[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Życie na Marsie. Symulacje na pustyniach Omanu

Jeśli ziszczą się plany NASA, przedstawiciele naszego gatunku przespacerują się po Marsie w ciągu najbliższych dwudziestu lat. Aby mieć pewność, że ludzkie ciała i umysły są już na to gotowe, specjaliści od lat przeprowadzają symulacje w najbardziej jałowych obszarach naszej planety. Tak wygląda izolacja w miejscu, gdzie życie jest skazane na porażkę.

mars Shutterstock.com
Piaski krainy Dhofar – dumy Omanu – są na swój sposób piękne.

Kojące pustkowie ma w sobie coś hollywoodzkiego. Brudne skały i piach rozciągają się aż po horyzont. Gdzieniegdzie przebijają się wysady solne. Latem temperatury w tej okolicy nierzadko szybują powyżej 50ºC, a potężny wiatr bez problemu tworzy oślepiające burze piaskowe. Gdyby nie obłoki nad nami, miałbym problem z przekonaniem samego siebie, że nadal jesteśmy na Ziemi.

W swoich odczuciach nie jestem odosobniony: w lutym przybyła tu duża grupa astronautów amatorów, którzy postawili sobie ambitny cel. Właśnie tutaj przygotowują się do postawienia stopy na Czerwonej Planecie. Prawie 46 lat minęło od dnia, gdy ostatni astronauta z Apollo powrócił z misji na Księżycu. To chyba faktycznie najwyższa pora, aby ludzkość znowu wytypowała dzielnych przedstawicieli i wysłała ich do nowych światów. NASA ogłosiła już plany załogowej misji na Marsa – podróż ma odbyć się około 2035 roku.

SpaceX Elona Muska (jedna z wielu firm, które pracują obecnie nad tym samym projektem) chce dotrzeć na Marsa do roku 2025. Podróż międzyplanetarna to na ten moment już nie marzenie i wizja sci-fi, a konkretny zamiar z datą w niedalekiej przyszłości. Nie oznacza to jednak, że wyprawa nie będzie ogromnym wyzwaniem. Dotarcie do powierzchni Księżyca zajęło Apollo 11 trzy dni. Dotarcie do oddalonego od nas o około 225 000 000 km Marsa może zająć dziewięć miesięcy.

"To największa podróż, jakiej kiedykolwiek mieliśmy zamiar się podjąć – mówi Gernot Grömer, dyrektor Austriackiego Forum Kosmicznego. – Odległość między Ziemią a Marsem to 1000-krotność odległości między Ziemią a Księżycem. To pokazuje, z jak złożonym projektem mamy tu do czynienia".

Jeśli astronauci zdołają wylądować na powierzchni, czeka na nich ogrom wyzwań: atmosfera zbyt cienka, by oddychać, arcyniskie temperatury, toksyczna gleba, śmiertelne burze i promieniowanie kosmiczne. Następnie czeka ich ważny wybór. Zakładając, że jakimś cudem udało im się przewieźć wystarczającą ilość paliwa na lot powrotny, będą musieli zdecydować, czy chcą natychmiast wrócić, czy poczekać 18 miesięcy, aż Mars i Ziemia wrócą do zasięgu.

REKLAMA

REKLAMA

mars Shutterstock.com
Austriackie Forum Kosmiczne (OeWF) jest jedną z kilku organizacji (istnieje również NASA, Europejska Agencja Kosmiczna – ESA i rosyjski Roskosmos), które przygotowują się do podróży w celu eksploracji wszechświata, używając "analogów" – symulacji przeprowadzanych na Ziemi. Od czerwonych kraterów wulkanu Mauna Loa na Hawajach po mroźną Antarktydą i głębokie wody archipelagu Florida Keys.

Naukowcy poszukują ekstremalnych środowisk na całym świecie, aby zdobyć odpowiedzi na pytania dotyczące długotrwałego pobytu na Marsie. Jak rozszerzona izolacja wpłynie na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne? Co będziemy jeść? Co, jeśli coś pójdzie nie tak? "W skrócie: szukamy problemów" – wyjaśnia Grömer, weteran z 12 symulacjami na koncie. Był już na lodowcach, w kopalniach i na pustyniach.

"To małe szczegóły odpowiadają za wielkie katastrofy. Niezależnie od tego, czy to filtr wody pęka, nie masz części zamiennej, czy śluza nie chce się zamknąć. Żadna katastrofa nie dzieje się bez przyczyny. To zawsze owoc ludzkiego błędu" – dodaje Grömer.

Gotowi na wszystko

W lutym ekipa OeWF przybyła do Dhofaru na Amadee-18 – najnowszy ziemski odpowiednik Marsa. Wedle wcześniejszych ustaleń misja miała trwać cztery tygodnie. W tym czasie sześciu astronautów będzie żyć i pracować na stacji Kepler: 2,4-tonowym nadmuchiwanym środowisku, w którym mieści się laboratorium, pomieszczenia mieszkalne i... siłownia.

Wyjście na zewnątrz wymaga przejścia przez śluzę powietrzną w skafandrze kosmicznym. Komunikacja z bazą w Innsbrucku została celowo opóźniona o 10 minut – tak by odwzorować czas potrzebny na podróż sygnału radiowego w przestrzeni kosmicznej. Podobnie jak astronauci NASA, kandydaci do analogów OeWF przechodzą rygorystyczny proces selekcji. Kandydaci są oceniani pod kątem ich zdolności umysłowych i umiejętności radzenia sobie z presją. Kluczowe jest również zdrowie i forma fizyczna. Nie ma limitu wieku: NASA wysyła na misje nawet astronautów po pięćdziesiątce.

Po prostu potrzebujesz "nieco wyższego poziomu sprawności niż przeciętny człowiek". To słowa Rochelle Velho, głównego lekarza na Amadee-18. "Patrzymy na sprawność, wydolność sercowo- -naczyniową i elektrokardiogramy. Sprawdzamy granice" – mówi. Ustalenie norm jest kluczowe, ponieważ niska grawitacja szybko spowoduje atrofię (zanik) mięśni. "Mars ma jedną trzecią ziemskiego przyciągania grawitacyjnego, więc mięśnie i kości nie muszą mierzyć się z takimi samymi obciążeniami" – tłumaczy Velho.

Badania NASA wykazały, że spędzanie czasu w zerowej grawitacji zmniejsza gęstość mineralną kości "ze zdrowego 25-latka do dziadka po osiemdziesiątce". Aby złagodzić ten negatywny wpływ, astronauci na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) ćwiczą dwie godziny dziennie: korzystają ze specjalnie zaprojektowanych bieżni, rowerków i maszyn do treningu oporowego. Na Marsie prawdopodobnie przyjmowaliby jeszcze bisfosfoniany – leki stosowane w leczeniu osteoporozy. Każdemu astronaucie w Omanie rozpisano inny plan treningowy. Każdy jednak składa się z dwóch części: treningu siłowego i kardio o niskiej intensywności.

Każdy ma również swoją dietę prosto od specjalistów z Uniwersytetu Nauk Stosowanych w Linzu. "Marsjanie" potrzebują doskonale zbilansowanej diety, aby uzupełnić niedobory i dostarczyć organizmowi wystarczającą ilość białka i kalorii do utrzymania masy mięśniowej. Podczas prawdziwej misji ich jedzenie byłoby w większości liofilizowane, a suplementy witaminowe (podstawą są witaminy D i K) stanowiłyby warunek konieczny.

W Omanie załodze zezwolono na świeże produkty, w tym warzywa hodowane na hydroponicznej farmie. (Większość scenariuszy związanych z życiem na Marsie zakłada hodowlę żywności). W symulacji Amadee-18 drużyna składała się z pięciu mężczyzn i kobiety, w sumie sześciu narodowości. Załoga obejmowała ratownika medycznego, meteorologa i kontrolera lotu Columbus, laboratorium naukowego będącego częścią ISS. 8 lutego wszyscy weszli na stację Kepler, przeszli kontrolę końcową i zamknęli za sobą śluzę.

(Zobacz: Jak pokonać samotność? Istnieje jeden sprawdzony sposób)

REKLAMA

mars Shutterstock.com
Obca ziemia

Czas załogi Amadee-18 został zaplanowany co do minuty. Astronauci otrzymali 19 misji, w tym testowanie dronów czy mapowanie i poszukiwanie wody. Te eksperymenty wymagały opuszczenia Keplera w symulowanych skafandrach kosmicznych OeWF. Kombinezony te zostały wykonane z kompozytu kevlaru pokrytego aluminium i ważą około 50 kg. Jego czujniki mierzą poziom tlenu i dwutlenku węgla, a także tętno oraz wilgotność. Kamery rejestrują każdy ruch noszącego.

Kask zawiera wyświetlacz, który przekazuje instrukcje, a astronauci mogą wydawać zdalne polecenia głosowe komputerowi pokładowemu. Wygląda na to, że zbroja Iron Mana to tylko kwestia czasu... Minusy? Założenie go zajmuje kilka godzin i wymaga pomocy pięciu osób. To w zasadzie mały statek kosmiczny, który nosisz na sobie. Każdy zawiera egzoszkielet, w którym taśmy oporowe naśladują siły, których doświadczają astronauci, nosząc w kosmosie prawdziwy kombinezon ciśnieniowy.

"Wyobraź sobie jogging w skafandrze do nurkowania. Z plecakiem i rękawicami narciarskimi" – opisuje z uśmiechem Iñigo Muñoz Elorza, astronauta Amadee-18, pracownik Europejskiego Centrum Astronautów w Kolonii. Jedyną rzeczą, której skafandry nie mają, jest dopływ tlenu. Zamiast tego, aby umożliwić noszącemu oddychanie, ich wentylatory wdmuchują do środka powietrze z zewnątrz.

"Ciężko schłodzić się w Omanie – mówi Elorza. – Powietrze jest gorętsze niż temperatura ciała. To szybko daje się we znaki, zwłaszcza gdy masz na sobie kombinezon ważący 50 kg". Podczas swojej pierwszej misji poza stacją Elorza musiał zmierzyć się z wirem pyłowym, zjawiskiem na Marsie (i na pustyniach Omanu) powszechnym.

"Nie wpadłem w panikę. Myślałem tylko o procedurach" – opowiada. Jeśli ktokolwiek zastanawia się jeszcze, czy symulacja jest realistyczna, niech czyta teraz uważniej. "Gdy opuszczasz bezpieczną przystań, wszystko się rozmywa. Słyszysz tylko szum wentylacji i trzaskanie radia. Pokonujesz w kombinezonie kilkanaście metrów i nagle czujesz, że zostałeś zupełnie sam" – realistycznie opowiada Elorza.

REKLAMA

REKLAMA

mars Shutterstock.com
Mamy problem

W tak skomplikowanym przedsięwzięciu właściwie wszystko może pójść nie tak. Kwestią kluczową jest jednak stworzenie zespołu, który z tymi przeciwnościami da sobie radę. "Szukamy ludzi, którzy wzajemnie się uzupełniają. Dobrze mieć osobę, która jest empatyczna i wrażliwa: będzie można z nią porozmawiać. Potrzebujemy człowieka, który jest odporny na stres i odważny. Chodzi o zgrany zespół i mieszankę różnych charakterów – wyjaśnia psycholog Tajana Lucic, która również pracowała przy Amadee-18. – Izolacja od rodziny i przyjaciół to ogromne wyzwanie. Staramy się stworzyć ekipę, która będzie współpracować, a po pracy będzie chciała skoczyć razem na piwo. Praca zespołowa jest w tym przypadku tak samo ważna, jak tlen".

Misja Amadee-18 przebiegła bez większych problemów. Po czterech tygodniach astronauci opuścili stację Kepler i wrócili do domu. OeWF analizuje zebrane przez nich dane. Na 2020 rok Grömer planuje już kolejną symulację. Biorąc pod uwagę wyzwania, wielu twierdziło, że umieszczanie ludzi na Marsie jest niewykonalne. Pojawiają się głosy, że tę misję powinny wykonać roboty.

"Przez długi czas uważaliśmy ludzkie ciało i ludzką psychikę za najsłabsze ogniwa. Nie zgadzam się. Żaden robot nie ma takiej zdolności adaptacji, jak wyjątkowi ludzie pracujący w zespole – mówi Grömer. – Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które dysponuje technologią, która może nas zabrać na Marsa. Byłoby wielkim marnotrawstwem, gdybyśmy tego nie spróbowali".

Jego marzenia mogą się spełnić szybciej, niż nam się wszystkim wydawało. Na początku 2018 r. SpaceX wyprodukował nową rakietę, która jest w stanie zabrać ludzi na Marsa. Do wyścigu dołączyły także Chiny. Niezależnie od tego, kto pierwszy postawi stopę na Czerwonej Planecie, będzie to wydarzenie, które zmieni wszystko. I wszystko wskazuje na to, że będziemy tego świadkami.

(Zobacz też: Z Marsem może być ciężko, ale na naszej planecie też jest sporo do zobaczenia. Oto 50 męskich przygód, które warto przeżyć.)

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij