[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Cenzura Bohemian Rhapsody w Chinach. Co wycięto z filmu?

Sześć kluczowych scen i łącznie dwie minuty nagrania zniknęło z edytowanej, chińskiej wersji filmu.

Bohemian Rhapsody Photo by A Bailey/20th Century Fox/Kobal/REX/Shutterstock (9954150e) Gwilym Lee as Brian May, Rami Malek as Freddie Mercury, Joe Mazzello as John Deacon 'Bohemian Rhapsody' Film - 2018 A chronicle of the years leading up to Queen's legendary appearance at the Live Aid (1985) concert.
"Bohemian Rhapsody", oscarowy film opowiadający historię rockowego bandu wszech czasów, Queen i jego lidera, Freddiego Mercury’ego, wszedł do chińskich kin. A widzowie, szczególnie Ci znający biografię wokalisty, wyszli z seansów oniemieli. Okazało się, że cenzorzy wycieli wszystkie nawiązania do homoseksualizmu, drastycznie modyfikując wydźwięk całego filmu. Sześć kluczowych scen i łącznie dwie minuty nagrania zniknęło z edytowanej, chińskiej wersji filmu. "Były momenty, kiedy fabuła zupełnie traciła sens" – jeden z widzów powiedział po seansie telewizji ABC.

Wycięte sceny pokazują: zbliżenie na męskie krocze; pocałunek Freddiego z jego chłopakiem, Paulem Prenterem; rozmowę, podczas której wokalista przyznaje: "Myślę, że jestem biseksualny", na co ukochana odpowiada mu: "Nie, Freddie, jesteś gejem"; wyśmianie nowej fryzury poprzez określenie jej "gejowatą"; scenę wprowadzającą i pocałunek Mercury’ego z partnerem, Jimem Huttonem, uzasadniające obecność tej postaci w filmie.

Jednak najtrudniejsze do zaakceptowania przez widzów filmu i fanów Queen jest usunięcie sceny przywołującej kultowy na całym świecie teledysk do hitu “I Want To Break Free". W oryginalnej wersji obrazu widać przez chwilę cały zespół, z Freddiem na czele, przebrany za sprzątające drag queens. W "poprawionej" przez chińskich cenzorów wersji nie można tego zobaczyć. Teledysk jest wspomniany tylko w rozmowie z menadżerem, kiedy zespół dowiaduje się o zablokowaniu jego wyświetlania przez MTV.

Fakt, że film o tak ekstrawaganckim i krzykliwym homoseksualiście został w ogóle pokazany w chińskich kinach, został uznany za przełom. Jednak wyjście na światło dzienne tej koszmarnie okaleczonej przez cenzorów wersji jest jasnym dowodem, że w tym kraju nic się nie zmienia.

"Jeśli ktokolwiek uznaje wyświetlenie tego filmu w chińskich kinach za zwycięstwo wolności słowa, znaczy to, że świat zawsze będzie przymykał oko na autorytaryzm rządu, a prawa artystów i odbiorców sztuki nie będą w tym kraju przestrzegane. Nigdy. – powiedział CNN chiński aktywista środowisk LGBTQ, Fan Popo – Chińska władza chciała po prostu sprawić wrażenie postępowej. Ale to tylko powierzchowne wrażenie."

Dlaczego chińska cenzura tak bardzo uwzięła się na homoseksualistów? Fan Popo twierdzi, że wcale się specjalnie nie uwzięła: "Chińscy cenzorzy są raczej seksofobami niż homofobami. To po prostu najbardziej konserwatywni ludzie w całych Chinach. Prawdopodobnie dlatego wybrali sobie właśnie taki zawód".

Ta wyjątkowo nieudana edycja chińskich cenzorów nie jest jednak pierwszą wpadką, jeśli chodzi o montaż filmu (choć obraz dostał tegorocznego Oscara właśnie w tej kategorii). Wierni fani zespołu zarzucają twórcom liczne przekłamania i montażowe skróty, szczególnie wypominając im insynuację, jakoby grupa rozpadła się po podpisaniu przez Mercury’ego solowego kontraktu na 4 mln dolarów.

W rzeczywistości cały skład zespołu czuł się w 1983 roku wypalony – wszyscy potrzebowali przerwy po dekadzie ciągłego koncertowania. I choć chcieli trochę od siebie odpocząć, jeszcze w tym samym roku zaczęli pracę nad albumem "The Works", o którym nawet nie wspomina się w najnowszym filmie. Brakuje w nim też wzmianki o promującej płytę trasie koncertowej, która zakończyła się zaledwie osiem tygodni przed Live Aid. W oscarowym filmie zespół jednoczy się chwilę przed ogromnym koncertem Boba Geldofa, co dodaje obrazowi dramatyzmu, jednak rażąco mija się z prawdą. W rzeczywistości zespół był do występu świetnie przygotowany.

Sam montażysta, John Ottman, któremu powierzono zadanie złożenia filmu w całość po rezygnacji reżysera Bryana Singera przyznał, że żałuje niektórych decyzji dotyczących finałowych scen. "Kiedy znów to oglądam, mam ochotę założyć sobie worek na głowę… to nie jest moja estetyka – powiedział w niedawnym wywiadzie dla The Washington Post. - Jeśli kiedykolwiek pojawi się rozszerzona wersja filmu, przywrócę kilka scen".

REKLAMA

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij