Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono [Felieton]

„Idi nahui”. Ta krótka odpowiedź trzynastu obrońców ukraińskiej Wyspy Węży, skierowana do rosyjskiej kanonierki grożącej im śmiercią i wzywającej do poddania się, przejdzie do historii świata. Na naszych oczach narodziły się nowe Termopile.

Ukraina, Rosja, wojna shuttertsock.com

Nie tylko odwaga i bohaterstwo Ukraińców przywodzą na myśl starożytne symbole. Tytułowe „Idi na ch...” czy odpowiedź prezydenta Zełeńskiego na amerykańską propozycję, że wywiozą go bezpiecznie z kraju: „Potrzebuję broni, nie podwózki”, przez swoją trafność i lakoniczność przenoszą nas do starożytnej Sparty. Lakonia, historyczna część południowej Grecji, zamieszkana była przez Spartan, słynących z krótkich i zwięzłych wypowiedzi (stąd wzięło się właśnie określenie „lakoniczny”).

REKLAMA

ZOBACZ: Czy media społecznościowe to współczesna cenzura?

Do legendy przeszły ich odpowiedzi na listy Filipa Macedońskiego, który w pierwszym dopytywał: „W jakim charakterze mam przybyć do Sparty: czy jako wróg, czy jako przyjaciel?”, i otrzymał listowną odpowiedź: „W żadnym”. Natomiast w drugim liście już groził im, pisząc: „Jeśli przegracie wojnę ze mną, zostanie ze Sparty kamień na kamieniu”. Spartanie wysłali odpowiedź z jednym tylko słowem: „Jeśli”. Skądinąd, Filip Macedoński (ojciec Aleksandra zresztą) odpuścił, bo choć zwycięstwo było pewne ze względu na ogrom jego wojsk, to ocenił koszt wygranej na zbyt wysoki.

Putin nie jest Filipem i dlatego przegra. Nadmienić jednak trzeba, że Ukraińcy nie zawsze byli tak lakoniczni: wystarczy wspomnieć epicki list Kozaków do sułtana Mehmeda IV. Może próbka? „Świński ty ryju, kobyli zadzie, psie rzeźnika, niechrzczony łbie, k... twoja mać” – jest moc, nie? Czasy wojny zawsze tworzyły swoich bohaterów, ale przy okazji zrywały maski różnym mizerotom z całego świata.

Jedno zdanie do nich, bo na więcej nie zasługują: każdy dzień waszego zwlekania z pomocą i gadania, że sankcje tak, ale może bez gazu, bez diamentów z Antwerpii, bez butów i ciuchów z Mediolanu, każdy taki dzień kosztuje ludzkie życie, więc wiecie co – idi...!

Na szczęście bohaterów jest miażdżąca większość i trzeba ich liczyć w miliony: od najbardziej rozpoznawalnych zaczynając, jak prezydent Zełenski, bracia Kliczkowie i Ołeksandr Usyk, przez wszystkich anonimowych obrońców miast i wiosek Ukrainy czy wszystkich tych, którzy mieszkali i pracowali w Polsce i wrócili do siebie, by walczyć o swój kraj.

Do tej długiej listy trzeba z dumą dopisać nas wszystkich, gdyż okazywana przez Polaków solidarność i pomoc uchodźcom ma nieprawdopodobną skalę. Zapunktowaliśmy solidnie u Pana Boga, ale niech nas jeszcze żywcem do nieba nie bierze, bo ja chcę doczekać procesu Putina z Łukaszenką i skazującego wyroku. Niech już będzie sąd, skoro okazało się, że te wszystkie książki i filmy, Jason Bourne, James Bond, „Mission Impossible” i sto innych Avengersów, w których Dobry zabija Złego i wymierza sprawiedliwość, to zawracanie głowy i bujanie gości. A szkoda, bo to zawsze się sprawdzało.

REKLAMA