[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Freeride: sport zimowy dla lubiących adrenalinę

Jazda poza trasami daje poczucie niczym nieskrępowanej wolności i dostarcza wrażeń, których nie da się z niczym porównać. Na stokach Południowego Tyrolu przekonał się o tym redaktor MH, który postanowił sprawdzić, jak z freeridem poradzi sobie średniozaawansowany narciarz.

Kto raz zjedzie z twardej, przygotowanej przez ratraki trasy w dziewiczo świeży, miękki puch, już nigdy nie będzie chciał wrócić na zwykłe narciarskie stoki. (fot. B. Stefanov 2010/shutterstock.com)
Już sam wjazd do Solda/Sulden robi wrażenie. Nad miejscowością góruje dumnie mierzący 3905 metrów Otrler - najwyższy szczyt Wschodnich Alp. Hotele i pensjonaty położone są prawie 2000 m n.p.m. Tu jeden z domów i muzeów górskich ma himalaista Reinhold Messner, a na letnie wakacje przyjeżdża kanclerz Niemiec Angela Merkel. Ale mimo obecności Bardzo Ważnych Osób nie czuć snobizmu, a sprowadzone z Himalajów jaki leniwie przeżuwające siano, nadają swojskości tej górskiej stacji narciarskiej.

Lekcja rozsądku

Potężna kolej gondolowa dowozi nas do głównego śnieżnego areału w Soldzie. Sypie śnieg. W gronie zaprawionych w jeździe poza trasami narciarzy czuję się trochę nieswojo. Dotychczas szlifowałem przez kilka lat przygotowane stoki, a tu będzie trzeba z nich zjechać. To będzie mój debiut. Śnieg sypie co raz mocniej. Wjeżdżamy czteroosobowym wyciągiem kanapowym na 3250 m, ale ekipa nie decyduje się zjechać z trasy mimo dużej ilości świeżego śniegu. Jest zbyt niebezpiecznie. Widoczność spada do zaledwie kilku metrów.

REKLAMA

Nie pomagają nawet rozjaśniające gogle. Narty gładko suną po świeżym śniegu, ale ubity stok pod wciąż cienką warstwą puchu daje tylko namiastkę jazdy freeride. Po kilku zjazdach w totalnej zadymce zatrzymujemy się w drewnianej knajpce o nazwie Madritsh. Sprawdzamy prognozę pogody i okazuje się, że jutro ma być piękne słońce. Trudno w to uwierzyć, patrząc na zamieć za oknem. Lekcja na dziś: freerider musi wiedzieć, kiedy nie można ruszyć poza trasy.

W ramach poznawania okolicy wieczorem trafiamy do Messner Mountain Museum, które znany himalaista poświęcił tematyce lodu i śniegu. Dominują obrazy, ale można zobaczyć także sprzęt, który pierwszy zdobywca Korony Himalajów miał ze sobą podczas wyprawy na biegun. Niestety, gospodarza i fundatora muzeum nie było. Podobno przyjeżdża do swojego domu w Soldzie, żeby pojeździć na nartach biegowych, albo powspinać się z synem u stóp Ortlera. Za to były jaki, które Messner sprowadził kilkanaście lat temu z Tybetu. W knajpie o nazwie Yak&Yeti, można nawet spróbować potraw z mięsa tego górskiego przeżuwacza.

Dojenie żyrafy

Rano przecieram oczy ze zdumienia. Błękitne niebo, a na balkonie hotelu Sporthotel Paradise leży METR świeżego śniegu. Będzie freeride! "Mamy szczęście, bo średnio raz na 3 lata zdarzają się takie warunki jak dziś, czyli kiedy po nocnej śnieżycy następnego dnia wychodzi słońce, zagrożenie lawinowe jest niewielkie, a warunki do freeride'u są idealne" - mówi Tomek Kurdziel, redaktor naczelny magazynu "Niezależny Test Narciarski" i doświadczony freerider.

1 2 3
STRONA 1 z 3

Komentarze

 (4)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij