To koniec pewnej epoki

To, powtarzane po stokroć zdanie po śmierci królowej Elżbiety, jest – oprócz żalu – wyrazem wiary, że koniec jednej epoki zwiastuje nadejście nowej. Tymczasem niektóre epoki zwijają się po cichu, a symbole ich odejścia są niezauważane.

Wszystko na sprzedaż Shutterstock.com

W zalewie newsów nie wszystkie informacje wypływają na szerokie wody. Raz, że wszystkie media tłuką te same tematy (jak zażarło, tłuką przez tydzień, jak nie zażarło – dzień); dwa, że trudno faktycznie konkurować z mamą Madzi, pandemią, Ukrainą czy rozwodem Johnny’ego Deepa. Tak czy owak w tym natłoku uciekła gdzieś branżowa informacja, która, gdyby ją odpowiednio interpretować, mogłaby być właśnie tą zwiastującą prawdziwy „koniec pewnej epoki”. Dokładniej mówiąc, epoki rock and rolla i kontrkultury.

Analiza światowego rynku muzycznego zrobiona w 2021 roku pokazuje, że wartość transakcji związanych ze sprzedażą praw do utworów przekroczyła 5 mld dolarów i można wręcz mówić o rosnącym trendzie. Co w tym złego, zapytacie? Absolutnie nic: to w końcu ich własność i mają prawo robić z nią, co zechcą, łącznie ze sprzedażą. Praw do swoich utworów pozbyli się między innymi Tina Turner, Shakira, Sting, Taylor Swift, David Bowie, Red Hot Chili Peppers, Beach Boys, ZZ Top, Neil Young i wiele innych muzycznych gwiazd. Show-biznes musi się kręcić, kasa musi krążyć i nie mam z tym żadnego problemu.

ZOBACZ TEŻ: Sztuczna inteligencja się rozwija. A nasza?

Jednak są transakcje, które budzą mój opór i czuję się z nimi niewygodnie. Oto bowiem prawa do wszystkich swoich piosenek (i to kompletne, razem z prawami do wykorzystania w reklamach) sprzedali także Bruce Springsteen i Bob Dylan – ten pierwszy za 500 mln dolarów, ten drugi za 400 mln USD. Młodsi i niezainteresowani mogą nie wiedzieć, ale mówimy o dwóch największych legendach ruchów kontrkulturowych, których piosenki towarzyszyły przez dziesięciolecia wszystkim buntom i protestom w obronie wolności i praw jednostki na świecie. No i przeciwko dyktatom bezdusznych korporacji, którym teraz swoje protest songi... sprzedali.

Żeby nie było, że tylko mnie to uwiera, to portal American Conservative napisał po tej transakcji: „Springsteen właśnie wyrzucił przez okno większość zasad i cnót głoszonych w swoich piosenkach”. Nie powiedziałbym tego tak mocno, ale być może to prawda, że niektórym wolno jest mniej niż innym. Do tego perspektywa, że „Born in the USA” lub „Like a Rolling Stone” pojawią się za chwilę w reklamach podpasek, jest zupełnie koszmarna i tego naszym bardom nie wybaczę. Skoro już jesteśmy przy muzyce i kasie, to warto wspomnieć pewnego jegomościa, który sprzedał w 2015 r. amerykańskiej korporacji naszą firmę „Polskie Nagrania” z prawami do Niemena, Grechuty, Czerwonych Gitar, Kiepury i setek innych artystów za 2,5 mln dolarów. To cena jednej piosenki Dylana. No, może dwóch...

SPRAWDŹ TEŻ: Liczby nie kłamią, czy liczby kłamią? Dwie książki wart przeczytania.

Zobacz również:
REKLAMA