[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.0

Męska moda na przestrzeni lat

Elegancja, która jeszcze do niedawna rządziła ulicami miast, dziś ustępuje miejsca nieco swobodniejszym formom. I dobrze, bo im mniej ograniczeń, tym lepiej. Warto jednak znać zasady klasyczne podstawy i wiedzieć, skąd się wzięły. Oto krótka podróż po historii stylu.  

Koniec epoki wiktoriańskiej

Umówmy się jednak, że nie będziemy wracać do czasów wzorzastych żupanów i kolorowych kontuszy. Zacznijmy od końcówki XIX wieku, a skoro tak to przenosimy się oczywiście do Wielkiej Brytanii - ówczesnego ogólnoświatowego imperium, które dyktowało warunki nie tylko w polityce, ale też w modzie. Styl brytyjskich dżentelmenów promieniował na cały nieomal świat.

To właśnie pod koniec XIX stulecia mężczyźni definitywnie pożegnali się z wiktoriańskim ubiorem, przynajmniej w codziennym wydaniu. Wielobarwność zeszła ze sceny dziejów, a w jej miejsce wkroczył ubiór bardziej jednorodny kolorystycznie. Ku uciesze i uldze większości mężczyzn. Zaczęto wówczas rezygnować z bufiastych koszul, rozłożystych mankietów, kamizelek o wyjątkowo wysokim kołnierzu, czy krawatów, których żaden współczesny facet nie potrafiłby zawiązać. 

Rozstano się również z frakami, tużurkami i surdutami, powoli wypieranymi przez bardziej użyteczne marynarki i płaszcze. To moment w historii mody, kiedy stroje straciły swój mocno historyczny charakter, zyskując za to na funkcjonalności. Nadal jednak pewnym standardem był wysoki kapelusz, który, uwaga, po zdjęciu z głowy pełnił funkcję... pojemnika na drobne przedmioty.

Idzie nowe

Od początku nowego wieku obserwujemy systematyczne skracanie wierzchniego okrycia oraz kapelusza. To właśnie na ten okres przypada początek kariery popularnego melonika. Bardzo charakterystycznym elementem ubioru ówczesnych mężczyzn był zaokrąglony kołnierzyk koszuli, który można było zdjąć. Był to dosyć praktyczny zabieg. W końcu kołnierzyki szybko się brudzą, a trzeba pamiętać, że każdy szanujący się dżentelmen był wówczas wyposażony w krawat lub muszkę. Znany ze współczesności zwyczaj rozpinania ostatniego guzika nikomu nie przyszedłby wtedy do głowy. 

W latach dwudziestych na modzie odbił się powojenny optymizm społeczeństwa. Do "cywila" przenikały również czysto militarne elementy ubioru, jak choćby legendarny dziś trencz. Pojawiły się nowe kolory, nakrycia głowy. Wysoki kapelusz (cylinder) trafił na stałe do szuflady z bardzo eleganckimi strojami, a męskie łysiny i czupryny coraz częściej zaczęły okrywać czapki. Czwarta dekada XX wieku to już wielka popularność kaszkietów i narodziny dobrze wszystkim znanych mokasynów. 

Wojna i po wojnie

Każdy historyk zgodzi się, że II Wojna Światowa zmieniła obraz całego świata. Atom, nowy porządek polityczny i...liberalizacja mody. Wielu ekspertów uważa, że wraz z końcem zmagań zbrojnych skończyła się również ostatnia prawdziwie elegancka epoka w dziejach męskiej mody. Pojawiły się nowe sposoby podróżowania, eksplodowała wręcz popularność wielu dyscyplin sportowych.

Do codziennego użytku weszły też stroje typowo robotnicze. Garnitury stały się dopasowane, a krawaty bardzo cienkie. Również popkultura i jej gwiazdy, napędzane rozwoje techniki i telewizji, dorzuciły swoje trzy grosze. Wszyscy przecież kojarzą skórzaną kurtkę, grzebień w kieszeni i rock’n’roll w duszy - tak wyglądały lata 50. Jamesowi Deanowi zawdzięczamy nieśmiertelne połączenie skórzanej kurtki z białym t-shirtem. To początek okresu dominacji funkcjonalności. I początek końca nakryć głowy jako obowiązkowego elementu garderoby. 

Wolność i swoboda

O ile w latach 60. jednym z największych modowych szaleństw było włączenie swetrów zamiast kamizelek do trzyczęściowego męskiego garnituru, o tyle kolejne dekady przyniosły prawdziwe rewolucje. Najpierw hipisi i ich dzwony rozmontowali całkowicie dotychczasowe reguły elegancji, a następnie John Travolta i spółka dzięki "Gorączce sobotniej nocy" tanecznym krokiem wyszli poza dotychczas obowiązujące ramy elegancji.

To czasy domowej roboty naszyjników, butów na platformie i odważnych kolorów. Lata 80. upłynęły pod znakiem ikon Hollywood jak Tom Cruise i jego aviatorki, oraz pojawiających się nowych nurtów muzycznych: Hip-Hopu, punk rocka i rocka. Powoli zaczęły rozwijać się subkultury i związane z nimi charakterystyczne elementy ubioru.

I tak wreszcie dochodzimy do epoki, którą większość dorosłych mężczyzn pamięta. Wesołe, kolorowe i muzyczne lata 90. to czas luźnych ubrań, flanelowych koszul i próba zdefiniowania siebie w kontrze do poprzednich dekad. Coraz mocniejsze oddziaływanie kultury masowej umocniło pozycję subkultur i modowych nisz. Królować zaczęło indywidualistyczne podejście do życia.

Czasy dzisiejsze...

...które ciężko jest jednoznacznie zaszufladkować. Z jednej strony projektanci i zwykli mężczyźni bardzo chętnie sięgają po dorobek przodków i ich spojrzenie na elegancję, z drugiej strony męski styl jeszcze mocniej podkreśla indywidualizm.

Całkowicie zdemontowano wszystkie reguły, wprowadzając niespotykane dotąd rozwiązania, przy jednoczesnym hołubieniu klasycznej elegancji. To przecież właśnie w dzisiejszych czasach stawia się pomniki trenczom, dyplomatkom, by za chwilę pozbawić garnitury towarzystwa skarpetek. 

Najlepszym przykładem takiego sięgania, całkiem zresztą udanego, w przeszłość, są kolekcje globalnych marek odzieżowych jak Reebok, który całkiem niedawno zachwycił świat nową linią MYT. Cała kolekcja poświęcona została  „młodym zdolnym” – indywidualistom, którzy umieją przekraczać standardowe myślenie i wiedzą jak wyrazić swoją kreatywność.

Propozycja Reeboka to symbol współczesnej mody, który powstał z myślą o indywidualnych potrzebach klienta. Nowe podejście do mody uwidacznia się też we wszechstronności - elementy kolekcji można dowolnie łączyć i miksować. Dresy, spodnie, legginsy, szorty i koszulki. Wszystko pasuje do wszystkiego. 

W którą stronę męska moda skręci w najbliższym czasie? To praktycznie niemożliwe do przewidzenia. Zapewne pojawią się nowe trendy, związane z ekologią i społeczną odpowiedzialnością biznesu. Nadal jednak za elitarne uchodzić będą klasyczne rozwiązania, jak dwurzędowy garnitur czy oksfordy. Być może zastosowanie znajdą nowe syntetyczne materiały. Tymczasem cieszmy się, że żyjemy w czasach, w których każdy może ubierać się, jak chce. I tego się trzymajmy. 

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij