REKLAMA

TOPGUN - instruktor zdradza, jak tam jest naprawdę

Przeczesujemy czasem internet w poszukiwaniu ciekawych tematów, dyskusji czy newsów. Ot, część naszej codziennej pracy. Z jednej strony człowiek naprawdę może się zmęczyć, czytając niektóre wypowiedzi, ale z drugiej strony można natrafić na prawdziwe perełki, jak wyznanie porucznika Kyle’a "Washjoba" Haitha, pilota i instruktora w Navy Fighter Weapons School w Stanach Zjednoczonych, elitarnej szkole dla pilotów marynarki wojennej, bardziej znanej pod nazwą TOPGUN.

TOPGUN shutterstock.com
Tak, tej samej, w której Tom Cruise jeszcze w czasach dogasającej zimnej wojny czarował zza swoich aviatorek miliony fanek na całym świecie, a wcale nie mniejszym rzeszom fanów serwował efektowne powietrzne starcia, które przeszły już do legendy kina.

Porucznik Haith w ramach popularnego formatu „Ask Me Anything” na Reddicie odpowiadał na pytania ciekawskich internautów o prawdziwość scen znanych z filmu. Co zdradził pilot? Jak można się łatwo domyślić, rozwiał kilka mitów. 

REKLAMA

ZOBACZ TEŻ: Ikona stylu - okulary Aviator

„Kiedy Top Gun zadebiutował w Hollywood, narodził się stereotyp o zarozumiałych pilotach z wielkim ego. Ale jestem tutaj, aby wyjaśnić tę sprawę: nie latamy przy ścieżce dźwiękowej z lat 80. Nie śpiewamy też tandetnych serenad barowych i nie rozgrywamy turniejów siatkówki plażowej. W powietrzu ego nie lata. Mężczyźni i kobiety, z którymi mam zaszczyt służyć, są pokorni, przystępni i wiarygodni. Razem łączy nas jeden wspólny cel: stworzenie najlepszych na świecie instruktorów taktyki, aby moc wyszkolić pilotów marynarki i zapewnić im zwycięstwo w walce. Nie latamy po sławę.” – wyjaśnił amerykański wojskowy.

Haith wyjaśnił również, że za urokiem tej pracy stoi mnóstwo ciężkiej pracy i, przede wszystkim, skutecznej współpracy. „Na każdą godzinę lotu, jaką wykonujemy podczas misji szkoleniowej, przypadają niezliczone godziny przygotowań, prób, odpraw i podsumowań” – powiedział. „Nie wystarczy być dobrym pilotem, trzeba posiadać w sobie wystarczająco dużo pokory, aby uczyć się i uczyć innych”.

„Washjob” zaznaczył także, że ilość czasu, jaki pilot faktycznie spędza w powietrzu podczas programu w szkole jest prawdopodobnie o dużo skromniejsza, niż wiele osób mogłoby przypuszczać: „Podczas kursu TOPGUN studenci zwykle latają raz dziennie, dwa razy dziennie, w zależności od rodzaju misji, które wykonujemy” - dodał. „Średnio spędzamy 5-8 godzin lotu tygodniowo. Jeśli chodzi o najdłuższy czas spędzony w kokpicie, słyszałem historie o pilotach, którzy spędzili w odrzutowcu aż 8 godzin podczas jednego lotu” – podsumował amerykański pilot.

I bardzo przepraszamy, jeśli tą informacją zburzyliśmy komuś wspomnienie z dzieciństwa, ale w prawdziwej szkole TOPGUN piloci raczej nie noszą ekstrawaganckich ksywek, jak Maverick czy Iceman. „W przeciwieństwie do Sił Powietrznych, piloci marynarki nie mogą mieć fajnych psedonimów” – powiedział.

Nawet jeśli coś brzmi fajnie, zawsze kryje się za tym krępująca historia. Tak samo jest ze mną. Krótko mówiąc, kiedy byliśmy na lotniskowcu, zachorowałem przed lotem. Niestety, nie zdawałem sobie z tego sprawy, dopóki nie przypiąłem się do kokpitu. Chwilę później wystroiłem cały bok odrzutowca zawartością mojego żołądka. W marynarce wojennej, kiedy konserwatorzy muszą myć samolot, nazywają to „Wash Job”, stąd mój pseudonim” – wspomina pilot.

Na koniec wojskowy dodał jednak coś, co daje nadzieję, że choć część spośród filmowych wydarzeń była prawdziwa. „W TOPGUN wykonałem jedne z najbardziej ekscytujących lotów w mojej karierze” - zaznaczył. „Jednak dla mnie najbardziej satysfakcjonującą częścią mojej pracy jest nauczanie uczestników kursu i obserwowanie ich codziennego postępu”.

No cóż, może odzieranie rzeczywistości, nawet tak szalonej jak zasiadanie za sterami odrzutowego myśliwca, nie jest szczególnie romantyczną robotą, ale może to i dobrze, że nieba nad nami pilnują zimnokrwiści profesjonaliści, nauczeni etosu ciężkiej pracy, a nie balangowicze i uwodziciele, wciskający zajęcia z taktyki gdzieś pomiędzy mecz siatkówki plażowej a podrywanie dziewczyn na śnieżnobiały mundur.

Gdyby komuś brakowało jednak fantazji rodem z Hollywood, przypominamy że premiera drugiej odsłony legendarnego filmu "Top Gun" zaplanowana jest w Polsce na 23 grudnia tego roku. Tam na pewno będzie się działo.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA