[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Red Bull Rampage - zawody podwyższonego ryzyka

W stanie Utah w USA rozgrywane są najtrudniejsze i najbardziej prestiżowe zawody freeride’owe na świecie. Zwycięzcą jest każdy zawodnik, który w jednym kawałku zamelduje się na mecie.

Red Bull Rampage Garth Milan/Red Bull Content Pool
Surowe, skaliste góry pustynnego stanu Utah już od 18 lat są areną, na której stopniowo przesuwana jest bariera tego, co w zjeździe na rowerze uznaje się za możliwe. Zawodnicy zsuwają się po niemal pionowych ścianach, skaczą z gigantycznych skał albo przez górskie kaniony, nierzadko wykonując przy tym skomplikowane ewolucje akrobatyczne.

"To najważniejsze zawody w rowerowym freeridzie, jedyna tego typu impreza na świecie. Tam każdy próbuje przekroczyć granicę, przez co triki, które w jednym roku mogą dać zwycięstwo, w kolejnym okazują się zaledwie przeciętne" – mówi Szymon Godziek, jedyny Polak, który dwukrotnie wystartował w tej imprezie.

Do ekskluzywnego grona zawodników, którzy biorą udział w Red Bull Rampage, można dostać się dwiema drogami: albo zająć miejsce w pierwszej dziesiątce, co gwarantuje start w następnym roku, albo dostać dziką kartę, którą przyznaje sędziowskie grono złożone z legend freeride’u w uznaniu osiągnięć zawodnika. W ten właśnie sposób do Utah trafił Szymon Godziek. Rampage jest rozgrywany w unikatowej formule – trasa przejazdu nie jest wyznaczana przez organizatorów.

Oni oddają całą górę do dyspozycji zawodnikom, którzy sami muszą dostrzec między skałami ścieżkę, po której chcą zjechać i zaplanować, jakie ewolucje wykonają po drodze. Efekt jest taki, że każdy przejazd jest wyjątkowy. Sędziowie oceniają to, jak bardzo nowatorska i niebezpieczna była trasa, a także jak trudne triki i skoki udało się na niej wykonać. Liczy się także coś, co określa się angielskim terminem "general impression", a najbliższym polskim odpowiednikiem będzie po prostu: stylówa.

REKLAMA

REKLAMA

Red Bull Rampage Peter Morning/Red Bull Content Pool
Bez błędu

"Najbardziej niebezpieczny jest bardzo stromy górny odcinek przejazdu. Często poruszamy się tam po wąziutkich ścieżkach, po bokach których rozciąga się przepaść" – Godziek opisuje trasę tonem tak spokojnym, jakby opowiadał o przejażdżce po bułki do sklepu. Jednak kiedy dopytuję go o strach, otwarcie mówi, że wszyscy zawodnicy się boją. W takich warunkach nie da się tego uniknąć. Widać to szczególnie po skupionych twarzach na odprawie przed startem. Nie ma tam dowcipkowania, wszyscy są maksymalnie skoncentrowani.

Za chwilę zaczną przejazd, w którym będą musieli znaleźć właściwą proporcję między kalkulacją a pójściem na żywioł. Na szczęście to wszystko są najwyższej klasy sportowcy, a nie jeźdźcy bez głowy, niepotrafiący okiełznać skłonności do ryzyka. Świadczy o tym zadziwiająco mała, jak na skalę niebezpieczeństwa, ilość urazów. "Mimo tego, że dość często dochodzi do upadków – sam mam kilka na koncie – raczej wychodzimy z nich obronną ręką. Kojarzę tylko jedną poważną kontuzję, kiedy jeden z chłopaków złamał kręgosłup" – opowiada Godziek.

Budowniczowie

Wszyscy zawodnicy pojawiają się w Utah na długo przed imprezą. Dawniej niektóre przeszkody, na przykład wielkie drewniane skocznie, budował organizator, ale w obecnej formule całą trasę trzeba przygotować sobie na własną rękę. Pracuje się w trzyosobowych zespołach. Na stokach góry zawodnicy pojawiają się o świcie, gdy pustynny wiatr smaga zbocza lodowatymi podmuchami. Szybko jednak przegania go słońce i resztę dnia budowniczowie zmagają się z upałem.

"Najpierw po prostu wspinamy się po zboczach i wypatrujemy miejsc, w których chcemy zjechać. Żeby to było możliwe, w niektórych punktach trzeba wykopać kawałek trasy, skuć trochę skały kilofami, ułożyć jakąś konstrukcję z worków z piaskiem czy zlać wodą lądowanie, aby je zagęścić i utwardzić" – mówi Godziek.

W poprzednich latach zawodnicy musieli wodę nosić sami; od tego roku mocno ułatwiono im życie, podprowadzając ją na górę w wężach. Ale i tak nie ma lekko, ponieważ żeby potrenować na każdej z przeszkód, muszą na własnych plecach wielokrotnie targać rower o masie około 17 kg.

Sprawdź też: Wakacje pełne adrenaliny - gdzie pojechać w tym roku?


REKLAMA

Red Bull Rampage Paris Gore/Red Bull Content Pool
Tylko doświadczenie

Są na trasie miejsca, w których – jak mówi Szymon – trzeba wyłączyć myślenie. Inaczej nie da się chyba rzucić na rowerze w przepaść, gdy z punktu wybicia zupełnie nie widać lądowania. Wiadomo tylko, że jest gdzieś tam w dole, ale trzeba mieć idealnie dobraną prędkość, aby w nie trafić. Kilka kilometrów na godzinę za mało i nie da się do niego dolecieć. Kilka za dużo i koła dotkną ziemi za ostrym kątem, umożliwiającym bezpieczne lądowanie. Jak dobrać tę właściwą szybkość? Przecież zawodnicy nie mogą robić tego metodą prób i błędów.

"Wszyscy mamy zbierane latami doświadczenie, które pozwala nam szacować ją na oko" – opisuje Godziek. Czynnikiem, który może sporo namieszać w tych kalkulacjach, jest – podobnie jak w skokach narciarskich – wiatr. Jeśli w czasie zawodów mocno wieje, riderzy czekają, aż podmuchy ustaną. Jeśli wiatr się nie poddaje, odpuszczają najbardziej niebezpieczne triki.

"W końcu większość z nas ma rodziny i zanim ruszy w górę, całuje swoją kobietę i dziecko" – Godziek uświadamia mi presję, jaka musi ciążyć na nim i jego kolegach. Kwestia doboru ochraniaczy jest indywidualna: niektórzy startują w specjalnych zbrojach, inni, ruszając w dół, mają na sobie wyłącznie kask.

"Ja zakładam oprócz niego jeszcze ochraniacze na kolana. Nie lubię mieć na sobie więcej sprzętu, bo trochę ogranicza on ruchy. Poza tym nie ma co ukrywać, że liczy się też stylówa" – uśmiecha się Godziek. Do tej pory okazywało się, że to właściwy wybór, bo omijały go kontuzje. Trzymamy kciuki, żeby tej jesieni, podczas kolejnej edycji Rampage, było podobnie.

Szymon Godziek

Jeden z najlepszych na świecie zawodników w slopestyle’u (dyscyplina polegająca na wykonywaniu ewolucji na specjalnie przygotowanym torze). Z sukcesami startuje też w zawodach freeride’owych (11. i 8. na Red Bull Rampage).

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij