Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.5

Zbyt szybki, zbyt wściekły

To testosteron sprawia, że nawet flegmatyczny pacyfista zmienia się za kierownicą w dyszącego nienawiścią furiata. Zobacz, jak w ulicznym korku utrzymać nerwy na wodzy i nie trafić nigdy do drogowych statystyk głupoty.

Przestań trąbić, baranie, bo jak ci zaraz przyklaksonię...! (fot. Nicholas Eveleigh)
Nie benzyna, nie zawartość akumulatora, ani wbrew temu co mówią - nie alkohol jest najbardziej niebezpiecznym płynem w Twoim samochodzie. Największym zagrożeniem jest Twój własny testosteron

Niesłychanie spokojny człowiek

Uważam, że jestem bardzo spokojnym facetem. To przekonanie jest niezłomne i wierne mi od lat, nawet na przekór faktom. Wstaję rano, jestem miły dla mojej partnerki, robię jej kawę do łóżka i w ogóle. Potem zjawiam się w pracy i jestem uprzejmy dla kolegów i, co tu dużo ukrywać, zbyt uległy wobec szefa. Wcale się nie irytuję mandatem za nieprawidłowe parkowanie. Zaparkowałem tam? Niestety. Nieprawidłowo? No cóż... Należało mi się. Proszę bardzo, płacę.

Utrzymuję równowagę psychiczną po rozmowie z własną matką na temat zmarnowanego życia (nawet jeśli nie do końca wiem, czy mojego czy jej) i oszałamiającej kariery własnego brata, bardziej ukochanego synka. Sprawdzam konto, na którym wciąż nie ma obiecanej przez szefa premii.

Ulubiona kobieta, z typowym dla niej wyczuciem chwili, dzwoni podczas kluczowej dla mnie rozmowy z klientem, żeby mi powiedzieć, że: "Był taki Pan i powiedział, że jak nie zapłacimy trzech setek zaległego rachunku, wyłączą nam prąd". Nie rzucam grubym słowem ani słuchawką. Obiecuję, że coś wymyślę.

I taki psychicznie wyciszony sunę grzecznie lekko poniżej dozwolonej maksymalnej prędkości do domu. Wydaje mi się wtedy, że nic nie jest w stanie mnie wyprowadzić z równowagi. Wtedy pojawia się On. Podjeżdża gwałtownie, prawie polerując mój tylny zderzak, wypełnia lusterka. Dwa, trzy razy wychyla się i wyprzedza. Tylko po to, żeby z tą samą gwałtowną bezmyślnością zwolnić przede mną do trzydziestki.

I momentalnie tracę kontrolę nad sobą

On skręca z gracją w boczną drogę. Lawina wściekłości niszczy ostatnie przyczółki mojego dobrego wychowania. Szukam na kokpicie przycisków odpalających rakiety. Może chociaż jakiś miotacz ognia? Jestem gotów na wszystko. Mam ochotę skręcić za nim w tę boczną drogę, wywlec z samochodu i...

Ale nie skręcam, jadę dalej, a wokół mnie zaczyna się pandemonium. Klaksony, wysunięte środkowe palce. Nobliwi starsi panowie otwierają szyby, by wykrzyczeć taksówkarzowi, co o nim myślą. Skąd oni w ogóle znają takie słowa? Przestaję rozumieć, co się dzieje. Przecież ja, do jasnej cholery, jestem świetnym kierowcą i niespotykanie spokojnym człowiekiem.

1 2 3 ... 5
STRONA 1 z 5

Komentarze

 (6)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij