REKLAMA

Igrzyska zimowe na własnej skórze

Łatwo krytykować sportowców, kiedy siedzi się na kanapie. Ale spróbowałbyś zrobić to, co oni... My spróbowaliśmy. Trzech redaktorów MH sprawdziło, jak trudno wybić się z progu, trafić do tarczy po szaleńczym biegu i pędzić lodową rynną z prędkością 100 km/h.

Jacek Heliasz - heliasz.com
Skoki narciarskie, bobsleje, biathlon - trzy wyzwania, którym przed igrzyskami stawili czoła redaktorzy MH (fot. Jacek Heliasz - heliasz.com)
Wszyscy Polacy przed telewizorem i u cioci na imieninach znają się świetnie na polityce, piłce nożnej, no i są ekspertami od sportów zimowych. Tak im się przynajmniej wydaje. Łatwo się krytykuje Małysza i chłopaków z kadry olimpijskiej, siedząc w miękkim fotelu czy z kumplami w barze. Nawet jeśli przyjmiemy ryzykowną tezę, że piłkę każdy kiedyś kopał, to ze skokami już gorzej. I nie chodzi tu o skoki w bok. To samo z biathlonem, nie mówiąc już o bobslejach.

REKLAMA

Redaktorzy Men's Health - Adam Furyk, Paweł Kempa i Marek Dudziński - przekonali się na własnej skórze, że te trzy dyscypliny, w których trzymamy kciuki za naszych olimpijczyków, to nie bułka z masłem ani też bułka z bananem.

Wniebowzięci, czyli jak oddać dwa równe skoki

Dosyć wymądrzania się na temat skoków narciarskich. Ktoś może powiedzieć: jak jesteście takimi kozakami, to skoczcie sami. No, więc skoczyliśmy - relacjonuje Paweł Kempa.

Umówiliśmy się z Janem Szturcem, wujkiem Adama Małysza, w Wiśle Łabajowie, gdzie mieliśmy spróbować zmierzyć się z małą skocznią. Nasz Men's Health Team dotarł na miejsce w czasie treningu Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Wisły i Szczyrku. Zaraz po treningu miał skakać mistrz Adam, który po powrocie z Turnieju Czterech Skoczni postanowił pod okiem wujka szukać formy przed olimpiadą.

Wniebowzięci, czyli jak oddać dwa równe skoki

Idziemy w górę skoczni. Stanęliśmy w okolicach progu. Stąd najlepiej widać, jak niesamowitą prędkość osiągają chłopcy w momencie odbicia. Słychać było tylko syk nart mknących w lodowych rynnach, potem zawodnik zaczynał ciąć powietrze i wydawał przy tym dźwięk niczym skrzydła jakiegoś ptaszyska.

"Tu nie możecie skakać, to skocznia dla zaawansowanych - musimy wybudować dla was specjalną skocznię terenową" - mówił do nas Jan Szturc w przerwie między komentowaniem przez krótkofalówkę skoków chłopców.

OK, rozumiemy, to dla nas za wysokie progi, choć nasz fotograf nalega, żebyśmy spróbowali. "Nie, nie panowie - uspokaja trener Szturc - połamiecie się!"

I tu do akcji wkroczył pan Bronisław Porembski, trener najmłodszych skoczków: "Panowie, zapraszam was do Szczyrku na skocznię Beskidek."

1 2 3 ... 8
STRONA 1 z 8

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA