Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.3

Technologia, psiakrew!

Kilka słów o tym, że postęp ma nie jedną, a wiele twarzy i czasem zdarza się, że przybiera lico drwiącego z nas błazna. 

postęp, nowoczesność, technologia
Mieszkam ze swoją dziewczyną w czteropiętrowym budynku w fajnej, pełnej zieleni dzielnicy. Chwalę sobie, a jakże, bo co tu nie chwalić. Tyle tytułem lokalnej kurtuazji, bo teraz szlag mną ciska, gdy tylko przekraczam próg klatki schodowej. Otóż wcześniej na tejże klatce były zamontowane czasowe włączniki światła- podchodziło się do ściany, wciskało pstryczek i klatka rozświetlała się na, powiedzmy, minutę. Nie zdążyłeś w tym czasie dojść do swoich drzwi, podchodziłeś do ściany, wciskałeś pstryczek i światło świeciło kolejną minutę. Proste?

Proste, ale za mało nowoczesne. Zarządca postanowił odpowiedzieć na wyzwania współczesności i zamontował na każdym półpiętrze elektroniczne czujniki reagujące na ruch, zamurowując staromodne pstryczki w ścianie. Wszystko dla naszej „kultury mieszkania”, bo wymuszanie na ludziach obowiązku wciskania pstryczka jest działaniem tyleż opresyjnym, co niehigienicznym – a wiadomo, gdzie był trzymany ten poprzedni palec, obywatelu? I niech pan mi nie mówi, że nie ma pan palca.

Inni szatani też byli tam czynni, bo przecież ekologia, oszczędzanie energii i dobro planety (niech jej Ziemia lekką będzie) na pewno kołatały do łbów decydentów z administracji. Finał jest taki, że w zależności od ustawienia czujnika – a jest ich 8 albo 10 na całej klatce – kwestią rozstrzygającą, czy i kiedy włączy się automatycznie światło jest wzrost osobnika wspinającego się po schodach.

Moje 187 centymetrów (z rana 188) nagradzane jest jasnością już na drugim stopniu, ale moja dziewczyna i jej 158 centymetrów rozświetlają półpiętro po czwartym, piątym schodku. Oznacza to wędrówkę w kompletnych ciemnościach (wspomniałem już może, że na klatce nie ma okien?) ponieważ czujnik, który łapał cię wcześniej na poprzednim półpiętrze przestaje reagować, gdy tylko go miniesz. Przepalone i niewymienione żarówki u sąsiada wkurzały pewnie od początków wspólnot mieszkaniowych, ale przy galopującym postępie i nowoczesności nabrały nowego, kardynalnego znaczenia.

Przeczytaj też: W pogoni za nowoczesnością

Pstryczek dawał światło na całej klatce i nawet przy ciemnym półpiętrze nieco było jaśniej na horyzoncie, a teraz z czujnikami, gdy, jeden z drugim, nie wymienią żarówki, to przedziera się człowiek po omacku, na ślepo, bo światła tam tyle, co w dwunastnicy. A więc, drodzy amatorzy nowoczesności, w buty sobie wsadźcie wasze pomysły, wynalazki i wątpliwe ulepszenia. Gdyby moim sąsiadem był Karl Kraus- legenda felietonów i dziennikarstwa z poprzedniego wieku- powiedziałby wam: „Wymagam od budynku, w którym mam mieszkać: czystości, kanalizacji, ciepłej wody i klucza od bramy. Kulturalny i postępowy jestem sam.”  

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij