[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.4

Zbyt szybki, zbyt wściekły

To testosteron sprawia, że nawet flegmatyczny pacyfista zmienia się za kierownicą w dyszącego nienawiścią furiata. Zobacz, jak w ulicznym korku utrzymać nerwy na wodzy i nie trafić nigdy do drogowych statystyk głupoty.

Przestań trąbić, baranie, bo jak ci zaraz przyklaksonię...! (fot. Nicholas Eveleigh)
Nie benzyna, nie zawartość akumulatora, ani wbrew temu co mówią - nie alkohol jest najbardziej niebezpiecznym płynem w Twoim samochodzie. Największym zagrożeniem jest Twój własny testosteron

Niesłychanie spokojny człowiek

Uważam, że jestem bardzo spokojnym facetem. To przekonanie jest niezłomne i wierne mi od lat, nawet na przekór faktom. Wstaję rano, jestem miły dla mojej partnerki, robię jej kawę do łóżka i w ogóle. Potem zjawiam się w pracy i jestem uprzejmy dla kolegów i, co tu dużo ukrywać, zbyt uległy wobec szefa. Wcale się nie irytuję mandatem za nieprawidłowe parkowanie. Zaparkowałem tam? Niestety. Nieprawidłowo? No cóż... Należało mi się. Proszę bardzo, płacę.

Utrzymuję równowagę psychiczną po rozmowie z własną matką na temat zmarnowanego życia (nawet jeśli nie do końca wiem, czy mojego czy jej) i oszałamiającej kariery własnego brata, bardziej ukochanego synka. Sprawdzam konto, na którym wciąż nie ma obiecanej przez szefa premii.

Ulubiona kobieta, z typowym dla niej wyczuciem chwili, dzwoni podczas kluczowej dla mnie rozmowy z klientem, żeby mi powiedzieć, że: "Był taki Pan i powiedział, że jak nie zapłacimy trzech setek zaległego rachunku, wyłączą nam prąd". Nie rzucam grubym słowem ani słuchawką. Obiecuję, że coś wymyślę.

I taki psychicznie wyciszony sunę grzecznie lekko poniżej dozwolonej maksymalnej prędkości do domu. Wydaje mi się wtedy, że nic nie jest w stanie mnie wyprowadzić z równowagi. Wtedy pojawia się On. Podjeżdża gwałtownie, prawie polerując mój tylny zderzak, wypełnia lusterka. Dwa, trzy razy wychyla się i wyprzedza. Tylko po to, żeby z tą samą gwałtowną bezmyślnością zwolnić przede mną do trzydziestki.

I momentalnie tracę kontrolę nad sobą

On skręca z gracją w boczną drogę. Lawina wściekłości niszczy ostatnie przyczółki mojego dobrego wychowania. Szukam na kokpicie przycisków odpalających rakiety. Może chociaż jakiś miotacz ognia? Jestem gotów na wszystko. Mam ochotę skręcić za nim w tę boczną drogę, wywlec z samochodu i...

Ale nie skręcam, jadę dalej, a wokół mnie zaczyna się pandemonium. Klaksony, wysunięte środkowe palce. Nobliwi starsi panowie otwierają szyby, by wykrzyczeć taksówkarzowi, co o nim myślą. Skąd oni w ogóle znają takie słowa? Przestaję rozumieć, co się dzieje. Przecież ja, do jasnej cholery, jestem świetnym kierowcą i niespotykanie spokojnym człowiekiem.

1 2 3 ... 5
STRONA 1 z 5

Komentarze

 (6)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij