3 rzeczy, które nas zabijają

Kondycja zdrowotna Polaków nie jest najlepsza. Jest dużo lepiej niż 20 lat temu, ale dalej mamy jeszcze sporo do zrobienia. Zobacz, co niszczy nasze zdrowie najbardziej, i co można zrobić, żebyśmy żyli dłużej i w lepszej formie.

Nałogi Shutterstock.com

Polacy niestety są w czołówce europejskich społeczeństw, które borykają się z problemami zdrowotnymi i chorobami cywilizacyjnymi. Jesteśmy narodem sercowców i cukrzyków, dziesiątkowanym przez nowotwory. Często sami na nasze kiepskie zdrowie „pracujemy” fatalnym stylem życia: brakiem aktywności fizycznej i skłonnością do używek. Z okazji 74. rocznicy Światowego Dnia Zdrowia, który w tym roku odbywa się pod hasłem „Nasza Planeta, Nasze Zdrowie”, przedstawiamy 3 największych wrogów zdrowia Polek i Polaków.

Na początku roku Ministerstwo Zdrowia opublikowało dokument, w którym prześwietla głównych wrogów naszego zdrowia. Dzięki takiej „mapie potrzeb zdrowotnych” wiemy dobrze, co nas zabija. Zaskoczeń nie ma: papierosy i alkohol, śmieciowe jedzenie i słodzone napoje, oraz niska, a często praktycznie zerowa aktywność fizyczna.

Jeśli nie zaczniemy systemowej walki o nasze zdrowie (zarówno zdrowie przysłowiowego Kowaskiego, jak i polskie zdrowie publiczne), to według prognoz Instytutu Pomiarów i Oceny Zdrowia (Institute for Health Metrics and Evaluation, IHME) do końca tego stulecia będzie nas o ponad połowę mniej. Populacja Polski skurczy się z obecnych blisko 38 mln – do nieco ponad 15 mln. Co zatem nas truje i zabija – i z czym musimy walczyć?

REKLAMA

Papierosy

O ile na początku lat ’90 codzienne palenie deklarowało ponad 40 proc. polskiego społeczeństwa, o tyle dziś jest o niebo lepiej. Pali około 24 proc. z nas. Ale to, że jest „lepiej”, nie znaczy wcale, że już jest dobrze. Bo walka z paleniem idzie nam kiepsko. W ostatnich 10 latach – nie idzie w ogóle. Nie tylko nie stoimy w miejscu, ale wręcz się cofamy. W trakcie pandemii paliliśmy więcej. W styczniu i w lutym tego roku Polki i Polacy wtłoczyli do płuc dym z ponad 734 mln sztuk papierosów więcej niż w tych samych miesiącach ubiegłego roku. Sprzedaż papierosów wzrosła u nas o 11%. W odróżnieniu od wszystkich innych towarów, papierosy nie zdrożały w zasadzie w ogóle. Awansowały za to do listy 5 największych czynników ryzyka zdrowotnego wśród Polek we wspomnianej „mapie potrzeb zdrowotnych” ministerstwa.

Każdego dnia po paczkę „fajek” sięga blisko 7,6 miliona Polaków. Prawie drugie tyle, bo 14 milionów, to tzw. palacze bierni, którzy sami papierosów wprawdzie nie palą, ale i tak wdychają dym papierosowy, bo ktoś pali obok nich. Ta używka zbiera u nas potężne żniwo. Dym papierosowy co roku przyczynia się do śmierci blisko 81 tys. z nas. Do płuc czynnych i biernych palaczy trafia 7 tysięcy związków chemicznych, które powstają, gdy papieros spala się na popiół. Spośród tych tysięcy związków - jak już udało się ustalić - około 70 powoduje raka.

Dym papierosowy zwiększa ryzyko zachorowania na 30 różnych typów nowotworów. Dlatego jedynym rozsądnym wyjściem jest po prostu rzucić papierosy. Ale i z tym u nas krucho, bo poradni rzucania palenia jest – nomen omen – jak na lekarstwo. Szacuje się, że korzysta z nich garstka palaczy (około 800 osób rocznie). Mimo że tyle się mówi o walce z paleniem, to pod względem możliwości leczenia uzależnienia od palenia jest jeszcze dużo do zrobienia.

Z zazdrością możemy tylko patrzeć, jak dobrze z papierosami radzą sobie inni. Wielka Brytania, Szwecja, Norwegia, ale też – sięgając za ocean – USA, Japonia czy Nowa Zelandia – wszystkie te kraje mają strategie na zgaszenie papierosów. Ich ministerstwa zdrowia mówią przede wszystkim o potrzebie wyrzucenia papierosów poza nawias społeczeństwa i wychowaniu pokolenia „wolnego od dymu papierosowego”. Rządy tych państw rządy walczą więc z papierosami pragmatycznie, oferując wiele rodzajów pomocy w rzucaniu palenia. Jedną z takich pragmatycznych strategii jest tzw. redukcja szkód, czyli zastępowanie papierosów mniej szkodliwymi używkami, jeśli palacze nie są w stanie całkowicie zrezygnować z nikotyny. E-papierosy, podgrzewacze tytoniu, snus, czy woreczki nikotynowe – choć to nadal używki – są wykorzystywane do walki z dużo groźniejszym przeciwnikiem, jakim jest papieros.Naśladują wprawdzie samo palenie, ale są mniej toksyczne od papierosa. Właśnie dlatego, że nie wdycha się w nich dymu, a więc nie ma w nich produktów procesów spalania.

Czy to rozwiązanie idealne? Oczywiście nie, bo nikt nie twierdzi, że produkty zastępujące papierosy są nieszkodliwe. Ale zdrowy rozsądek podpowiada, że lepiej jest osiągnąć choćby małą poprawę niż wyznaczyć sobie ambitny lecz nieosiągalny cel.  Zamiast od razu wrzucać palacza na głęboką wodę („rzuć palenie albo umieraj!”), stawia się na stopniowe zmiany w jego nawyku, chcąc najpierw zniechęcić go do używki najgroźniejszej dla jego zdrowia (papierosa) i ograniczyć przez to szkodliwość samego nałogu. A potem rozprawić się z tą używką, którą wybrał jako zamiennik papierosa. Co ciekawe, o potrzebie rozwijania programów stopniowego wyprowadzania polskich palaczy z nałogu papierosowego mówią też środowiska medyczne w Polsce, ale ich siła przebicia póki co jest niewielka.

Alkohol

Wiadomo. Polacy nie stronią od alkoholu. W ubiegłym roku Polki i Polacy wydali na alkohol ponad 40 miliardów złotych. Według badań CBOS ponad połowa z nas (56 %) deklaruje, że pije alkohol okazjonalnie, a co dwunasty (8 proc.) przyznaje się do częstszego zaglądania do kieliszka. Jak podaje GUS, około 4,7 mln dorosłych w Polsce (12 proc. populacji) pije alkohol do 4 dni w tygodniu. Jak z kolei donosi raport OECD, statystyczny Polak wypija rocznie 11,0 litra czystego alkoholu na głowę. To mniej więcej dwie i pół butelki wina tygodniowo. Co trzeci z nas (35 proc.) upija się do nieprzytomności co najmniej raz w miesiącu. Znacznie więcej piją mężczyźni: to 18,4 litra czystego alkoholu na głowę rocznie. W przypadku kobiet przelicznik wynosi 5,6 litra na głowę.
Złym znakiem jest też to, że wg danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA), aż 23% kobiet sięga po alkohol również będąc w ciąży, co ma zły wpływ na stan zdrowia przyszłego dziecka. Gdy jesteś w ciąży, nie pij więc w ogóle, nawet pół kieliszka wina.

Od lat spada u nas natomiast spożycie piwa. Według danych PARPA w 2020 r. na głowę statystycznego Polaka przypadało 93,6 litra złocistego trunku – to najniższa wartość od 10 lat. Sprzedaż piwa szoruje dziś po dnie i jej obecny poziom jest najniższy od co najmniej dekady. Zamiast po piwo, Polacy wolą dzisiaj sięgać po zdecydowanie mocniejsze trunki (z wódką na czele), topiąc w niej swoje codzienne zmartwienia i smutki. A tych smutków przybyło nam zwłaszcza w pandemii. W ub. roku wyraźnie wzrosła nadumieralność z powodu zaburzeń psychicznych. W dużej mierze zalicza się ją na konto... nadmiernego spożycia alkoholu.

PARPA podaje, że nawet co piąty pijący Polak (18,6 proc.) przekracza umiar i spożywa alkohol w szkodliwej ilości, ryzykownej dla zdrowia i życia. Zgodnie z ministerialną „mapą potrzeb zdrowotnych”, spożywanie alkoholu jest dzisiaj szóstym największym czynnikiem ryzyka zdrowotnego naszego społeczeństwa, o największym wpływie na zmniejszenie długości lat życia przeżytych bez uszczerbku na zdrowiu. Ustępuje ono paleniu papierosów, wysokiemu ciśnieniu krwi, wysokiemu indeksowi BMI, ryzykom żywieniowym i wysokiemu stężeniu glukozy.

Na szczęście państwowa służba zdrowia jest nieco lepiej przygotowana do wsparcia osób, które chcą się uwolnić od nałogu alkoholowego. W Polsce jest kilkaset poradni terapii uzależnienia od alkoholu i dziesiątki oddziałów szpitalnych, w których leczy się alkoholików. Liczba prywatnych gabinetów psychologicznych nie sposób policzyć. Jest się więc gdzie leczyć, trzeba tylko wykonać pierwszy krok, a właściwie dwa kroki – po pierwsze, uświadomić sobie, że masz problem (przeczytaj koniecznie ten artykuł), po drugie - poszukać pomocy specjalistów. 

W przypadku stwierdzonej choroby alkoholowej sytuacja jest o tyle trudniejsza niż z fajkami, że nie ma półśrodków - jedyną szansą na ratunek jest całkowite odstawienie. Jednak jeśli nie jesteś alkoholikiem, tylko po prostu nie stronisz od alkoholu i nie potrafisz z niego zrezygnować, żeby zminimalizować szkody stosuj taką prostą zasadę, opartą na sprawności twojej prywatnej oczyszczalni: Wątroba potrafi jednorazowo zneutralizować ok. 80 gramów czystego alkoholu, czyli mniej więcej cztery kieliszki wódki lub cztery piwa. Staraj się nie przekraczać tej dawki. Tyle wystarczy, żeby wprowadzić się w stan rauszu, ale nie zniszczyć sobie wątroby i następnego poranka. Jeśli już zdarza Ci się upijać, pamiętaj o co najmniej 3 dniach abstynencji między jedną imprezą a drugą – Twoja wątroba musi mieć czas na zregenerowanie się. 

Śmieciowe żarcie

Śmieciowe jedzenie zgodnie z „mapą potrzeb zdrowotnych” Ministerstwa Zdrowia, jest wprawdzie czwartym co do wielkości czynnikiem ryzyka zdrowotnego w polskim społeczeństwie, ale jeśli wziąć pod uwagę jedynie czynniki behawioralne, szybko awansuje na mocne drugie miejsce, tuż po paleniu tytoniu.

Zgodnie ze wspomnianą mapą, najmniej zdrowo odżywiają się mieszkańcy 5 województw: opolskiego, śląskiego, łódzkiego, świętokrzyskiego i dolnośląskiego. W tych rejonach Polski ryzyko jest bardzo wysokie w porównaniu z pozostałymi częściami naszego kraju. Co istotne, dokładnie te same 5 województw dominuje również w trzech innych grupach ryzyk zdrowotnych: w tej związanej z niską aktywnością fizyczną, w tej związanej z wysokim wskaźnikiem masy ciała (BMI) i w tej związanej z wysokim poziomem cholesterolu...

To co jemy ma oczywiście wpływ na to, jak się czujemy. Zgodnie z danymi World Cancer Research Fund (WCRF), przywiązywanie większej uwagi do diety i tego, co ląduje na naszym talerzu, pozwoliłoby zmniejszyć ryzyko zachorowania na wiele rodzajów nowotworów. Jak bardzo? Korzystne zmiany w naszej diecie i zdrowe nawyki żywieniowe według WCRF pozwoliłyby zapobiec ryzyku zachorowania na 75% przypadków raka żołądka, 75% przypadków raka okrężnicy i – co może zaskakiwać – nawet około 50% przypadków nowotworów piersi.

Pamiętaj, że zdrowe odżywianie to wcale nie jest drastyczna dieta i nakładanie sobie listka sałaty na pusty talerz. Zdrowa dieta powinna się opierać na produktach niskoprzetworzonych i dobrej jakości. Nie chodzi o zielone znaczki BIO lub EKO na każdym opakowaniu. Pierwsza zasada dobrej diety brzmi: na zakupach w sklepie spożywczym szukaj produktów, które mają jak najkrótszy skład. 

Czytanie etykiet produktów to okazja do poprawienia stanu zdrowia i zaoszczędzenia sporych pieniędzy. Przykład? W jogurcie naturalnym szukamy mleka (lub mleka pasteryzowanego) i żywych kultur bakterii. Czego tam nie chcemy? Mleka w proszku, cukru i innych dodatków smakowych , które podbijają kaloryczność. Smak świetnie podkręcimy sobie sami, na przykład owocami. 

Uważaj na kalorie. Jeśli chcesz jeść zdrowo, dobrze jest ustalić, jakie jest Twoje zapotrzebowanie kaloryczne, a następnie uwzględniać je podczas posiłków. Pamiętaj, że jemy m.in. właśnie po to, żeby dostarczyć organizmowi kalorii, czyli energii do życia. Drastyczne ograniczenie kalorii może być równie niebezpieczne jak przesadna ich ilość. Na mapie potrzeb zdrowotnych, w zakładce z czynnikami ryzyka całkiem wyraźnie zaznaczono również niedożywienie!

W największym skrócie: zdrowa dieta to dieta urozmaicona, zawierająca odpowiednie ilości białka, węglowodanów, tłuszczu i błonnika. Jeśli nie jesz mięsa lub jesteś weganką, dalej możesz się zdrowo odżywiać, pamiętaj jednak, że ograniczenia w spożywanych produktach zmuszają do uważniejszego dobierania składników, bo unikając produktów pochodzenia zwierzęcego bardzo łatwo wpaść w pułapkę nadmiaru węglowodanów. Trzeba też zadbać o mikroelementy.

No i najważniejsze - zdrowe jedzenie, czyli oparte na niskoprzetworzonych produktach nie wymaga wyrzeczeń - jest pyszne. Trzeba je tylko odpowiednio przyrządzić. Jedzenie, oprócz kalorii, witamin i minerałów powinno nam przecież dostarczać również przyjemności. Bo bez przyjemności w życiu po co w ogóle dłużej żyć?


Źródła:
https://mpz.mz.gov.pl/
https://www.politykazdrowotna.com/51342,produkty-zastepcze-dla-papierosow-czy-pozwalaja-na-zmniejszenie-szkod-wywolywanych-przez-nalogowy-nikotynizm
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7014072/
https://www.oecd-ilibrary.org/sites/33f1adad-en/index.html?itemId=/content/component/33f1adad-en
https://www.parpa.pl/index.php/ciaza-bez-alkoholu/badania
https://www.parpa.pl/index.php/lecznictwo-odwykowe/system-lecznictwa-odwykowego

 

REKLAMA