Dach Arktyki zdobyty!

Niedźwiedzie polarne, szczeliny lodowe, walka z nieprzewidywalną pogodą - tak wyglądała pierwsza polska wyprawa na Gunnbjorns Fjeld. HiFlyer Polar Ice Expedition 2008 pod dowództwem Marka Kamińskiego i Leszka Cichego rzuciła wyzwanie najwyższemu szczytowi Arktyki.

Tomasz Walkiewicz
Szczyt Gunnbjorns Fjeld (na drugim planie) po raz pierwszy został zdobyty 16 sierpnia 1936 roku przez Wagera i Coultardsa, członków brytyjsko-duńskiej ekspedycji. Jednak teren wokół najwyższego szczytu Grenlandii dokładnie przebadano dopiero w 2004 roku. (fot. Tomasz Walkiewicz - lodowagora.pl)

Grenlandia wita nas surowym klimatem, niezwykle przejrzystym powietrzem i niekończącą się przestrzenią. Człowiek czuje się tutaj jak na innej planecie, na której leży śnieg oraz ... Gunnbjorns Fjeld, który zamierzamy zdobyć. Flora i fauna w tym miejscu praktycznie nie istnieje, no może poza niedźwiedziami polarnymi, które podobno widywano w tych rejonach. Jedynym "przyjacielem" wszechobecnego śniegu są skały wystające znad lodowych czap. Otaczająca pustka nie przeraża, ale wzbudza respekt.

Góry Watkinsa na Grenlandii, to coś nietypowego i jedynego w swoim rodzaju. Wierzchołki w kształcie piramid i wciśnięte w nie lodowce tworzą niezwykłą harmonię. Z samolotu góry te wyglądają jak wijące się korzenie drzew. Pięciu śmiałków obserwuje ten surowy teren: Leszek Cichy, Marek Kamiński, Mirosław Polowiec, Ryszard Rusinek i Tomasz Walkiewicz. Naszym celem jest zdobycie najwyższego szczytu, potocznie zwanego Lodową Górą.

Po 10 godzinach marszu, 150 metrów przed szczytem, pogoda całkowicie się załamała. Niewiele brakowało, by stała się najgorsza rzecz, jaką można sobie wyobrazić.

Góra pokazuje lodowe zęby 

Największą niewiadomą wyprawy było to, czy my w ogóle odlecimy na Grenlandię. Liczyliśmy na szczęście, że wstrzelimy się w okno pogodowe i będziemy mogli wylecieć z Islandii w rejon Gór Watkinsa. Dzień wcześniej były gęste mgły, dlatego tym bardziej nerwowo czekaliśmy na decyzję pilota. Nareszcie po półtoragodzinnym czekaniu Islandczyk ogłosił: "Na niebie nie ma chmur, warunki pogodowe są dobre, możemy ruszać".  

Po 3 godzinach lotu dostrzegliśmy rysy lądu. Góry stały się coraz bardziej wyraźne, aż w końcu zobaczyliśmy nasz cel - Gunnbjorn Fjeld - najwyższy szczyt Arktyki. Lądujemy na lodowcu bez problemów. Po krótkim rozpoznaniu terenu rozbijamy obóz i robimy pierwszy posiłek, po czym ruszamy na krótki trekking. Drugi dzień wygląda podobnie. Podziwianie krajobrazów, "wchłanianie" otaczającego piękna, setki zdjęć i przygotowywanie się do ataku szczytowego.

Trzeciego dnia wyprawy, po odpoczynku i nadrobieniu zaległości we śnie, wyruszyliśmy na szczyt. Pogoda była dobra, jednak na niebie pojawiało się coraz więcej chmur i zaczął wiać silny wiatr. Leszek Cichy, kierownik wyprawy, nieomylny w przewidywaniu pogody, stwierdził, że daje nam 30% szans na powodzenie.

Nie mylił się. Po 10 godzinach marszu, 150 metrów przed szczytem, pogoda całkowicie się załamała. Zupełny brak widoczności i silny wiatr, który zasypał ślady, bardzo utrudnił powrót i znalezienie na- miotów. Mieliśmy wielkie szczęście. Sytuację tę doskonale przedstawiają słowa Marka Kamińskiego: "Cieszymy się, że żyjemy. Niewiele brakowało, by stała się najgorsza rzecz, jaką można sobie wyobrazić".

1 2 3
STRONA 1 z 3
Zobacz również:
WYBRANE DLA CIEBIE

WYZWANIA

Kraj Ustecki – Brama do Czech

Z pewnością wiedziałeś, że nasi południowi sąsiedzi mają pyszne piwo, wspaniałą kuchnię i pięknie zachowane miasta jak Praga, Pilzno czy Brno. Stawiamy jednak dolary przeciw orzechom, że wiedziałeś dużo mniej o Litomierzycach, Kadaniu, Cieplicach i całym Kraju Usteckim. A szkoda, bo to niezwykle piękny rejon Czech, bardzo blisko granic z Polską, który po prostu czeka na odkrycie. 

FITNESS

Kajakiem po Wiśle - Pętla Żuławska

W trzy dni przepłynąłem kajakiem 160 km. A dokładnie 161 kilometrów i 180 metrów. Na wodzie spędziłem łącznie 23 godziny 41 minut i 38 sekund. Spaliłem w tym czasie 12 tysięcy 619 kcal, płynąc z maksymalną prędkością 14,8 km/h oraz ze średnią z trzech dni 6,9 km/h. Nie wiem, ile razy zanurzyłem wiosło w wodzie. Wiem natomiast, że Wisła jest piękna, jej ujście do morza bywa zdradliwe, fala na Bałtyku to nie przelewki, a wiosłowanie pod prąd... cóż, na niecenzuralne słowa pozwolę sobie później.

WYPRAWY I PODRÓŻE

6 miejsc na aktywny wypoczynek w Polsce

Gdy pracujesz, ciagle goni Cię czas i często trudno znaleźć wolną godzinkę lub dwie na dobrą zabawę, przy której się porządnie spocisz. Ale urlop czy choćby wolny weekend to taki moment, kiedy znów możesz się bawić bez ograniczeń. Zobaczysz, wrócisz do pracy niby zmęczony, a jednak bardziej wypoczęty. 

CZAS WOLNY

Urlop z adrenaliną w Polsce - 4 świetne miejsca

Urlop wtedy będzie urlopem, gdy będzie przerwaniem ciągu rutynowych, podobnych do siebie dni. Wtedy umysł (i ciało) odpoczywają najbardziej. Zobacz, gdzie w Polsce można pojechać, żeby było zupełnie inaczej niż na co dzień. No chyba że pracujesz jako ratownik medyczny, wspinasz się na kominy albo jesteś kontrterrorystą.

REKLAMA