[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.5

Nie tylko Alpy, czyli operacja Pireneje

Szukasz dobrej miejscówki, by poszaleć na nartach lub desce? Możesz już przestać i zacząć organizować wyjazd w Pireneje. Redaktor MH przetestował dla Was 200 km tras w regionie Grandvalira w Andorze, największej stacji zimowej w Europie poza Alpami.

fot. Grandvalira - grandvalira.com
Andora kojarzy się Polakom najczęściej z bezcłowymi zakupami w drodze do Hiszpanii, ale nie z jazdą na nartach i snowboardzie. Tymczasem okazuje się, że w tym niewielkim państewku znajduje się największa europejska stacja narciarska poza Alpami. I to tylko 3 godziny jady samochodem od plaż Barcelony! Przetestowaliśmy na własnej skórze ośrodek sportów zimowych Grandvalira i podjęliśmy wyzwanie przejechania jego 200 km tras.

Dalej, ale szybciej

Andora leży znacznie dalej niż najbliższe Polsce alpejskie stacje narciarskie w Austrii, ale dzięki rozwojowi tanich linii lotniczych nie trzeba tłuc się autem 2 dni przez całą Europę. Lecę z Katowic liniami Wizzair do Barcelony. Po 2,5 godzinach lotu jestem już w na lotnisku w stolicy Katalonii. Z lotniska zabiera naszą ekipę bus. Wzdłuż drogi rosną palmy, słońce przygrzewa. Wiosna! "I my mamy zaraz po przejechaniu 180 km jeździć na nartach?" - śmiejemy się z resztą narciarskiej ekipy.

Od granicy Andory zaczynają się jednak wąskie, górskie drogi. Pireneje nie są tak strzeliste i majestatyczne jak Alpy, ale oczywiście z dolin tego minipaństwa szczyty wyglądają monumentalnie, malowniczo i dostojnie. Mijamy stolicę, czyli miasteczko Andorra la Vella wciśnięte między góry na wysokości 1000 m n.p.m. Kierowca mówi, że mieszka tu około 22 tys. ludzi, ale rodowici Andorczycy to tylko 30% populacji, reszta to Hiszpanie i Francuzi.

Dojeżdżamy do miejscowości Soldeu. "A hotel?" - pytamy po polsku i czekamy na reakcję kierowcy. "Oto Ahotels" - odpowiada jak echo kierowca po katalońsku, niezrażony naszymi uśmiechami pod nosem. Jakości hotelu Ahotels niczego nie można zarzucić. Nowoczesny, górski obiekt. Zresztą to cecha noclegów w całej Andorze. Baza hotelowa jest na wysokim poziomie i trudno znaleźć miejsce o przeciętnym standardzie, czyli także w bardzo niskiej cenie. Dla jednych będzie to wada, dla innych zaleta.

Z drugiej jednak strony zaoszczędziliśmy trochę na kosztach podróży. Ale nie przyjechałem tu wylegiwać się i zajmować rachunkami, tylko zbadać miejscowe stoki, co najmniej tak dokładnie, jak doktor House bada swojego pacjenta.

10 minut do nieba

Do gondoli mamy 100 metrów i kiedy tylko rusza, wszystkich ogarnia radosne podniecenie. Wszyscy są doświadczonymi narciarzami lub snowboardzistami, w wielu miejscówkach stoki znamy jak własną kieszeń, ale jeszcze nikt z nas nie jeździł w Pirenejach!

Gondola w 10 minut wywozi nas na 2250 m, gdzie znajduje się schronisko Espiolets. Stąd można ruszyć w prawo do El Tarter, w lewo do Grau Roig lub wyżej na Tosa de la Llosada na wysokości 2560 m. To z tego miejsca można wybrać najwięcej wariantów zjazdu. Towarzyszy nam licencjonowany przewodnik, który wita nas swojskim "Ahoj!". Janek okazuje się Słowakiem, obywatelem Europy, ale na stałe mieszka i pracuje właśnie w Andorze.

1 2 3
STRONA 1 z 3

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij