Włoska przygoda z Jaguarem i Baracutą

W drugiej połowie maja wybraliśmy się do Mediolanu, by sprawdzić, jak prowadzi się nowego Jaguara E-Pace P300e i poznać historię „Przewodnika po nowych klasykach".

Jaguar x Baracuta fot. materiały prasowe Jaguar

Nasza przygoda z nowym E-Pacem rozpoczęła się zaraz po wylądowaniu na lotnisku Malpensa. Po krótkiej i sympatycznej odprawie wręczono nam kluczyk do testowego egzemplarza i ruszyliśmy w drogę.

REKLAMA

Jaguar x Baracutafot. materiały prasowe Jaguar

Pierwszym przystankiem naszej brytyjsko-włoskiej wyprawy było malownicze Menaggio – malutka miejscowość położona nad brzegiem Jeziora Como. Dotarcie do niej z lotniska powinno zająć mniej więcej półtorej godziny, jednak stwierdziliśmy, że – niczym prawdziwi Włosi – nie będziemy się zbytnio spieszyć. Już pierwsze kilometry uświadomiły nam bowiem, że Jaguar E-Pace P300e to jeden z najwygodniejszych i najprzyjemniejszych „w obyciu" SUV-ów, w jakich kiedykolwiek siedzieliśmy. 

Znakomicie wyprofilowane fotele, świetna stabilność na drodze, przyjemny układ kierowniczy, niemal bezdźwięczny napęd hybrydowy typu „plug-in" – nowy E-pace zrobił na nas bardzo dobre wrażenie.

Mniej więcej w połowie drogi widoki za oknem uległy radykalnej zmianie. Po zjechaniu z wąskiej autostrady wjechaliśmy w region urokliwych miasteczek, a po chwili na horyzoncie wyłoniło się przepiękne Jezioro Como. 

Nie wiemy, kto wpadł na pomysł, by jazda testowa odbyła się właśnie w tej okolicy, ale jesteśmy zgodni, że osobnik ten zasługuje na premię. Eksplorowanie wybrzeża Como w nowym Jaguarze E-Pace P300e było fantastycznym doświadczeniem.

Jaguar x Baracutafot. materiały prasowe Jaguar

Aby wrażenia były jeszcze lepsze, w nawigacji oznaczono kilka punktów widokowych, w których mogliśmy zaparkować samochód, zrobić mu zdjęcia i napić się najprawdziwszego, włoskiego espresso. Niestety zdołaliśmy zaliczyć tylko jeden z nich, ponieważ okazało się, że gapienie się na taflę jeziora jest niemniej relaksujące niż jazda Jaguarem. Pisząc wprost – zasiedzieliśmy się. Po dopiciu pysznej kawy musieliśmy depnąć na gaz i ruszyć prosto do Menaggio.

Po dojechaniu na miejsce zaparkowaliśmy przy pięknym hotelu Grand Hotel Victoria, a następnie poszliśmy na lunch z Samutaro – brytyjskim kuratorem mody, współpracującym z Baracutą – i ekipą Jaguara. W trakcie obiadu dowiedzieliśmy się nieco więcej o wspólnej kampanii Jaguara i Baracuty („The Next Classic Guide”), która miała być tematem przewodnim wieczoru.

Jaguar x Baracutafot. materiały prasowe Jaguar

Po obiedzie wsiedliśmy ponownie do E-Pace'a i wróciliśmy się kilka kilometrów wzdłuż brzegu. Naszym następnym celem był niewielki prom, który miał nas przetransportować na drugą stronę jeziora. Po trwającym zaledwie kilkanaście minut rejsie wyjechaliśmy na wschodni brzeg Como i ruszyliśmy krętymi drogami w stronę Mediolanu. Po drodze zaliczyliśmy jeszcze jeden punkt kawowo-widokowy, który utwierdził nas w przekonaniu, że Lombardia to prawdziwy raj na ziemi. 

Jaguar x Baracutafot. materiały prasowe Jaguar

Z każdym kolejnym kilometrem na drodze robiło się coraz tłoczniej. Gdy w końcu dojechaliśmy do przedmieścia Mediolanu, dopadły nas straszne korki. Było to tak naprawdę zbawienne, bo w końcu mieliśmy chwilę na dokładne przyjrzenie się wnętrzu nowego E-Pace'a. 

Jaguar x Baracutafot. materiały prasowe Jaguar

Wnioski? Projektanci Jaguara po raz kolejny wykonali kawał solidnej roboty. Dbałość o szczegóły i jakość użytych materiałów robią wrażenie i nie pozostawiają złudzeń, że jest to samochód klasy premium. Wnętrze naszego Jaguara E-Pace P300e zostało obszyte najwyższej jakości skórą, która jest obłędna w dotyku. Na zagłówkach wytłoczono subtelne logo marki, a niektóre elementy (jak np. gałka zmiany biegów) otrzymały eleganckie ściegi. Gdziekolwiek nie spojrzeliśmy, na myśl cisnęło nam się ulubione powiedzenie Tomka Hajty – „To są właśnie te detale".

Jaguar x Baracutafot. materiały prasowe Jaguar

Po dojechaniu do hotelu i szybkim ogarnięciu kuwety, przyszedł czas na główną atrakcję wieczoru – imprezę w kościele San Paolo Converso.

Jaguar x Baracuta, czyli brytyjska fuzja motoryzacji i mody

Tak, dobrze czytasz. Jaguar i Baracuta postanowili zorganizować wydarzenie wieńczące kampanię „The Next Classic Guide” w zdesakralizowanym kościele. Przyznamy, że nigdy wcześniej nie bawiliśmy się w tego typu miejscu (a przynajmniej nie tak dobrze), więc poziom ekscytacji był naprawdę wysoki. 

Jaguar x Baracutafot. materiały prasowe Jaguar

Zanim jednak doszło do regularnego rave'u, mieliśmy okazję podziwiać owoce współpracy obu marek: limitowanego (powstał tylko 1 egzemplarz) Jaguara E-Pace P300e w kolorze „Neutro" z wnętrzem obszytym klasycznym tartanem Baracuty oraz kultową kurtkę G9 w wersji Jaguar.

Jaguar x Baracutafot. materiały prasowe Jaguar

Jaguar x Baracutafot. materiały prasowe Jaguar

Jaguar x Baracutafot. materiały prasowe Jaguar

Punktem kulminacyjnym wieczoru był panel dyskusyjny „The Next Classic Talk", w którym wzięli udział autorzy projektu „The Next Classic Guide”. Rozmowy na temat przenikania się świata mody i motoryzacji okazały się na tyle intrygujące, że przegapiliśmy kolację (we Włoszech to boli podwójnie).

Jaguar x Baracutafot. materiały prasowe Jaguar

Podróż do Mediolanu z Jaguarem i Baracutą była pełna wrażeń i pięknych widoków. Kolaboracja brytyjskich marek utwierdziła nas w przekonaniu, że romans mody z motoryzacją ma sens i byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli podziwiać go częściej.

REKLAMA