REKLAMA

Zbyt szybki, zbyt wściekły

To testosteron sprawia, że nawet flegmatyczny pacyfista zmienia się za kierownicą w dyszącego nienawiścią furiata. Zobacz, jak w ulicznym korku utrzymać nerwy na wodzy i nie trafić nigdy do drogowych statystyk głupoty.

Nicholas Eveleigh
Przestań trąbić, baranie, bo jak ci zaraz przyklaksonię...! (fot. Nicholas Eveleigh)
Ona jest absolutnie odporna na tego rodzaju stresy. Jeździ tym swoim małym autem, które służy jej do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Jest obtłuczone, więc nie przejmuje się, że ktoś zarysuje jej lakier. To zresztą paryski sznyt. Obtłuczony samochód to w Paryżu normalne. Nikt nie traci kasy na lakierników.

Zdumiewa mnie, że jej wcale nie zależy na lepszym samochodzie. W końcu jeżeli ten jeździ bez zarzutu, po co zawracać sobie głowę. Przepuszcza wszystkich nerwusów, a stojąc w korku, zamiast bez sensu się wkurzać, podtrzymuje kontakty towarzyskie przez telefon komórkowy. Pełny spokój.

Zastanowiło mnie też to, czego dowiedziałem się o Tomku Kucharze, znanym kierowcy rajdowym. Jego relaksuje wolna jazda samochodem. Po mieście jeździ pięćdziesiątką, nigdzie się nie spieszy, wyprzedzają go nawet starsze panie. Powód wydaje się oczywisty - on nie ma kompleksów i nie musi nic nikomu udowadniać.

Mniej więcej tak jak moja dziewczyna - ona ma mnóstwo kompleksów na punkcie np. swojej wagi, ale kompletnie żadnych na punkcie swojej jazdy lub samochodu. Wolę nie myśleć, jakie kompleksy ja sobie leczyłem za pomocą samochodu i ostrej jazdy. W każdym razie zamierzam w najbliższej przyszłości używać częściej wyobraźni, żeby nie powiększać ponurych męskich statystyk wypadków za kółkiem. 

REKLAMA

Unieszkodliwić agresywnego pilota

Każdy facet ma w mózgu idiotycznego pilota, który podjudza go do agresywnej jazdy. Tak, to niestety typowe dla męskiego gatunku. Ale zamiast się temu poddawać, przypomnij sobie, że masz również instynkt samozachowawczy. Nie chcesz chyba skończyć w fotelu na kółkach bez kontroli nad potrzebami fizjologicznymi? Niech Twój pilot z piekła rodem wysiądzie albo się zamknie. Oto rady psychologa Leona Jamesa.

1. Znajdź przekonywającą motywację
Bo jeżeli wizja własnej śmierci lub kalectwa Cię nie przekonuje, masz małe szanse, aby cokolwiek zmienić w swoim sposobie jazdy. Spróbuj tego: Jeżeli masz dzieci, pamiętaj, że jesteś cały czas dla nich absolutnym wzorem. Jeśli jeździsz agresywnie, jest niemal pewne, że młody natychmiast po otrzymaniu prawa jazdy zacznie jeździć tak, jak ojciec. A to w przypadku niedoświadczonego kierowcy może się skończyć tragicznie.

2. Słuchaj uwag o swojej jeździe
Umów się z osobą, z którą najczęściej jeździsz, np. z żoną czy dzieckiem, że ma prawo wyrażać swoje obawy podczas jazdy z Tobą. Jeżeli będziesz na to przygotowany, przyjmiesz krytyczne uwagi bez zwyczajowego zdenerwowania i dasz sobie szansę, aby zauważyć, w którym momencie zaczynasz przeginać.

3. Czarna skrzynka w aucie
Jeżeli masz taką możliwość, nastaw swój odtwarzacz mp3 na nagrywanie podczas jazdy i zarejestruj to, co zazwyczaj mówisz do siebie w myślach. Eksperyment dr. Jamesa udowodnił, że po odsłuchaniu swoich irracjonalnych, wściekłych głupot kierowcy zaczynali być bardziej świadomi tego, co naprawdę dzieje się z nimi na drodze.

4. Unikaj wiadomych gestów
...pod adresem innych kierowców. Nigdy nie wiadomo, czy nie trafisz na kogoś bardziej agresywnego, kto zechce udzielić ci osobistej lekcji. Jeżeli już tak się stanie, pod żadnym pozorem nie zjeżdżaj na jego znak na pobocze. W samej Warszawie notuje się rocznie ponad 1200 wezwań do bójek spowodowanych przez agresywnych kierowców. Jeżeli ściga Cię wściekły kierowca, zawiadom policję. Tu naprawdę nie ma żartów.

MH 05/2005

1 ... 3 4 5
STRONA 5 z 5

Komentarze

 (6)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA