Męska depilacja – test depilatora Braun Silk-expert Pro 5

Czy depilacja jest niemęska? Nie. Jest dokładnie tak samo męska jak golenie brzytwą. Jedyna różnica polega na tym, że pozbywasz się włosów w innych miejscach i korzystasz ze zdecydowanie bardziej zaawansowanych technologii. Testujemy depilator Braun IPL Silk-expert Pro 5 na własnej skórze.

Depilacja dla mężczyzn Max Pflegel / MPP

Testowaliśmy już wiele maszynek do golenia, trymerów, żyletek, nawet porównywaliśmy coś z brzytwą. Jednak depilatora IPL nie mieliśmy wcześniej w rękach. Jesteśmy w redakcji trochę jak kompania braci, więc już po krótkim śledztwie udało się ustalić, który z redaktorów ma włosy tam, gdzie mieć ich nie chce. Nieszczęśnik zgodził się na test jedynie pod warunkiem, że zachowa anonimowość, bo włosy na plecach to żaden powód do dumy. Oto jego relacja.

Raport z testu

Depilator to jeden z tych gadżetów, które recenzuje się trudno. Sam sprzęt wymaga raczej osobistej narracji, będąc z drugiej strony właśnie tym urządzeniem, o którym najchętniej mówiłoby się raczej bezosobowo. To proste, depilacja u mężczyzn nie jest tematem, który porusza się wśród kumpli przy piwie. To sprawa raczej osobista, na skali wstydliwości nie plasująca się może wysoko, ale zdecydowanie jednak należąca do sfery intymnej.

I to jest ten moment, w którym facet zaczyna zastanawiać się, dlaczego w sumie tak to właśnie wygląda. Dlaczego golenie się, trymowanie brody, a nawet skracanie włosów na klacie, brzuchu czy w okolicach intymnych od jakiegoś czasu nikogo już nie krępuje w rozmowie przy barze (zwłaszcza późno w nocy), ale na hasło "depilacja" wszyscy reagują ciszą. Wiem, co mówię, bo ostatnio wśród znajomych od tego słowa zacząłem właśnie rozmowę.

Na szczęście po nie tak długiej znowu chwili worek z pytaniami się rozwiązał, a ja odpowiadałem kumplom na wszystkie, najbardziej nawet krępujące pytania. Bo przecież jestem redaktorem MH; depilacja nie jest mi straszna.

Postaram się zrekonstruować clue tej rozmowy - niech to stanowi raport z testu. Cała sprawa jest o tyle prostsza, że nie występuję tu z imienia i nazwiska, choć po fryzurze i znakach szczególnych na plaży byście mnie rozpoznali.

Włosy na całym ciele

Zacznę więc od wyznania: mam włosy w zasadzie na całym ciele. Nie jest to może umaszczenie godne niedźwiedzia, natomiast jakieś tam futro pokrywa moje nogi, klatkę, brzuch, plecy, barki itd. A raczej pokrywało. Bo o ile włosy na nogach nie przeszkadzały mi nigdy, a klatkę i brzuch wystarczało zawsze regularnie trymować do kilku milimetrów, o tyle włosy na barkach, pojedyncze, ciemne i długie, oraz na plecach, podobne, choć to zależy od konkretnej pleców części, od dawna były moim utrapieniem. I ciąłem je na zero, gdy tylko po chwili nieuwagi znów pojawiały się stadnie, choć nikt ich o to nie prosił.

Włosy rosną mi nie tylko tam, gdzie bym sobie życzył.

Trudny dostęp

Z tymi włosami na barkach człowiek jeszcze jakoś sobie poradzi. Z plecami jest już gorzej, bo nawet trymery na cudacznych wysięgnikach nie gwarantują, że każdy obszar pleców skróci się dokładnie. Co skutkuje najczęściej dziwacznym irokezem, przyciągającym wzrok na basenie czy plaży. To z kolei oznacza, że żeby sprawę załatwić porządnie, potrzebny jest udział osób trzecich. Trochę krępująca sprawa, gdy jest się na przykład akurat singlem. Trochę mniej, gdy ma się kochającą dziewczynę albo przyjaciela, z którym przeszło się tyle, że trymowanie pleców to przy tym żadna nadzwyczajna sprawa. Problem polega na tym, że on wraca. Czyli miłość czy przyjaźń wystawiane są na próbę stosunkowo często - i wiadomo, że kiedyś cierpliwość może się skończyć.

REKLAMA

Po tym długim wstępie przejdźmy do sedna. Z włosami na plecach można się rozprawić. Może nie pojedynczym strzałem, ale kilkoma już tak.

Nie ma chyba prostszego w użyciu urządzenia niż depilator IPL Braun Silk-expert Pro 5. Wystarczy podłączyć go do prądu, przyłożyć końcówkę do ciała, nacisnąć guzik i - bye, bye, niechciane włosy. Tyle w skrócie. A teraz rozwinę.

Przede wszystkim, zanim przystąpi się do depilacji, włosów na ciele należy pozbyć się mechanicznie. I jest to pierwsze zdziwienie dla kogoś, kto z takim urządzeniem nie miał wcześniej do czynienia. Należy więc tę część ciała, z której owłosienia chce się pozbyć na stałe, ogolić. Sprawa raczej prosta, każdy facet po podstawówce sobie poradzi. Następnie podłącza się depilator do prądu, przykłada go do ciała, a ten odczytuje błyskawicznie zabarwienie skóry, aby dobrać odpowiednie natężenie światła, które włosy ma wyeliminować.

Przy usuwaniu włosów na plecach niezbędna była pomoc dziewczyny - w sypialni było zdecydowanie wygodniej niż łazience.

Można to robić punktowo albo przesuwając depilator po ciele. W tym drugim wypadku nie należy się spieszyć - ważniejsza jest dokładność niż szybkość. Depilator nie będzie bowiem działał, jeśli nie będzie dokładnie przylegał do ciała. Co oznacza, że po plecach swobodnie można nim podróżować, ale już barki lepiej ogarnąć, stosując pojedyncze błyśnięcia.

Przy czym nawet tak dokładna robota nie zajmuje zbyt dużo czasu; cały zabieg trwa maksymalnie kilka minut. W dodatku depilacja jest bezbolesna, choć delikatne uczucie dyskomfortu może się pojawić. To tak jakby ktoś nagle przystawił coś bardzo ciepłego do ciała, nie gorącego, ale bardzo ciepłego właśnie. Towarzyszy temu specyficzny zapach, którego nie da się podrobić w żaden sposób.

Oczywiście z każdym kolejnym powtórzeniem procesu procedura jest coraz prostsza. To kwestia doświadczenia.

Inaczej niż żyletka

Żeby zabieg był skuteczny, należy go powtarzać regularnie. To nie jest tak, że po pojednyczej sesji raz na zawsze pozbędziemy się owłosienia w miejscu, w którym go sobie nie życzymy. To tak nie działa. Producent zaleca od 4 do 12 zabiegów przypominających, wykonywanych co tydzień. Skąd ta rozbieżność? Cóż, włos włosowi nierówny.

Nie dość, że te włosy wyglądają tak sobie, to jeszcze, żeby się do nich dostać, przydałyby się ze dwa dodatkowe stawy.

W moim wypadku - a przypomnijmy, że depilacji poddałem plecy i barki - po pierwszym zabiegu byłem raczej rozczarowany. Po kilku dniach widziałem już odrastające włoski. Było ich mniej, jasne, ale jednak. Po dokładniejszym przyjrzeniu się sprawie (czyt. plecom) zauważyłem jednak, że bardziej uparte są te włoski, które zawsze były najbardziej widoczne, a zatem irytujące. Te mniejsze, jaśniejsze, z natury słabsze, dostrzec było mi już po tym pierwszym zabiegu zdecydowanie trudniej.

Po czterech tygodniach testowania jest zdecydowanie lepiej.

Po drugim nawet te bardziej upierdliwe zdecydowanie spuściły z tonu. Po trzecim i czwartym zostało ich może 10%, a może nawet mniej. Gdyby plecy tylko golić, zabieg należałoby powtarzać w nieskończoność. Tymczasem dzięki depilacji po mniej więcej miesiącu sprawa jest z grubsza załatwiona. Na placu pozostają tylko najtwardsi zawodnicy, którym przyda się jeszcze kilka razy przypomnieć gdzie ich miejsce. Czy po czasie trend się odwraca? Tu głosy ekspertów w sieci są różne; ja na razie nie zauważyłem, aby futerko pchało się na plecy z powrotem. Za jakimś czas dam znać.

Jak to działa?

Przed wszystkim, chociaż ten depilator również operuje światłem, nie jest to depilacja laserowa. Generowane przez depilator IPL impulsy świetlne mają dużą intensywność, ale nie są tak skoncentrowane jak wiązka laserowa, zawierają też znacznie szersze spektrum. Dzięki czemu są też bezpieczniejsze.

Braun IPL Silk-expert Pro 5 zapakowany jest w wygodne etui, które ułatwia przechowywanie - nie zgubisz żadnego elementu. 

Dodatkowo, w modelu Braun Silk-expert Pro 5 zastosowano SensoAdapt - sensor kolorytu skóry. Jako że światło działa głównie na melaninę (barwnik odpowiedzialny za karnację) urządzenie na bieżąco analizuje odcień skóry i na jego podstawie dobiera właściwe i bezpieczne natężenie światła. Manulanie możesz też ustawić jeden z trzech trybów – normalny, delikatny i super delikatny.

Generowane przez urządzenie impulsy świetlne osłabiają mieszki włosowe sprawiając, że po kilku tygodniach włoski albo zanikają całkowicie, albo odrastają znacznie cieńsze i jaśniejsze. Ze względu na specyfikę działania, urządzenia IPL dają najbardziej spektakularne efekty u osób o jasnej skórze i ciemnych włosach.

Braun IPL Silk-expert Pro 5 generuje 125 impulsów świetlnych na minutę, co zapewnia równomierne oddziaływanie na całej depilowanej powierzchni. Żywotność urządzenia to 400 000 błysków - wg wyliczeń producenta wystarczy to na 22 lata zabiegów. Jeśli będziecie korzystać oboje, macie spokój z włosami na 11 lat.

Depilator Braun Silk-expert Pro 5 posiada akredytację Skin Health Alliance i został zatwierdzony przez FDA – amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków, decydującą o tym, jakie substancje i urządzenia mogące mieć wpływ na zdrowie, można dopuścić do sprzedaży w USA.

RABAT DLA CZYTELNIKÓW MEN'S HEALTH!

Z kodem  MENS_HEALTH_200 uzyskacie 200 zł zniżki na to urządzenie do 25.06.2021 pod linkiem http://bit.ly/MHxBRAUN


Więcej informacji o produkcie i aktualnych promocjach znajdziesz na stronie internetowej producenta.

 

Zobacz również:
Jeśli regularnie od dłuższego czasu trenujesz z ciężarami, zapewne w Twoim repertuarze znaleźć można wiele schematów wykonywania serii i powtórzeń. Drop sety, gigantserie, superserie, serie piramidalne – każda z nich ma swoje wady i zalety. Przyglądamy się bliżej tym ostatnim, ale w nieco odmiennym wariancie. 
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA