[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.5

Alkohol - jak pić go z głową? Męskie reguły zabawy z procentami

Wiemy z ankiety, że tylko 0,5% naszych czytelników nie pije w ogóle. A skoro już pijecie, to pomożemy Wam wyznaczyć granicę, po której przekroczeniu alkohol nie daje już nic oprócz kaca i zwiększonego ryzyka zrobienia sobie krzywdy.

alkohol Shutterstock.com
Alkohol to trucizna. Ale, jak mawiał Paracelsus, wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. To tylko kwestia dawki. Wino, wódka czy piwo nie zrobią Ci krzywdy, jeśli będziesz pamiętał, że wypijając pierwszy kieliszek czy kufel, wchodzisz na drogę, która przez poprawiony humor, króla parkietu, najdowcipniejszego w stadzie prowadzi do agresji, problemów z prawem, czasem szpitala, a w skrajnych przypadkach nawet do grobu. Jeśli jednak nauczysz się rozpoznawać, gdzie pora zawracać, alkohol nie zrobi Ci większej krzywdy. Przynajmniej nie na krótką metę. My dajemy Ci mapę, Ty kierujesz swoim życiem.

0,3–0,5‰ - Jest dobrze

1 piwo, 2 kieliszki wódki

Już po jednym piwku jesteś rozluźniony, łatwiej Cię rozśmieszyć, śmiejesz się chętniej i łatwiej Ci mówisz w obcym języku. Jeśli piłeś na pusty żołądek, mogą pojawić się nieznaczne zaburzenia równowagi i koordynacji wzrokowo-ruchowej. Wszystko jest jeszcze pod kontrolą i do tego momentu, o ile nie wsiądziesz za kółko, praktycznie nic Ci nie grozi.

Teraz

Zjedz burgera. Węglowodany i tłuszcz spowolnią wchłanianie alkoholu. Nie jedz nic słonego, bo będzie Ci się bardziej chciało pić.

ZOBACZ TEŻ: Jak przyrządzać drinki, które nie tylko "kopią" ale są też smaczne.

Do 0,7‰ - Euforia

2 piwa, 4 kieliszki

Wszystko, co powyżej, a dodatkowo lekkie zaburzenia widzenia – kobiety, na które wcześniej nie zwróciłbyś najmniejszej uwagi, zaczynają przyciągać Twój wzrok. Anglosasi mają na to nawet określenie – nazywają to piwnymi okularami (beer googles). Spada poziom samokrytycyzmu – wydaje Ci się, że jesteś większy, mądrzejszy i dowcipniejszy niż w rzeczywistości. Na szczęście nie ma jeszcze w Tobie zwiększonej agresji.

Podwójnie na szczęście, bo właśnie zaburzenia sprawności ruchowej stają się powoli zauważalne. Osłabia się też refleks – jeszcze nie masz problemów ze złapaniem zsuwającej się za stołu szklaneczki, ale w warunkach laboratoryjnych opóźnienie reakcji jest już do wykrycia. Jeśli więc ścigasz się z kumplami w samochodówkę, polewaj im, ale sam pij powoli – zwiększysz szanse na zwycięstwo.

Teraz

Najlepiej byłoby przestać przynajmniej na godzinkę.

REKLAMA

REKLAMA

Do 2‰ - Grubo

4 piwa, 8 kieliszków

Między dwoma a czterema piwami jest spora różnica. Oczywiście, jeśli nie pijesz jak spragniony wielbłąd, część alkoholu zdążysz już zneutralizować, więc konkretne dawki w przeliczeniu na promile traktuj jako wartości przybliżone. Ale gdybyś wypił duszkiem te dwa litry piwa, efekty byłyby już wyraźne. Zaburzenia równowagi i koordynacji ręka – oko są zauważalne już nawet dla Ciebie.

Od tego momentu jesteś też bardziej narażony na pobicie. Koordynacja już nie ta, co jeszcze godzinę temu, refleks wyraźnie osłabiony, a pewność siebie wciąż duża. Na dodatek obniża Ci się tolerancja i robisz się drażliwy. Bardzo łatwo dać się sprowokować w tym stanie. Rośnie też pobudzenie seksualne, więc dziewczyny przyciągają Cię jak światło ćmę. Nadal masz na nosie piwne okulary. Przyspiesza tętno i rośnie ciśnienie krwi, więc robisz się czerwony na twarzy.

Teraz

Wypij coś niealkoholowego. Sok owocowy albo warzywny będzie akurat. Uzupełnisz cukier i minerały.

ZOBACZ TEŻ: Jak uniknąć kaca

Do 3‰ - Kończymy

7 piw, 11 kieliszków

Zainteresowanie dziewczynami nadal podwyższone, samoocena w okolicach wysokości przelotowej Dreamlinera, ale Twoja atrakcyjność towarzyska spada na łeb na szyję. Zaczynasz mówić bełkotliwie, trudno Ci skończyć myśl, robisz się zwyczajnie nudny. Na szczęście organizm sam już wie, że to stan, w którym nawet Paracelsus nie miałby wątpliwości, czy jest zatruty, czy nie zaczyna się powoli wyłączać.

Masz spowolnione ruchy, zaczynasz ziewać i robisz się senny. To ostatni moment, żeby znaleźć przytulny kącik i ułożyć się do snu albo dzwonić po taksówkę. Ryzyko, że zaśniesz, jest spore, na szczęście jeszcze raczej nie masz nudności, więc kierowca dowiezie Cię do domu, a nie wyrzuci w najbliższej zatoczce autobusowej. Zachowaj ostrożność, bo na tym etapie masz też zaburzenia czucia – możesz się skaleczyć i nawet tego nie poczuć.

Teraz

Wracaj do domu. Lepiej już nie będzie.

(Zobacz: Alkohol, czyli 45% niemocy)

REKLAMA

Do 4‰ - Stupor

9 piw, 15 kieliszków

Właśnie przekroczyłeś granicę względnego bezpieczeństwa. Prawdopodobnie śpisz tam, gdzie ostatnio stałeś. Ciśnienie krwi spada, ciało się ochładza, następuje zanik odruchów fizjologicznych. Jeśli teraz dopadną Cię mdłości, ryzyko, że zadławisz się własnymi wymiocinami i przeniesiesz się na drugą stronę jak Jimi Hendrix czy Jim Morrison, jest spore.

Jeśli masz jeszcze resztki świadomości, połóż się na boku – w razie wymiotów nie udusisz się. Stan, w którym teraz się znajdujesz, jest bliski śpiączki. Jeżeli śpisz na ulicy, w parku albo w korytarzu klubu, okraść może Cię nawet dziesięciolatek. Jeśli znajdzie Cię w takim stanie policja albo straż miejska, wylądujesz na izbie wytrzeźwień, co w mroźną noc może ocalić Ci życie, ale nie jest ani przyjemne ani tanie – kosztuje tyle co nie najgorszy hotel.

Teraz

Sam już sobie nie poradzisz, jeśli więc w ogóle jeszcze potrafisz wybrać numer, dzwoń po kumpli. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Odsiecz nie nadchodzi? Znajdź ciepłe i zadaszone miejsce, póki jeszcze w ogóle jesteś w stanie się przemieszczać.

Powyżej 4,5‰ - Śpiączka

10 piw, pół litra na głowę

U przeciętnego mężczyzny poziom alkoholu we krwi powyżej 4 promili oznacza głęboką śpiączkę, zaburzenia układu oddechowego i układu krążenia. Przeciętny facet, pijący okazjonalnie, a nie zawodowo, po przekroczeniu 4,5 promila może umrzeć. Wprawdzie czasami docierają do nas informacje o ludziach, którzy z 8 promilami próbowali jeszcze jechać samochodem albo rowerem, ale to zjawiska tak rzadkie, jak krowa o dwóch głowach. Akurat tego rekordu nie próbuj pobić.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij