[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.5

Ayahuasca - wywar, który zmienia życie na lepsze?

Ayahuasca - magiczny napój z Ameryki Południowej staje się nowym dragiem naszej ery. Sięgają po niego młodzi milionerzy z Doliny Krzemowej, gwiazdy telewizji i zwykli hipsterzy. I nie chodzi tu o jakiś szczególny odjazd, wyrafinowane wizje czy dobrą zabawę. Badania sugerują, że ayahuasca może pomagać ludziom z depresją i traumami. Czy jedna ceremonia może zastąpić kilka lat psychoterapii?

ayahuasca Shutterstock.com
Chwilę przed wypiciem ayahuaski po raz pierwszy w życiu – David Sauvage usłyszał, jak szaman pyta zgromadzonych w pokoju ludzi, kto z nich robi to po raz pierwszy w życiu. Spośród dwunastu uczestników mniej więcej połowa uniosła ręce.

"W 2015 roku miałem mgliste pojęcie o ayahuasce. Wiedziałem tylko, że to taka jakby herbata, która uzdrawia – mówi Sauvage. – Wszyscy o tym mówili. Każdy, kto wcześniej interesował się jogą i medytacjami, teraz chciał się przekonać, jaka siła tkwi w tym tajemniczym napoju z Ameryki Południowej. Tak jakby coś powiedziało: »Już czas«". Szaman, umięśniony facet z Izraela, który uzyskał tytuł ayahuasquero po szkoleniu w Peru, zapytał następnie: "Kto się boi?".

Sauvage jako jedyny z szóstki ayahuaskowych prawiczków opuścił wówczas rękę. Filmowiec i aktywista większą część poprzedniej dekady cierpiał na depresję, a ostatnie trzy czy cztery lata pogrążył się w czarnej dziurze beznadziei. Jego terapeuta namawiał go na wizytę u psychiatry, który przepisałby mu jakieś psychotropy, ale Sauvage nie chciał uzależnić się od antydepresantów. "Szukałem czegoś, czegokolwiek, co mogłoby mi pomóc, ale nie byłoby aptecznym lekiem. Już wcześniej brałem halucynogeny, więc nie bałem się spróbować ayahuaski".

Ayahuasca – co to jest?

Ayahuasca to wywar z roślin leczniczych stosowany od stuleci przez rdzennych mieszkańców Peru, Brazylii, Ekwadoru i Boliwii w trakcie rytuałów szamańskich. Owe rytuały mają w tych społeczeństwach wiele zadań: scalają społeczność, uzdrawiają, pozwalają zażegnać konflikty. Skład napoju bywa różny, jednak zazwyczaj podstawą są dwie rośliny: Psychotria viridis i Banisteriopsis caapi.

Wywar przypomina nieco mocną, niezbyt smaczną, słodkawą herbatę o ziemistym aromacie. Głównym składnikiem aktywnym ayahuaski jest dimetylotryptamina (DMT) – substancja o działaniu halucynogennym. Na poziomie molekularnym DMT przypomina nieco serotoninę – hormon odpowiedzialny za dobry nastrój. Normalnie, żeby uzyskać halucynogenny efekt DMT, musiałbyś ją spalić lub wstrzyknąć, gdyż po zjedzeniu organizm rozkłada DMT.

W przypadku ayahuaski jest inaczej, gdyż składniki z caapi zapobiegają rozkładowi DMT. "To niesamowite, że ludzie w Amazonii wpadli na pomysł, żeby zmieszać ze sobą akurat te dwie rośliny – mówi dr Will Lawn, psychofarmakolog z University College London. – Gdyby nie dodali drugiego pnącza, nie odlecieliby i dziś nie mielibyśmy okazji rozmawiać o ayahuasce".

REKLAMA

REKLAMA

Do zwrotu

Najpierw się rzyga. Wymioty pojawiają się już kilka minut po zażyciu. Niemal równie często występuje biegunka, więc lepiej wcześniej nic nie jeść. Jednak to oczyszczenie jest również częścią rytuału, podobnie jak obecność szamana, zazwyczaj pochodzącego z Ameryki Południowej, chociaż coraz częściej rolę szamana odgrywają Europejczycy. Podczas ceremonii szaman śpiewa "magiczne pieśni", zwane icaros. Później pojawiają się wizje.

Ceremonia

W położonym na zboczu domu w Topanga Canyon, gdzie Sauvage przechodził ayahuascową inicjację, uczestnicy usiedli w kręgu wokół ołtarzyka. Ktoś grał na cytrze. Szaman wywoływał po imieniu każdego uczestnika i podawał mu kubek z napojem. Po etapie oczyszczenia Sauvage poczuł, jak jego mięśnie kurczą się spazmatycznie. Zupełnie jakby ktoś uciskał mu losowo nerwy.

"Do momentu pojawienia się wizji miałem całkowitą jasność umysłu – mógłbym prowadzić samochód. Ale odczuwałem piekielny ból, który wydawał się trwać i trwać. Jednocześnie akceptowałem ten ból jako część procesu. W pewnym sensie byłem za niego nawet wdzięczny: coś się działo, ale nie miałem na to żadnego wpływu. To przynosiło mi ulgę" – wspomna David.

Od tego pierwszego razu Sauvage zażywał ayahuaskę mniej więcej 40 razy. W Nowym Jorku, w Los Angeles i w Peru. Oprócz tego uczestniczył w ponad dwudziestu ceremoniach San Pedro (w ich trakcie zażywa się halucynogenne kaktusy), trzy- lub czterokrotnie próbował też iboga (substancja uzyskiwana z korzeni afrykańskiego krzewu). Doświadczenia z iboga opisywane są jako połączenie LSD i ketaminy, tyle że trwające prawie całą dobę.

Za każdym razem Sauvage podchodził do spotkania z aya z lekkimi obawami. Wiedział, że czekają go nie tylko przyjemności. Czasami były to wymioty, czasami po prostu ból, innym razem zaś wspomnienia traumatycznych przeżyć, wydobyte głęboko z ciała. Ale był też głęboko poruszony procesem, który zantropomorfizował sobie jako wrażliwą kobietę. "Ona (ayahuasca) doskonale wie, ile możesz znieść, ale ma gdzieś to, co ty sam sądzisz na temat swoich granic. Możesz sobie powiedzieć, że trzy godziny ponownego przeżywania dramatycznych doświadczeń to już wystarczy i że teraz pora zasnąć, a ona i tak pokaże ci fi gę i dalej będzie cię dręczyć".

Mimo to Sauvage wciąż wraca do ceremonii, bo czuje, że to właśnie ayahuasca pozwoliła mu po raz pierwszy poczuć się dobrze we własnej skórze. "Przeszedłem długą drogę od ponuraka z ciężką depresją, przez ponuraka ze skłonnościami do depresji, aż do stanu, w którym czuję się OK, czuję, że się znam i częściej cieszę się życiem niż nie. Krótko mówiąc – to zadziałało".

Uzdrowić ducha

Ceremonie ayahuaski są niezwykle popularne w tzw. środowisku w Stanach. Wszyscy o tym mówią, a historie są przeróżne. Asystentka znanej supermodelki wspomina, jak musiała trzymać wiaderko wymiotującej szefowej. Narkoman, który uwolnił się od nałogu po 12-dniowej sesji z ayahuaską w Temple of the Way of the Light, "ośrodku uzdrawiania roślinami leczniczymi" w Peru. CEO, który zmienił strategię biznesową firmy po komercyjnej ceremonii dla biznesmenów.

Chris Hunter, współtwórca alkoholowego energy drinka Four Loko, tak opisuje swoją zmianę w "California Sunday Magazine": "Dosłownie zobaczyłem świat oczyma innych ludzi – mojej żony, ojca, mamy – i to spojrzenie nałożyło się na postrzeganie biznesu". Wkrótce przerzucił się z siejącego chaos na uniwersyteckich kampusach Four Loko na produkcję zdrowych napojów proteinowych.

W Europie ayahuasca też jest coraz bardziej popularna. Kłopot w tym, że status prawny ceremonii jest wątpliwy. W większości krajów rośliny używane do sporządzania cudownego naparu znajdują się na liście substancji zakazanych. Uczestnictwo jest też drogie – koszt to około 200 funtów, 350 euro czy – jak w przypadku Polaków oferujących duchową podróż w Czechach – 1250 zł. Drogo i niezbyt legalnie, ale niewykluczone, że tak jak LSD w latach 60. czy MDMA w latach 90., tak obecne czasy będą kiedyś nazywane epoką ayahuaski

REKLAMA

Jak działa ayahuasca?

Rosnąca popularność ayahuaski nie oznacza jednak, że stanie się ona kiedyś – podobnie jak ecstasy – narkotykiem czysto rekreacyjnym. Jej zażywanie nie sprzyja zabawie, przynajmniej nie takiej, do jakiej przywykliśmy w klubie. Co więcej, badania prowadzone w Brazylii i Hiszpanii sugerują, że w tym tajemniczym napoju kryje się spory potencjał terapeutyczny.

Uczeni liczą, że okaże się pomocny w leczeniu uzależnień, PTSD, depresji, nerwic lękowych i powszechnego w XXI wieku zmęczenia i zniechęcenia. Zdaniem Bena de Loenena z International Center for Ethnobotanical Education, Research and Science (ICEERS), ludzie sięgają po ayahuaskę, ponieważ "przytłaczają ich codzienne wyzwania albo nie potrafią sobie poradzić z kłopotami w pracy czy w życiu osobistym".

Czasami po prostu gubią gdzieś sens życia, czy jakkolwiek nazwać sytuacje, gdy nie wiesz, co ze sobą zrobić i po co żyć. Łatwo jest drwić z tych problemów i wrzucić entuzjastów ayahuaski do jednego worka z nawiedzonymi zwolennikami przytulania drzew, płaskoziemcami czy po prostu ćpunami. Jednak ludzie, którzy zdecydowali się zaryzykować, zdają się nie mieć wątpliwości, że to działa.

Alexandra Roxo, trener personalny, która wielokrotnie korzystała z dobrodziejstw ayahuaski, ujmuje to tak: "Na imprezach można sięgnąć po MDMA czy nawet LSD, ale to tylko rodzaj rozrywki. Z ayahuaską jest zupełnie inaczej. Przez kilka godzin praktycznie nie możesz się ruszyć. To jak 10 lat psychoterapii za jednym posiedzeniem". Davida Fullera, doświadczonego reportera i filmowca, założyciela stowarzyszenia Rebel Wisdom, do ayahuaski również przyciągnęła jej moc uzdrawiająca. "Podobało mi się, że ceremoniom towarzyszy powaga. Ludzie nie przychodzą tam się zabawić. Oni przychodzą w nadziei na iluminację, na oświecenie".

Najlepsi szamani, zdaniem Davida, przypominają raczej terapeutów niż guru. Oczywiście jest też wielu szarlatanów, z czego dziennikarz doskonale zdaje sobie sprawę. "Miałem kiedyś okazję zetknąć się z peruwiańskim szamanem. I to, co mówił, było bardzo konkretne. Nie było mowy o żadnych duchach czy demonach, bardziej przypominało to właśnie psychologię. »Czy zauważyłeś, że może to mieć związek z Twoją matką?«" – pytał. I tak dalej. Wygląda na to, że ayahuasca pomaga wydobyć problemy ukryte w podświadomości".

Jak to zbadać?

Dr Will Lawn, psychofarmakolog z University College London, który nadzorował badania wpływu zażywania ayahuaski na sampoczucie, odwiedził także União do Vegetal – kościół w Brazylii, w którym napój wykorzystuje się do leczenia alkoholików (brazylijski rząd eksperymentuje z terapią zatwardziałych przestępców za pomocą ayahuaski).

(Sprawdź: Narkotyki od zawsze budziły emocje. Oto 9 popularnych faktów i mitów na ich temat.)

"Wszystkie te substancje: ayahuasca, LSD, psylocyby czy ketamina mają ogromny potencjał – mówi uczony. – Mogą np. okazać się doskonałą alternatywą klasycznych psychotropów w leczeniu depresji. Głównie dzięki temu, że zmieniają perspektywę widzenia świata, dodając porcję pozytywnego myślenia". Na poziomie molekularnym – wyjaśnia dr Lawn – ayahuasca niewiele różni się od LSD czy psylocybiny: aktywnego składnika magicznych grzybków. 

REKLAMA

REKLAMA

"Na pierwszy rzut oka ayahuasca wygląda na silniejszą substancję. I jej działanie fizyczne jest faktycznie silniejsze: na przykład powoduje wymioty. Jednak pod względem psychologicznym różni się niewiele: wszystko zależy od dawki. Duża dawka LSD zadziała silniej niż mała dawka ayahuaski. Ale ogromne znaczenie mają też okoliczności. Jeśli w trakcie ceremonii usłyszysz, że ta substancja wywoła konkretny, specyficzny efekt, możesz się właśnie tego efektu spodziewać".

Każdy doświadczony psychonauta potwierdzi, że w przypadku halucynogenów okoliczności są kluczowe. Jeśli weźmiesz MDMA podczas imprezy, będziesz się całą noc dobrze bawił w tańcu, będziesz przytulał znajomych i nieznajomych. Jeśli łyknąłbyś tabsa w szpitalu – efekt może być diametralnie różny. Dlatego właśnie nie można oddzielić siły działania ayahuaski od rytuałów towarzyszących jej zażyciu.

Psycholog, dr José Carlos Bouso, zajmujący się naukowo substancjami halucynogennymi, mówi: "Z punktu widzenia neurofarmakologii działanie ayahuaski prawdopodobnie usprawnia połączenia między obszarami mózgu, które zwykle nie są połączone. Ta zmiana, zwłaszcza wzmocniona dodatkowo rytuałem, prowadzi do tego, że silniej odczuwamy przynależność do wspólnoty". W relacjach tych, którzy próbowali, ten element poczucia wspólnoty występuje bardzo często. Takie działanie da się wyjaśnić naukowo.

"W pewnym uproszczeniu: halucynogeny odrywają cię od codziennych zadań i problemów – wyjaśnia dr Lawn. – Jeśli oderwiesz się od świata wystarczająco daleko, odczujesz coś w rodzaju »rozpuszczenia ego«: przestajesz być odrębnym sobą i stajesz się jedynie częścią wszystkiego".

W relacjach uczestników często znaleźć też można opowieści o wydobyciu na wierzch głęboko ukrytych bolesnych wspomnień, czasami nawet traum przeżytych przez przodków. Kwestia dziedziczenia pamięci traumatycznych przeżyć jest jednak dyskusyjna i wciąż czeka na wyjaśnienie. Tymczasem nauka próbuje ustalić, co tak naprawdę dzieje się w mózgu po zażyciu aya.

Wg raportu ICEERS ayahuasca aktywuje w mózgu ośrodki tzw. pamięci epizodycznej. Badania sugerują także, że terapeutyczna moc ayahuaski może tkwić w zdolności do tzw. decentracji – ta umiejętność nie tylko pozwala nam oderwać się od własnego, subiektywnego punktu widzenia, ale zwiększa też zdolność empatii.

Nierozwiązana zagadka

Jedyne, co wiemy na pewno, to to, że wiemy niewiele. Dr Lawn podchodzi sceptycznie do doniesień, że ayahuasca jest cudownym lekiem na problemy psychiczne. Ale wygląda też na to, że nie stanowi zagrożenia.

(Zobacz też: Działka zdrowia? Wszystko wskazuje na to, że halucynogeny już niebawem znajdą zastosowanie w medycynie. Oto aktualny stan badań.)

"Dobrą wiadomością jest też to, że badanej przez nas grupie ogólne samopoczucie użytkowników ayahuaski było lepsze niż w grupach kontrolnych (w tym przypadku użytkowników innych substancji halucynogennych). Oczywiście korelacja to jeszcze nie związek przyczynowo- -skutkowy, ale wiemy przynajmniej, że aya nie pogarsza nastroju. Najwyższy czas na randomizowane badania kliniczne, które sprawdziłoby, co potrafi ten narkotyk. To mogłoby zmienić życie wielu ludzi" – mówi dr Lawn.

Niestety, randomizowane, podwójnie zaślepione badanie kliniczne (złoty standard badań medycznych) substancji psychoaktywnych to niezwykle trudne przedsięwzięcie. Wymagałoby zaangażowania firm farmaceutycznych, zapewnienia odpowiednich przestrzeni, wielu lekarzy i pokonania oporów przed badaniami narkotyku. Przeprowadzenie takich badań wymaga woli i... ogromnych pieniędzy.

Zważywszy jednak na fakt, że ayahuasca jest bardzo popularna wśród nowych technokratycznych elit finansowych, pojawia się całkiem realna szansa, że środki na jej solidne przebadanie w końcu się jednak znajdą. Z rekrutacją ochotników na darmowe ceremonie raczej nie powinno być problemu.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij