[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

"Wodecki Jazz" - Piotr Baron Quintet

Kiedy zawodnicy wagi ciężkiej w kategorii talent zamykają się studiu nagrań z muzyką innego zawodnika wagi ciężkiej, wiadomo że będzie pięknie. Dziś jest premiera płyty "Wodecki Jazz".

Właśnie minęła druga rocznica śmierci Zbigniewa Wodeckiego. Wokalisty, kompozytora, skrzypka, pianisty, trębacza, aranżera, którego odejście zasmuciło każdego, kto miał uszy i radio. Bo, bez specjalnej przesady, nie ma w Polsce osoby, która nie słyszałaby jego piosenek. Ba, co tam piosenek - szlagierów, hiciorów, evergreenów, które będą już zawsze tworzyć historię naszej muzyki.

Tym, którym nóżka rwie się biesiadnie do tańca przypomną się od razu "Chałupy welcome to", ojcom dzieci "Pszczółka Maja" (choć tu akurat muzykę napisał Karel Svoboda, a Wodecki śpiewał tylko tytułową piosenkę, ale za to jak!), a wrażliwcy zanucą "Izoldę", "Zacznij od Bacha" lub " Z Tobą chcę oglądać świat".

REKLAMA

Może wam umknęło, ale w dniu pogrzebu zagrano, w hołdzie zmarłemu, z wieży Mariackiej w Krakowie nieśmiertelny numer Louisa Armstronga " What a Wonderful World". I to było piękne, bo mało kto, bardziej niż Wodecki, przyczyniał się do wspaniałości tego świata.

Pomysł nagrania piosenek Wodeckiego w nowych, jazzowych aranżacjach chodził po głowie Piotrowi Baronowi już kilka lat temu, jeszcze za życia swego przyjaciela, Zbyszka. Dla niego zresztą przewidziane były w poszczególnych utworach partie skrzypiec, których Wodecki był wirtuozem. Wtedy pomysł nie doszedł do skutku, za to teraz wrócił w wielkim stylu i, musimy to głośno powiedzieć - warto było czekać.

Ponadczasowe piosenki Zbigniewa Wodeckiego zaaranżowane przez Barona, wybitnego saksofonistę, dostały nowe życie z jazzowym timingiem od perfekcyjnie grających i rozumiejących się nawzajem muzyków jego zespołu. Znane wszystkim standardy muzyki rozrywkowej zmieniły się nagle w kapitalne jazzowe standardy, zachowując przy tym urok i melodyjność oryginałów.

Quintet Barona, grającemu na płycie na tenorze, sopranie i klarnecie basowym, to pierwsza liga nie tylko polskiego jazzu. Pianista Michał Tokaj, trębacz Robert Majewski, kontrabasista Maciej Adamczak i Łukasz Żyta na perkusji nie odpuszczają żadnej nucie; wszystko, co miało być opowiedziane muzyką, zostaje opowiedziane.

Z precyzją, z docieraniem do nieuchronnej puenty, z lekkością i uśmiechem, który towarzyszy świetnym muzykom, kiedy grają numery innego świetnego muzyka. Bo kiedy gra się fajną muzykę, to ma się więcej z gry (jak mógłby powiedzieć nieśmiertelny Dariusz Szpakowski).

Quintetowi w niektórych utworach towarzyszą: muzyczny klan Baronów, ponieważ talentem można się zarazić- Adam, Aleksander i Marysia- rapujący Tomasz "Tomson" Lach, Gabriel Niedziela z gitarą elektryczną, recytujący, świetny aktor, Paweł Królikowski oraz śpiewający i grający na skrzypcach Sebastian Karpiel - Bułecka. Można zebrać pakę w słusznej sprawie? Można. Jeżeli słuchasz innej muzy, nie jazzu- posłuchaj, a będziesz zachwycony. Jeżeli kochasz jazz, tym bardziej.

Płytę można nabyć pod tym adresem. 

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij