Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.1

Garnitur szyty na miarę

Możesz mieć w szafie wiele garniturów, ale w każdym z nich wyglądać fatalnie, jeśli nie masz idealnej sylwetki modela. Dlatego redaktor MH postanowił sprawdzić, ile prawdy jest w twierdzeniu, że tylko garnitur od krawca może pasować na faceta jak ulał.
(fot. Jacek Heliasz - heliasz.com)
Stara anegdota głosi, że posiadanie garnituru szytego na miarę jest możliwe dopiero wtedy, gdy dostaniesz pracę, którą można dostać dopiero wtedy, kiedy przyjdziesz w garniturze szytym na miarę. Krótko mówiąc: paragraf 22 z rękawami.

Ale im dłużej o tym myślałem, tym częściej przychodziło mi do głowy, czy naprawdę rozsądne jest wyskakiwanie z 1000 zł z kawałkiem za gotowy garnitur, który pasuje tak sobie i wychodzi z mody, zanim jeszcze materiał na tyłku zacznie się przecierać?

Zakładam garnitur tylko na specjalne okazje lub gdy redakcja wysyła mnie na ważne konferencje. Lepiej zatem byłoby kupić sobie jeden idealny, ponadczasowy garnitur, który będzie mi służyć tak długo, jak długo będę w stanie się w niego wbić. A że pracuję w Men's Health, oznacza to naprawdę długo.

U krawca jak w Formule 1

Postanowiłem wybadać sprawę i wybrałem się do Atelier Twins przy salonie House of Twins. Specjalnością tej firmy są gotowe garnitury, których elegancję doceni nawet laik, szyte według zasad starej angielskiej szkoły. Ale dzięki usłudze szycia na miarę co bardziej wybredni klienci mogą nosić garnitury takie, o jakich marzą - z wybranego przez siebie materiału, doskonale dopasowane do sylwetki, maskujące wszystkie jej niedoskonałości, przy podkreśleniu wszystkich atutów.

Jeśli szyjesz garnitur, musisz liczyć się z wydatkiem od 2500 zł w górę, zależnie od tkaniny i dodatków, na jakie się zdecydujesz. I powinieneś być przygotowany na jeszcze jedno: zostaniesz zmierzony na więcej sposobów niż kierowca Formuły 1, kiedy dopasowują do niego bolid. I z pewnością dowiesz się, że jesteś... krzywy.

Nie jestem przyzwyczajony do tego, że jakiś facet kręci się wokół mnie, traktując mnie z tak dużą atencją, więc czułem się dość nieswojo, kiedy krawiec, jakby żywcem wyjęty z wiktoriańskiej powieści, sprawnie zdejmował ze mnie miarę. Może więc właśnie dlatego wszystko, co pamiętam z mojej przymiarki, to fakt, że jestem niesymetryczny. W porządku, wszyscy jesteśmy niedoskonali i chociaż na co dzień nie ma to znaczenia, dla garnituru ma. I to duże.

Okazało się, że moje prawe ramię jest trochę niżej, lewa noga nieco krótsza, a prawa ręka minimalnie dłuższa niż lewa (drugi, obok pustego portfela, skutek uboczny wieloletniego ciągania po sklepach przez kobiety). Rodzi to poważne konsekwencje dla garnituru: wszystkie nieszyte na miarę garnitury będą zapadać się przy klatce piersiowej. A to jest ostatnia rzecz, o jakiej marzy facet. Nie po to doginam 3 razy w tygodniu na siłowni, żeby w garniturze wyglądać jak sierota.

STRONA 1 z 2

Komentarze

 (13)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij