godzin dziennie, sprawia, że od razu czuję się lepiej” – mówi.

REKLAMA

Złam swój kod

Teemu Arina, słynny fiński biohaker, autor książki „Biohacker’s Handbook”, zainteresował się tym zjawiskiem, gdy zdiagnozowano u niego wrzody żołądka. Dowiedziawszy się, że ludzkie DNA w 60% pokrywa się z DNA grzybów, zmodyfikował swoją dietę i samodzielnie pozbył się trapiących go wrzodów. Dziś proszek z grzybów chaga jest stałym elementem jego diety. Grzyby te, twierdzi Arina, mają 10 razy więcej przeciwutleniczy niż gorzka czekolada czy kawa oraz mnóstwo substancji o działaniu antybakteryjnym i przeciwwirusowym.

Niestety, nie wszyscy eksperci się z tym zgadzają. Od dawna wiemy, że przeciwutleniacze są dla nas dobre. Na przykład beta-karoten chroni nasze oczy, flawonoidy wzmacniają układ krążenia, likopen chroni prostatę itd. Kłopot w tym, że wiemy też, że co za dużo, to niezdrowo. Nikt nie potrzebuje dziesięć razy więcej przeciwutleniaczy, bo po przekroczeniu określonej dawki niektóre z nich mogą być niebezpieczne.

Badacze z Cleveland Clinic odkryli np., że przyjmowane regularnie duże dawki beta-karotenu zwiększają znacząco ryzyko przedwczesnej śmierci, a u palaczy powodują zwiększenie ryzyka raka płuc. Prawdopodobnie bardziej interesującym pomysłem jest genetyka DIY. „W pewnym sensie hakuję własny kod genetyczny – wyjaśnia Arina.

– Sprawdzam, co dolegało moim najbliższym przodkom, a następnie tak modyfikuję swoje życie, żeby zmniejszyć ryzyko chorób, na które jestem ze względu na swoje DNA bardziej podatny. W moim przypadku są to: niektóre nowotwory, cukrzyca, choroby serca i alzheimer”.

Takie podejście tak naprawdę niewiele różni się od klasycznego. Każdy lekarz, po zapoznaniu się z historią chorób dziedzicznych w Twojej rodzinie, również zaleci Ci zmianę stylu życia. Biohakerzy mają jednak większe marzenia: chcą aktywnie wykorzystać nie tylko ułomności swojego DNA, ale i jego mocne strony.

REKLAMA

REKLAMA

Zaprogramowani

Andrew Steele to brytyjski olimpijczyk, niegdysiejszy mistrz Wielkiej Brytanii w biegu na 400 m i – po zdyskwalifi kowaniu rosyjskich zawodników – brązowy medalista igrzysk w Pekinie. Przed igrzyskami w Londynie w 2012 roku miał jednak pecha. Zerwał ścięgno Achillesa, co sprawiło, że w kwalifikacjach pobiegł wolniej o całą sekundę i nie załapał się do reprezentacji. Lata treningu i wyrzeczeń poszły na marne.

„Czułem się, jakby ktoś mi umarł” – wspomina dziś Steele. Po tej spektakularnej porażce zawodnik zdecydował się zrobić sobie test predyspozycji genetycznych. Okazało się, że jego DNA, a konkretnie gen ACTN3, bardziej predystynuje go do sportów wytrzymałościowych niż do sprintu (97% sprinterów ma wariację C tego genu, co oznacza, że ich mięśnie mają większą siłę skurczu – przydatna rzecz podczas sprintu).

Oprócz braku genu siły skurczu Steele miał też gen, który uczeni wiążą ze zwiększoną podatnością na uszkodzenia ścięgien, w tym również ścięgna Achillesa. Steele nie ma dziś wątpliwości. „Twoje geny nie dyktują, kim możesz zostać, a kim nie – mówi.

– Dostarczają jedynie informacji, które pozwalają odpowiednio dobrać metody treningu do założonych celów. Znam wielu doskonałych maratończyków, którzy z punktu widzenia genetycznego lepiej sprawdziliby się na krótszych dystansach, tzn. w sprincie. Jednak osiągnęli sukces w maratonach, bo co najmniej w 50% sukces zależy od czynników środowiskowych, stylu życia i treningu”.

Chemia mózgu

W świecie biohakingu można wyróżnić dwa podejścia. Z jednej strony są tacy jak Asprey, którzy święcie wierzą w potęgę suplementów i nowych, zazwyczaj drogich technologii, których długofalowe skutki nie są jeszcze znane. Po drugiej stronie znajdują się ludzie pokroju Ariny – tacy, którzy raczej szukają naturalnych sposobów na „oszukanie” natury.

„W USA biohakerzy są mocno pragmatyczni, nastawieni na natychmiastowe konkretne korzyści – mówi Arina. – W Europie szukamy raczej sposobu na takie zmienienie siebie, żeby odzyskać harmonię z naturą. Staramy się brać pod uwagę tylko rzetelne badania, podczas gdy strony sprzedające suplementy czy tak zwane nootropiki raczej nie bardzo”. Nootropiki – zwane też smart drugs – znajdują się na drugim końcu świata biohakingu.

Arina trzyma się od nich z daleka („Wolę podnosić sprawność mózgu, odpowiednio dobierając dietę”), ale dla wielu ludzi pokusa, by za pomocą pigułki poprawić sobie inteligencję, jest zbyt silna, by się jej oprzeć. Jest ich naprawdę wielu.

Dowodem na to może być historia start-upu Nootroo, który zrezygnował z pieniędzy zewnętrznych inwestorów i rozwija się samodzielnie w tempie 20% miesięcznie. Podobnie jak w „Matriksie”, Nootroo oferuje dwie tabletki: srebrną i złotą.

Złota zawiera noopept – wynalezioną w Rosji substancję poprawiającą funkcje poznawcze i pamięć, srebrna zaś fenylopiracetam – również pochodną piracetamu i także opracowany w ZSRR, jeszcze w latach 80., dla kosmonautów. Skuteczność tzw. smart drugs budzi spore wątpliwości, ale jak twierdzi założyciel firmy: „To, że coś nie zostało naukowo udowodnione, nie oznacza wcale, że nie istnieje i że nie działa”.

REKLAMA

Nowy człowiek

Oprócz, powiedzmy, umiarkowanych biohakerów, istnieją także grupy bardziej radykalne. W Szwecji entuzjaści wszczepiają sobie pod skórę chipy, które pozwalają np. włączyć światło bez dotykania włącznika. Inni opracowują płyn, który po zakropieniu sprawia, że lepiej widzi się w ciemności. Jeszcze inni cały czas próbują połączyć ludzki mózg z internetem. Kolejni podłączają swoje głowy do prądu, by oczyścić umysł – zachowują się trochę jak wynalazcy w XIX wieku, większość pomysłów testując na sobie.

W ten sposób omijają surowe obostrzenia prawne obowiązujące duże instytucje naukowe. Oczywiście można z nich kpić, ale być może to właśnie dzięki takim śmiałkom uda się kiedyś sprawić, że człowiek będzie mógł pokonać swoje granice – biegać szybciej, szybciej myśleć, oddychać pod wodą albo porozumiewać się za pomocą myśli.

PRZECZYTAJ TEŻ: Ludzkie części zamienne - na co pozwala nam dzisiejsza medycyna?

Dziś wydaje się to nieprawdopodobne, ale jeszcze 100 lat temu ludzie nie uwierzyliby, że można będzie bez problemu porozmawiać z kimś, kto jest na innym kontynencie. Prawdopodobnie oficjalna nauka podejmie część pomysłów biohakerów i rozwinie je. Jeśli i Ty chciałbyś zostać biohakerem, wystarczy, że będziesz uważnie czytał Men’s Health. Co miesiąc podpowiadamy, co jeść, jak trenować, czego unikać i co robić, żeby być szybszym, silniejszym, mądrzejszym i czerpać z życia więcej przyjemności. Taki biohaking popieramy.

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij