[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.4

Wiedźmin - co wiemy o serialu?

W MH postanowiliśmy zebrać do kupy wszystkie potwierdzone informacje o "Wiedźminie". Zobacz, co udało się ustalić i jak oceniamy dotychczas udostępnione przez twórców materiały. Nie ma tego aż tak dużo, zaraza!

Wiedźmin

Data premiery

Netflix nie podał jeszcze oficjalnej daty emisji pierwszego odcinka, ale prawie na pewno (zabawne sformułowanie, prawda?) serial zadebiutuje na małym ekranie jesienią 2019 roku.

Zwiastun

Został zaprezentowany podczas Comic-Con i był pierwszą możliwością trochę dłuższego pobytu w  świecie wiedźminów i czarodziejek. Wcześniej widzieliśmy jedynie krótki filmik z Henrym Cavillem po charakteryzacji. I nie obyło się bez narzekań i zarzutów, że ta wersja Białego Wilka jest zbyt wymuskana, pozbawiona bruzd i jakaś taka nieprzystająca do ciągłego życia na szlaku, na które skazany jest z definicji każdy wiedźmin.

REKLAMA

ZOBACZ TEŻ: Obsada serialu "Wiedźmin"

Nowy zwiastun pokazał nam więcej. I znów nie obyło się bez stękania. Że za mało słowiański, muzyka zbyt mało folklorowa, a Geralt wygląda jak po cyklu na trenbolonie. Nawet zakładając, że zarzuty te są po części uzasadnione, nie sposób nie odnieść wrażenia, że nowy serial jest oskarżany o to, że nie jest… grą. Taaak, trzecia części trylogii gier odcisnęła na wyobraźni fanów tak głębokie piętno, że trudno jest im przestawić się na nieco inna wizję twórców. Kłaniamy się w pas całej ekipie CD Projekt RED (Dodatki też są świetne. Przeczytaj recenzję Krwi i Wina).

Podskórnie czuć również, że nowa produkcja Netflixa właśnie w Polsce, ojczyźnie zarówno literackiego pierwowzoru, jak i komputerowej adaptacji, spotka się z najchłodniejszym przyjęciem. W redakcji stawiamy dolary przeciw orzechom, że na polskich forach wytknięty będzie zagubiony gdzieś po drodze słowiański duch powieści, tęsknota za głosem Jacka Rozenka przybierze postać żałobnych marszy, a rozczarowanie wyglądem Triss Merigold przerodzi się w zamieszki.

Tymczasem musimy pamiętać, że Netflix to marka globalna, a „Wiedźmin” będzie starał się o względy fanów na całym szerokim świecie. Jeśli twórcy będą musieli złożyć zadowolenie polskich fanów na ołtarzu ogólnoświatowego sukcesu, uczynią to. I to bez mrugnięcia okiem.

A sam zwiastun był po prostu dobry. Nie pokazywał za wiele – był doskonałym aperitifem przed głównym daniem. A że był efektowny? No był. I tylko takich słabostek serialu życzymy wszystkim fanom.

Fabuła

Lauren Schmidt Hissrich, producentka wykonawcza i showrunnerka Wiedźmina, powiedziała prasie, że serial będzie eksplorował wszystkie „odcienie szarości” z książek. „Będziecie próbowali postawić się w sytuacji bohaterów i zastanowić się, co bycie zrobili”. Trzymamy za słowo, bo jeśli to, co mówi, okaże się prawdą, wówczas scenarzystom uda się trudna sztuka przeniesienia na ekran moralnych dylematów, które tak dobrze na kartach swoich książek prezentował Sapkowski. Tam postaci były niejednoznaczne, wybory zawsze okazywały się mieć wysoki koszt alternatywny, a sumienia nigdy nie były czyste.

Nie do końca wiadomo, na które fragmenty twórczości polskiego pisarza postawi ekipa Netflixa w pierwszym sezonie serialu, ale najprawdopodobniej będziemy świadkami metamorfozy Yennefer, poznania się Geralta z Ciri, rzezi Cintry i kilku efektownych scen w Brokilonie. To wszystko podlane gęstym sosem scen batalistycznych i doprawione efektownymi czarami. Wszyscy też pewnie zadają sobie pytanie, na ile producenci odważą się przedstawić dosyć bujne życie erotyczne słynnego pogromcy potworów i niewieścich cnót. 

Dzisiaj możemy powiedzieć, że jest nieźle i raczej obędzie się bez blamażu. Czy obędzie się za to bez sarkania, kręcenia nosem i pobrzękiwania szablami polskich wielbicieli Geralta? Nie. Tyle że słowiańsko już raz było. I wyszło jak wyszło. I nie zrozumcie nas źle - nic nie mamy do rodzimej produkcji z lat 90. Ba! Nie licząc efektów aż nazbyt specjalnych, tamten serial miał kilka mocnych punktów. No i ta nostalgia. Nie możemy jednak liczyć na to, że produkcja Netflixa będzie jego kopią, tyle że z wielokrotnie większym budżetem. 

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij