REKLAMA

Wrzuć na luz: droga do szczęścia

W Polsce byłem redaktorem Men’s Health, w Tajlandii uczę angielskiego. Przewróciłem do góry nogami cały swój świat. I wiecie co? To była najlepsza decyzja w moim życiu, bo ilu z nas potrafi naprawdę szczerze powiedzieć: jestem szczęśliwy? A ja tak.

facet, szczęście, luz Kotenko Oleksandr
fot. Kotenko Oleksandr 2015/shutterstock
Szybciej znaczy wolniej

A co z ambicjami, męskim ego, instynktem zdobywcy? W końcu mam 30 lat, a nie mam nawet własnego mieszkania, samochodu, tabliczki ze swoim nazwiskiem na biurku w dobrej firmie. Nie powiodło mi się? Zależy jak na to spojrzeć.

REKLAMA

Na przykład tak: mam 30 lat, nie mam kredytu na mieszkanie, rat do spłacenia i ani jednego siwego włosa na głowie. Mam za to dużo wolnego czasu. Do domu wracam po 15 i rzadko miewam poczucie, że w pracy marnuję czas. Nie tonę w tabelach i wykresach, pracuję z ludźmi i robię coś, co ma jakiś sens – krzewię wiedzę.

Idzie mi różnie. Czasami odnoszę wrażenie, że uczenie tajskiej młodzieży jest jak mówienie do ściany, ale nawet w te gorsze dni w pracy nieźle się bawię, nie wiem, co to stres, a w nocy śpię spokojnie. Druga rzecz, której mi nie brakuje, to wspomnienia i historie do opowiadania. Przed trzydziestką skoczyłem na bungee z mostu linowego w Himalajach, nurkowałem w ciepłych wodach Zatoki Tajlandzkiej, wspinałem się na wulkany w Indonezji i jeździłem na motocyklu po Birmie. Zdążyłem odwiedzić 30 krajów świata, a to znaczy, że zostało mi jeszcze 166. W tym tempie nie zdążę zobaczyć ich wszystkich, muszę przyspieszyć. Tyle że czasami szybciej znaczy wolniej.

Zredukuj bieg

Gdy wyjeżdżałem do Tajlandii, nie wiedziałem jeszcze, że to, co robię, ma już obiegową nazwę i definicję w Wikipedii. Downshifting, bo o nim mowa, to stosunkowo nowy pomysł na życie, polegający na redukcji jego tempa. Ktoś mądry wpadł na pomysł, że zamiast ścigać się z innymi, walczyć o stołki, wypruwać sobie żyły, by spłacić raty za kolejnego smartfona, można zwolnić, odpuścić i zacząć cieszyć się życiem.

Jeść, pracować i żyć bez pośpiechu, ograniczyć potrzeby, obniżyć progi. Bo żeby uprawiać downshifting, nie trzeba od razu przeprowadzać się do Tajlandii. Można z powodzeniem robić to w Polsce. Nawet jeśli pewnych rzeczy nie zmienisz, to najważniejszej zmiany możesz dokonać w sobie. Przestań wreszcie gonić, robić wszystko naraz i byle jak. Szanuj swój czas, delektuj się jedzeniem, pielęgnuj przyjaźń – zwolnij, by cieszyć się życiem.

Mniej znaczy więcej

Guru polskich (i nie tylko ) podróżników Ryszard Kapuściński pisał: „Podróż nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy”. Dlatego uczyń z podróży swoją pasję na wiele miesięcy przed tym niezwykłym momentem, gdy zamkniesz za sobą drzwi swojego mieszkania i ruszysz w drogę. Czytaj książki i blogi, próbuj poznać miejsce, do którego się wybierasz (mniejsza z tym, że na miejscu i tak czeka Cię kompletne zaskoczenie), rozmawiaj z innymi podróżnikami.

Gdy ruszysz w drogę, tylko utwierdzisz się w przekonaniu, że mniej znaczy więcej. Gadżety zostaw gadżeciarzom – najlepiej podróżować z pustym plecakiem i lekkim sercem. Przy okazji możesz też sprzedać telewizor, bo świat jest o wiele bardziej barwny, radosny i przyjazny niż go pokazują. A potem ruszaj przed siebie, w nieznane. Poznawaj nowych ludzi, odkrywaj nowe miejsca, rozsmakuj się w świecie. Pamiętaj – podróżowanie jest proste, a najtrudniej zrobić ten pierwszy krok. Więcej o życiu Maćka Klimowicza w Azji przeczytasz na www.skokwbokblog.com. 

Jak zmienić swoje życie z sensem?

1. Bądź mężczyzną

Jeżeli już podjąłeś jakąś decyzję, trzymaj się jej. A gwarantuję Ci, że wielu będzie próbowało Cię od niej odwieść. „Nic z tego nie wyjdzie, wracaj na ziemię, życie nie jest takie proste” – tak będą mówić. Nie daj im satysfakcji, nie wycofuj się.

2. Ustal datę

A najlepiej – kup po prostu bilet. Nic tak nie popycha naprzód, jak brak drogi odwrotu. Konkretna data wyjazdu pomoże Ci też w oszczędzaniu i zmotywuje do działania.

3. Zadbaj o finanse

Pieniądze o wiele łatwiej zbiera się na wyjazd za pół roku niż na emeryturę za lat 30. Bądź jednak sprytniejszy niż Twoje przyzwyczajenia. Zamiast czekać do końca miesiąca i odkładać to, co Ci zostało (przeważnie nic), otwórz lokatę i wpłacaj na nią z góry ustaloną kwotę już na początku miesiąca.

4. Załatw formalności

Są rzeczy, o których wspominać nie trzeba. Wizy, szczepienia, ubezpieczenia. To po prostu trzeba załatwić. I nie narzekaj na te wszystkie formalności, zamiast tego potraktuj jak część Twojej przygody.

5. Zdobądź wiedzę

Czytaj wszystko o miejscu swojej podróży, nie tylko przewodniki. Nie będziesz turystą, tylko mieszkańcem.

6. Szanuj bliskich

Nie wyjeżdżaj nagle, z zaskoczenia. Uprzedź szefa, rodzinę, znajomych.To nie fanaberia, tylko plan na życie. 

MH 10/2012

STRONA 2 z 2

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA