Scott Britton – wywiad z członkiem grupy MH Elite i założycielem Battle Cancer

Scott Britton jest członkiem grupy MH Elite i założycielem Battle Cancer. Dla niego sport zawsze był sposobem zmiany samego siebie na lepsze. Pójdź jego drogą i zmień na lepsze swoje życie.

Scott Britton FOT. DAVID VENNI

Men’s Health: Nie miałeś łatwego startu w życiu. Jak dorastałeś?

REKLAMA

Scott Britton: Wychowywałem się między Glasgow i Salford. Mój tato był Szkotem z małej portowej miejscowości Greenock nad rzeką Clyde. Nie był miłym facetem. Był chamski, a mama uzależniła się od środków przeciwbólowych. Zresztą miała mnóstwo innych problemów. Wychowałem się w komunalnych blokach, gdzie poznajesz różne oblicza świata. W szkole odkryłem muay thai: to mnie zmieniło. W szkole podstawowej byłem grubawy i ten sport zmienił nie tylko mój wygląd, ale też pozwolił bronić się przed dzieciakami, które miały ochotę mi przyłożyć. Grałem też w rugby i piłkę nożną.

W szkole mieliśmy radę uczniowską, która promowała sport i aktywny tryb życia. Zostałem jej przewodniczącym. Próbowaliśmy pokazać innym uczniom, że sport to dobry sposób na rozładowanie wielu problemów i złych emocji.

Czyli już jako nastolatek traktowałeś sport jako narzędzie, dzięki któremu można zmieniać życie?

To naprawdę zmieniało gości, którzy lubili pakować się w kłopoty. Kiedy regularnie grali w piłkę albo trenowali rugby przez cały sezon, to udawało im się często wychodzić na prostą.

Co robiłeś po skończeniu szkoły?

Dość wcześnie opuściłem dom, na początku studiów. Przez rok byłem praktycznie bezdomny. Ale miałem szczęście, bo znalazłem pracę. Na studiach było ciężko, bo musiałem pracować na dwa etaty. Zgłosiłem się do policji i kiedy czekałem na odpowiedź, odkryłem powerlifting. Po dwóch latach rywalizowałem na poziome krajowym, a po kolejnym roku zakwalifikowałem się do mistrzostw Wielkiej Brytanii, Europy i świata.

Dlaczego przerwałeś karierę?

Kiedy zaczynaliśmy działania fundacji Battle Cancer, naszą pierwszą akcją było kolektywne dźwignięcie Tytanika w martwym ciągu. Ale zrozumiałem, że powerlifting nie jest sportem masowym i będzie trudno zbierać duże sumy. Co innego Cross-Fit: tu byli lekarze, prawnicy. No i ten aspekt społecznościowy. Pomyślałem, że to jest to. I w ciągu ostatnich trzech lat stałem się naprawadę poważnym crossfitterem. Po odejściu z policji mogę trenować jak elita. Wszystko po to, by wystartować w The CrossFit Games mastersów powyżej 35. roku życia.

Jak trening pomógł Ci utrzymać równowagę ducha?

Trening wyzwala. Nie muszę trenować w jakichś supermiejscówkach. Wszędzie, nawet w gównianych miejscach, trening daje mi to, czego potrzebuję. W młodości, kiedy wybiegałem z domu po awanturach, byłem wściekły w sali treningowej. Teraz wiem, i mówię to innym, którzy o to pytają, że nie ma się co bać tego, jak się czujesz, nawet jeśli to jest wściekłość. Musisz tylko znaleźć sposób na pozbycie się jej z pełną kontrolą.Większość pytań, które zadają mi ludzie, dotyczy właśnie mentalności.

Battle Cancer CrossFit Challenge, czyli cykl zawodów fitnesowych, mocno się rozwinęła.

Na początku ja i moja żona Freya pracowaliśmy nad tym w wolnym czasie. W 2017 roku był event w Manchesterze, rok później w Londynie. Teraz jest to wydarzenie globalne. Pamiętam, jak zarobiliśmy pierwsze 350 funtów. Teraz jest to zajęcie na cały rok. Pomagając ludziom na całym świecie, musimy być dostępni przez cały czas.

Co to jest Battle Cancer Programme?

To 12-tygodniowy program treningowy dla ludzi po leczeniu nowotworów. Badania pokazują, że ma to pozytywny wpływ na ich zdrowie. Okazuje się, że jest coraz więcej ludzi, którzy wygrywają walkę z rakiem, ale potem brakuje im wsparcia. W 2022 roku mamy 20 miejsc, gdzie im pomagamy. Widzę, co ten program daje ludziom. Trudno opisać, co czujesz, gdy widzisz, że możesz mieć wpływ na lepsze życie innych, ale właśnie dlatego to robimy.

REKLAMA