REKLAMA

Zbyt szybki, zbyt wściekły

To testosteron sprawia, że nawet flegmatyczny pacyfista zmienia się za kierownicą w dyszącego nienawiścią furiata. Zobacz, jak w ulicznym korku utrzymać nerwy na wodzy i nie trafić nigdy do drogowych statystyk głupoty.

Nicholas Eveleigh
Przestań trąbić, baranie, bo jak ci zaraz przyklaksonię...! (fot. Nicholas Eveleigh)
Czy jestem kretynem?

Doskonałym momentem obnażającym bezdenną głupotę i bezcelowość drogowej brawury jest gęsta sieć przejazdów kolejowych na naszych drogach. Dobre są też remontowane odcinki dróg. Wiele razy dumny jak paw walczyłem w peletonie straceńców o lepszą pozycję, żeby po półgodzinie stać grzecznie przed opuszczonymi rogatkami. Zdobywana z narażeniem życia przewaga na trasie kurczy się w takich momentach do kilkunastu metrów. A pociągu nie widać...

Fantastyczną nauczką są też pierwsze światła na rogatkach miasta. Doganiam innych, peleton maruderów mnie pochłania. Pozostaje jeszcze kwestia odwagi i psychicznej odporności, gdy spotykam na światłach swojego śmiertelnego wroga z trasy i on wpatruje się we mnie, mieląc w ustach wyzwiska.

Jak już wspomniałem, jestem raczej dobrze wychowanym facetem. Odruchowo przepuszczam panie w drzwiach lub windzie. Bardzo jestem ciekawy, dlaczego jako kierowca czuję, że prędzej staranuję tę beznadziejną idiotkę w służbowej furze, niż wpuszczę przed siebie. Mijam ją, bezradnie czekającą na frajera, który ją wpuści. Frajda? Przecież to żałosne. W innym miejscu, w innej sytuacji zachowałbym się inaczej. Przepuściłbym w drzwiach nawet taksówkarza.

REKLAMA

Anonimowe chamstwo

Przyczyna leży głównie w anonimowości, którą czujemy, prowadząc samochód. "Bo auto to nasz teren prywatny, a jednocześnie zapewnia poczucie anonimowości" - mówi profesor Dariusz Doliński. Nie mamy bezpośredniego wzrokowego kontaktu z drugim człowiekiem, co sprzyja traktowaniu innych jako bezosobowej wrogiej masy.

O wiele trudniej wzbudzić w sobie takie emocje wobec człowieka, który stoi z nami twarzą w twarz. Wtedy pojawia się już większe zrozumienie dla jego stanowiska, bo rozmowa, mimika, mowa ciała ułatwiają wczucie się w drugą osobę. Poza tym my też przestajemy być anonimowi, a to powoduje, że bierzemy większą odpowiedzialność za swoje słowa i zachowania.

Wystarczy przypomnieć sobie niewyobrażalne chamstwo, jakie czasem prezentują anonimowi internauci w dyskusjach. Jako Jan Kowalski nigdy nie pozwoliliby sobie na takie inwektywy pod adresem Waldka Nowaka, jakie wypisują pod pseudonimem "nemo16"...

Mój samochód to lepsza wersja mnie

Czasem, gdy zmuszony jestem oddać do warsztatu moją ulubioną czarną toyotę, prowadzę samochód swojej dziewczyny. Mały, różowy i niepozorny - typowy "babski" wóz. Co ciekawe, jeszcze nigdy nie udało mi się nim przejechać, nie będąc obiektem klaksonowego obstrzału i żywej gestykulacji innych kierowców.

1 ... 2 3 4 ... 5
STRONA 3 z 5

Komentarze

 (6)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA